Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 7

873 słów4 minuty czytania

– Ale ja rzeczywiście nie wiem, gdzie jest Miasto Fu Rong, wyszedłem z wioski i od razu trafiłem do Sect Chmur Niebiańskich – powiedział Chen Feng.
– Mała sprawa, mała sprawa, jesteśmy jak bracia, masz jakieś problemy, po prostu do mnie przyjdź – zaśmiał się Chen Pan.
W tym momencie z przodu zbliżyła się dziesięcioosobowa grupka. Osoba prowadząca była elegancko ubrana, ale na jej twarzy malowała się arogancja i buta.
– Patrzcie, spójrzcie, czyż to nie młody pan z rodu Chen? Jakichże bezużytecznych ludzi dobierasz sobie za przyjaciół? – jego poplecznicy za jego plecami również wybuchnęli śmiechem.
– Ouyang Lu, nie myśl, że skoro twoja siostra wyszła za Piątego Księcia, możesz sobie pozwalać na wszystko. Ręce Dynastii Qingtian nie sięgają Sect Chmur Niebiańskich. Jakich przyjaciół ja sobie będę dobierał, nie jest twoją sprawą – Chen Pan odwrócił się z pogardą.
– Ha, ha, mam nadzieję, że za rok, podczas zewnętrznego egzaminu, twoje słowa będą równie twarde! – powiedział Ouyang Lu, po czym wraz ze swoimi ludźmi ruszył w stronę szczytu góry.
– Ten gość jest z rodu Ouyang z Miasta Fu Rong. W Mieście Fu Rong są cztery wielkie rody: ród Chen, ród Ouyang, ród Li i ród Czang. Pierwotnie cztery wielkie rody utrzymywały równowagę, ale ponieważ jego siostra Ouyang Ting poślubiła rodzinę królewską, ta równowaga na pewno zostanie zachwiana.
Chen Pan spojrzał na Chen Fenga i powiedział: – Jeśli on cię kiedykolwiek obrazi, powiedz mi! Moja siostra jest uczennicą Mistrza Sekty Chmur Niebiańskich, więc nie boję się go!
Chen Feng spojrzał na niego ze zdziwieniem.
Chen Pan zakłopotany kontynuował: – Oczywiście, moja siostra ma niezwykły talent, ja sam to już inna sprawa, he he.
Dwóch mężczyzn szło i rozmawiało. Kiedy dotarli do jaskini Chen Fenga, Chen Pan nie mógł się nadziwić.
– Grubasie, to twoje mieszkanie jest całkiem niezłe. Powiedz szczerze, czy nie dostałeś tego po znajomości? – zadrwił Chen Pan.
– Twoje mieszkanie nie jest co prawda najlepsze, ale też nie jest złe. Uczniowie bez koneksji mają swoje jaskinie u podnóża góry.
– Sam nie wiem, może miałem szczęście! – zaśmiał się Chen Feng.
– Dobrze, dobrze, muszę wracać i przygotować się do treningu. Poziom mojej kultywacji nie może być zbyt niski, bo w domu dostanę lanie – powiedział Chen Pan i ruszył w stronę szczytu góry.
Chen Feng wrócił do swojej jaskini i położył się wygodnie do snu, nabierając sił przed treningiem następnego dnia.
Następnego dnia Chen Feng obudził się wcześnie i usiadł na poduszce medytacyjnej.
Chen Feng usiadł po turecku, lekko zamknął oczy, regulując oddech, aby stał się głęboki i spokojny. Wraz z przepływem energii odczuwał subtelne zmiany w ciele, doświadczając krążenia i obiegu energii w organizmie.
Chen Feng skoncentrował swój umysł, skupiając uwagę na przepływie energii. Świadomie kontrolując oddech, regulował wejście i wyjście energii, sprawiając, że stawała się ona stopniowo płynna i naturalna. W trakcie tego procesu Chen Feng rozluźnił ciało i umysł, pozbył się rozpraszających myśli, wszedł w stan spokoju, a w myślach powtarzał Złota Technika Nienaruszalności.
W miarę upływu czasu energia Chen Fenga stawała się coraz bardziej obfita i potężna. Odczuwał przepływ energii w ciele, która niczym czysty strumień nawadniała wyschniętą ziemię. Przepływ energii napędzał krążenie krwi i Qi, odżywiając narządy i komórki ciała, czyniąc ludzi coraz bardziej energicznymi.
Trening Qi to nie tylko pielęgnacja ciała, ale także kultywacja umysłu. Poprzez trening Qi rozwija się wewnętrzny spokój i skupienie, wzmacnia samokontrolę i wewnętrzną siłę. Jest to sposób na osiągnięcie jedności z naturą, pozwalający odczuć subtelne połączenie między sobą a wszechświatem.
Jednak w miarę upływu czasu na twarzy Chen Fenga pojawił się wyraz bólu. Złota Technika Nienaruszalności, jak mówił T'ang Hong, nie była łatwym treningiem. Potężna energia uderzała w ciało Chen Fenga niczym dzikie bestie.
Chen Feng zakończył trening po jednym okrążeniu, cały spocony i dysząc ciężko.
– Fundament ciała jest wciąż zbyt słaby. Trening musi przebiegać stopniowo – powiedział Chen Feng, po czym spojrzał na drzwi jaskini i zauważył, że jest już popołudnie.
Chen Feng wstał, czując, że posiada siłę, której nigdy wcześniej nie miał. Podskoczył na kilka metrów w górę.
– Czy to znaczy, że też jestem już kultywującym? – Chen Feng zacisnął pięści i zaśmiał się.
Gdy Chen Feng zamierzał opuścić jaskinię, zauważył zbliżającego się z daleka Chen Pana.
– Bracie Feng, przyniosłem ci zasoby treningowe na ten miesiąc – Chen Pan rzucił Chen Fengowi mały worek.
– Dobrze, dziękuję, bracie Pan! – Chen Feng właśnie miał złożyć ręce w geście wdzięczności, gdy Chen Pan natychmiast mu przerwał: – Ej, ej, ej, nie tak, mamy podobny wiek, takie formalności są niepotrzebne!
– Poza tym, patrząc na twoją energię, też już jesteś kultywującym, prawda?
– Bracie Pan, jaki jest twój poziom? – zapytał Chen Feng.
– Ja? Jestem dopiero na Szóstym Poziomie Pielęgnowania Qi – odparł Chen Pan.
– A ile czasu zajęło ci osiągnięcie Szóstego Poziomu Pielęgnowania Qi? – dopytywał Chen Feng.
– Pozwól, że pomyślę. Zacząłem kultywować dość późno. Głównie dlatego, że moja siostra ma niezwykły talent, więc rodzina niezbyt się mną zajmowała. Kiedy moja siostra była w moim wieku, osiągnęła już Fundament. Ach, daj mi znać, słyszałem od ludzi z rodziny, że tegoroczny Sect Chmur Niebiańskich przyjął geniusza! Bezpośrednio przyjętego przez Mistrza Sekty jako ucznia, a trening rozpoczął od razu od przejścia do Pielęgnowania Qi. Powiedz mi, czy to nie jest niesamowite!

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…