Oczy **Chou Jiu** lekko się zwęziły, gdy przyglądał się stojącemu przed nim **Xiao Zizai**, w jego oczach czuć było zdziwienie.
— Kim jesteś? — zapytał cicho, z nutą niepewności w głosie.
Jednak **Xiao Zizai** nie odpowiedział. Po prostu lekko się uśmiechnął i rzekł obojętnie: — Data na liście z nagrodą to twój dzień śmierci.
**Chou Jiu** prychnął z pogardą, jego wzrok padł na list z nagrodą przybity do drewnianego słupa, po czym wybuchnął śmiechem.
— Więc znowu jakiś chcący śmierci gówniarz! Naprawdę myślisz, że kilka chwytów **Fancy Boxing and Kicking** wystarczy, żeby odebrać mi życie, **Chou Jiu**?
Zanim dokończył mówić, nagle ruszył do ataku.
— Kłang!
Błysnęła zimna stal. **Chou Jiu** wyciągnął zza pasa **Black Iron Long Saber** i z ostrym wiatrem pchnął go mocno w stronę **Xiao Zizai**.
Długi miecz przeciął powietrze z siłą grzmotu. Wszyscy pijani klienci wokół krzyknęli ze zdumienia i cofnęli się, obawiając się, że zostaną wciągnięci w wir walki.
— Szuka śmierci.
W oczach **Xiao Zizai** błysnęło zimne światło. Uniósł rękę, składając palce jak ostrze, i z nonszalancją przyjął cios **Chou Jiu**.
— Chrzęst!
Rozległ się dźwięk pęknięcia. Długi miecz z czarnego żelaza w palcach **Xiao Zizai** rozpadł się na niezliczone odłamki i posypał się na ziemię.
— Co?!
**Chou Jiu** otworzył szeroko oczy, nie wierząc w to, co widzi.
— To cenny miecz z czarnego żelaza, jak można go tak łatwo zmiażdżyć?!
Wszyscy pijani klienci wokół wstrzymali oddech, a w sali zapadła nagła cisza.
Na czole **Chou Jiu** pojawił się zimny pot. Serce podpowiedziało mu, że źle się dzieje.
Już po pierwszej wymianie ciosów wiedział, że ten pozornie młody mężczyzna nie jest zwykłą osobą.
— Zaryzykuję!
Zacisnął zęby i nisko warknął, prostując pięści jak młoty i uderzając prosto w twarz **Xiao Zizai**.
— Hmpf!
**Xiao Zizai** prychnął zimno i lekko pacnął ręką.
— Chrzęst!
Kruchy dźwięk łamanej kości. Kości pięści **Chou Jiu** eksplodowały ze stawów, a krew bryznęła wszędzie.
— Aaa—!
**Chou Jiu** wydał z siebie okrzyk bólu, jego ciało zachwiało się do tyłu, twarz pobladła, a z czoła ciekł zimny pot.
Zaciskając zranioną rękę, w jego oczach pojawiła się przerażenie i odwrócił się, chcąc uciec.
— Jeszcze chcesz uciekać?
**Xiao Zizai** zaśmiał się kpiąco, gwałtownie odbił się od ziemi i całym ciałem pofrunął za **Chou Jiu** jak podmuch wiatru, lekko kopiąc go nogą.
— BUM!
Nogi **Chou Jiu** zostały złamane, jego ciało, niczym latawiec na zerwanej nici, poleciało do przodu, uderzając w słup karczmy z głuchym hukiem.
Zachwiał się na ziemi, nogi wykrzywione pod dziwnym kątem, krew wypływała z jego ust, a twarz wykrzywiona była bólem.
— Łaskawie... błagam o łaskę! — **Chou Jiu** błagał słabo, głos pełen rozpaczy.
**Xiao Zizai** stracił cierpliwość, by na niego patrzeć. Podszedł prosto do niego, chwycił go za włosy i podniósł jak martwego psa.
— Złe życie prowadziłeś, dziś taki jest twój los.
Jego głos był zimny, pozbawiony litości. Odwrócił się i zaczął ciągnąć **Chou Jiu** w stronę drzwi.
W karczmie wszyscy wstrzymali oddech, patrząc na **Xiao Zizai**. Żaden nie odważył się wydać z siebie najmniejszego dźwięku.
**Chou Jiu**, taki zbrodniarz, który bezkarnie szalał w **Gmina Qiongshui** i niewielu mogło go powstrzymać, został w ciągu zaledwie kilku ruchów całkowicie wyeliminowany i wleczony jak martwy pies.
Przez chwilę wszyscy w karczmie byli przerażeni.
— Kim on...? Jakiego pochodzenia jest ten człowiek?!
**Xiao Zizai** ciągnął **Chou Jiu** za włosy przez kilka kroków, czując pewien opór i marszcząc lekko czoło.
— Naprawdę kłopotliwy.
Westchnął cicho i uniósł rękę, gwałtownie chwytając **Chou Jiu** za kark.
— Chrzęst—
Rozległ się trzask. Głowa **Chou Jiu** wraz z kręgosłupem została wyrwana z ciała, krew trysnęła jak fontanna, wypełniając karczmę odorem.
Ten widok sprawił, że wszyscy świadkowie poczuli gęsią skórkę i zimno przeszywające ich ciało.
**Xiao Zizai** potrzymał zakrwawioną głowę i kręgosłup, spojrzał na nie obojętnie, po czym rzucił je, upuszczając szczątki na ziemię. Krew natychmiast zabarwiła dużą część podłogi na czerwono.
W karczmie zapanowała kompletna cisza, wszyscy wstrzymali oddech, nie śmiąc nawet wydać westchnienia.
**Xiao Zizai** powoli pochylił się i przeszukał kieszenie **Chou Jiu**, wyciągając kilka sztabek srebra.
Wyciągnął jedną z nich i rzucił na ladę.
— Zniszczone stoły i krzesła można uznać za rekompensatę.
Jego ton był płaski, jakby wszystko, co właśnie się wydarzyło, było zwykłą błahostką.
Pokełśki, otrzepał ręce z krwi i odwrócił się, wychodząc za drzwi.
[Gratulacje dla gospodarza za zabicie **Wojownik siódmej rangi**, nagrodą są **Slaughter Points**: 1000!]
[Gratulacje dla gospodarza za zabicie **Chou Jiu**, otrzymano sztukę walki: **Great Strength Vajra Palm**!]
W głowie rozległ się dźwięk podpowiedzi systemu. Kącik ust **Xiao Zizai** lekko się uniósł, tworząc ledwie widoczny, zimny uśmiech, ale nie powiedział nic więcej.
Gdy jego kroki zaczęły cichnąć, ludzie w karczmie ocknęli się, jakby przebudzeni ze snu, i wstrzymali oddech.
— Daję Boże... Kim do diabła jest ten gość?!
— Nawet **Chou Jiu** został przez niego łatwo zabity, i to w taki okrutny sposób...
— Skąd się wziął ten twardziel? To przecież **Living Yama**!
...
**Gmina Qiongshui**, **Ling County Magistrate's Office**.
Noc była czarna jak smoła. Drzwi do urzędu hrabstwa otworzyły się ze zgrzytem, po czym głuchy trzask przerwał ciszę.
Krwawa głowa wraz z kręgosłupem została rzucona do holu, krew rozprysnęła się po podłodze, nasycając powietrze fetorem.
— Kto tam!
Urzędnik dyżurny krzyknął przerażony, ledwo nie upuszczając swojej pałki. Szybko cofnął się o kilka kroków, wpatrując się intensywnie w drzwi.
— Zbrodniarz **Chou Jiu**, nagroda sto taeli srebra.
Niski, zimny głos dobiegł z zewnątrz. Pojedyncza postać powoli weszła do środka.
Osoba ta ubrana była w niebiesko-szarą kurtkę, na pasie wisiał długi miecz, a na twarzy miała dziwaczną **Ghost Face Never Carries Corpse**, gdy światło padło na maskę, odbiło od niej lodowaty połysk.
Urzędnicy szybko podeszli, podnieśli krwawą głowę i kręgosłup, dokładnie je sprawdzili. Okazało się, że to poszukiwany od dawna **Chou Jiu**.
— To... to **Chou Jiu**! — jeden z urzędników krzyknął, po czym szybko pobiegł do pokoju urzędniczego. Po chwili przybył szybko przebrany w oficjalny strój mężczyzna w średnim wieku.
— Panie, to nagroda za **Chou Jiu**... Proszę przyjąć!
Średniego wieku mężczyzna podał plik banknotów, jego mina pełna była szacunku i obawy.
To już było dziesiąte razy, gdy ten **Ghost Face Never Carries Corpse** przychodził do urzędu po nagrodę.
Odkąd ta osoba pojawiła się w **Gmina Qiongshui**, wszystkie nagrody, które przyjął, zostały ukończone bez wyjątku.
Ale ludzie, których przyprowadził, nigdy nie byli w całości. Albo głowa urwana, albo kręgosłup obnażony, wyglądali okropnie w śmierci.
Dlatego zyskał przydomek — **Ghost Face Never Carries Corpse**.
— Nagroda jest prawidłowa?
**Xiao Zizai** przyjął banknoty, zapytał obojętnie, jego głos był zimny, pozbawiony emocji.
— Absolutnie nie ma problemu! Nie ma problemu! — Średniego wieku mężczyzna skinął głową i ukłonił się, uśmiechając się przepraszająco, bojąc się, że ten **Ghost Face** rozgniewa się.
— Doskonale.
**Xiao Zizai** schował banknoty do kieszeni.
Następnie powoli przeszedł przed tablicą ogłoszeń w urzędzie hrabstwa, jego wzrok był spokojny, przejrzał po liście z nagrodami.
Ostatnio pojawia się coraz więcej zadań z nagrodami, większość to zwykli **Ninth Rank** lub **Eighth Rank** wojownicy, bez wyzwania. Jednak "**Black Eat Black**" i "**Fight Evil with Evil**" stały się dla **Xiao Zizai** pewnego rodzaju rozrywką, a nawet instynktownym pragnieniem.