Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 11

1247 słów6 minut czytania

System Origin przekroczył już dziesięć tysięcy punktów, więc Lin Chen bez wahania wybrał wzmocnienie.
„Origin: 300”
„Możliwe do wzmocnienia sztuki walki: Nieśmiertelne Ciało Feniksa Pierwszy Poziom (1/9)”
True Flame of Vitality and Blood w dantian wyraźnie się rozszerzyło, a zdolność regeneracji również znacząco wzrosła. Przy obecnej sile Lin Chena, ponowne starcie z poprzednim suszonym trupem pozwoliłoby mu go z łatwością pokonać.
„Jedna chwila i wróciłem do punktu wyjścia!”
Patrząc na pozostałe trzysta punktów Origin, Lin Chen westchnął w duchu, znów będzie musiał znaleźć sposób na zdobycie Origin.
„Złudzenie?”
Great Monk spojrzał na Lin Chena, a jego brwi lekko się uniosły. Czuł, że Lin Chen w tej chwili stał się znacznie silniejszy niż wcześniej.
„Całkiem dobrze się układałem, nawet obrócony mogłem spać, bez żadnych zmartwień!” Mrugnął okiem w stronę Grobowca z Brązu, Lin Chen z westchnieniem.
Po tych słowach kącik ust Great Monk zadrżał, głowy już nie miał, jakie zmartwienia mogłyby go jeszcze trapić?
„On już raczej nie będzie miał zmartwień, może spać wiecznie.”
„Mistrzu, jaka jest twoja świątobliwa nazwa?” Lin Chen nagle zwrócił się do Great Monk.
Co?
Great Monk lekko się zdziwił, nie spodziewał się, że Lin Chen nagle stanie się taki uprzejmy. „Mój świątobliwy pseudonim to Yi Jie, a jaki jest twój, dobroczyńco?”
„Lin Chen!”
Lin Chen lekko się uśmiechnął, patrząc na mistrza Yi Jie. „Yi Jie czy to znaczy, że musisz przestrzegać tylko jednego przykazania?”
„Tak, kiedy przyjmowałem przykazania, mój mistrz powiedział, że muszę tylko powstrzymać się od rozwiązłości.” Mistrz Yi Jie skinął głową.
„Nic dziwnego, że widziałem mistrza jedzącego mięso i ryby w restauracji.” Lin Chen z westchnieniem.
„Ludzie trenujący sztuki walki zużywają znacznie więcej energii niż zwykli ludzie. Bez wystarczającej ilości pożywienia, qi i krew z pewnością się wyczerpią.”
Słysząc to, Lin Chen skinął głową, zgadzając się w pełni ze słowami Yi Jie.
„Mistrzu Yi Jie, czyżbym nie miał wobec ciebie pewnego rodzaju zasługi za ocalenie życia?” Lin Chen nagle zmienił temat.
Chociaż w jego sercu pojawiło się złe przeczucie, mistrz Yi Jie wciąż skinął głową. „Tak, gdyby nie twój przybycie, dobroczyńco, prawdopodobnie już bym zginął.”
„Mówi się, że kropla dobroci powinna odpłacić się źródłem, a co dopiero za ocalenie życia.” Lin Chen spojrzał intensywnie na mistrza Yi Jie, a następnie kontynuował. „Nie wymagam od ciebie odpłaty jak źródło, wystarczy, że dasz mi dziesięć lub osiem podręczników sztuk walki z waszej świątyni Shaolin.”
„Najlepiej podręczniki do ćwiczeń zewnętrznych, sam widziałeś, że jestem trochę wrażliwy na ból.”
„Kaszl~ kaszl~”
Mistrz Yi Jie zaczął gwałtownie kaszleć, co poruszyło jego wcześniejsze obrażenia, a z kącika ust wypłynęła strużka krwi.
„Mistrzu, proszę, nie denerwuj się, jeśli umrzesz, kogo będę szukać… Pfff… Chciałem powiedzieć, że powinieneś dbać o swoje zdrowie.” Lin Chen, widząc to, lekko zmienił wyraz twarzy i pośpiesznie poprawił. „Dziesięć lub osiem nie, dwie lub trzy też mogą być, nie będę wybrzydzał.”
Mistrz Yi Jie usłyszał to i prawie wypluł starą krew. Prawie powiedziałeś swoje najprawdziwsze myśli, a teraz niby nie wybrzydzasz? Czy podręczniki sztuk walki są jak kapusta na targu?
„Dobroczyńco Lin, ja nie jestem uczniem świątyni Shaolin.”
„Nie jesteś uczniem świątyni Shaolin?” Lin Chen spojrzał na lśniącą, ogoloną głowę mistrza Yi Jie.
„Nie wszyscy mnisi pochodzą ze świątyni Shaolin, ja pochodzę ze Świątyni Vajra.”
„To prawie to samo, byle były podręczniki sztuk walki!” Lin Chen wzruszył ramionami.
To spora różnica!
Mistrz Yi Jie czuł się bezradny, ale nie śmiał się sprzeciwić. Nie mówiąc już o tym, że Lin Chen uratował mu życie, sama jego brutalna siła sprawiała, że nie chciał zadzierać z tym zabójczym talentem jakim jest Lin Chen, jeśli nie było to konieczne!
„Każda szkoła sztuk walki jest podstawą bytu danej grupy i prawie niemożliwe jest, aby została przekazana na zewnątrz!” Mistrz Yi Jie powiedział z powagą.
Słysząc to, twarz Lin Chena ściemniała. Czyżby znów miał szukać w podejrzanych miejscach, a to, czy uda mu się znaleźć sztuki walki zaakceptowane przez system, będzie zależało od niebios?
Widząc, że twarz Lin Chena zrobiła się nieco ponura, mistrz Yi Jie pośpiesznie zabrał głos. „Dobroczyńco Lin, proszę się nie martwić. Jesteś mi winien ocalenie życia, więc na pewno zrobię co w mojej mocy, aby znaleźć dla ciebie podręczniki sztuk walki.”
„Dobrze!”
Lin Chen skinął głową. Wobec złych istot mógł być bezwzględny, ale mistrz Yi Jie właśnie walczył ze złem, nie mógł mu przecież odebrać podręczników sztuk walki siłą.
„Mistrzu Yi Jie? Kolego Lin?”
W tym momencie rozległ się znajomy głos, a następnie znajoma postać zbliżyła się do Lin Chena i tamtego.
„Jak mogłeś przyjść tak szybko?” Widząc Xu Fei, Lin Chen był zaskoczony. Nawet nie dzwonił, a ten przyszedł tak szybko?
„Dobroczyńco Lin, właśnie prosiłem o pomoc Demon Suppressing Division!” Mistrz Yi Jie pośpiesznie wyjaśnił.
„Kolego Lin, co się tu właściwie stało?”
Xu Fei spojrzał na Lin Chena. Mistrz Yi Jie już poprosił o pomoc, ale sytuacja tutaj najwyraźniej została już rozwiązana. Kto inny mógł rozwiązać sprawę, jeśli nie Lin Chen?
„Sam zobacz!”
Lin Chen wskazał na pobliski Grobowiec z Brązu. Xu Fei pośpiesznie podszedł, aby go obejrzeć. Po chwili jego twarz stężała. „Złodzieju Corpse Demon Old Man, jak śmiesz używać żywych ludzi do tworzenia zombie! Czy myślisz, że Demon Suppressing Division to tylko ozdoba!”
Corpse Demon Old Man?\Zdrajca z Sektor Marionetek-Trupi?\Szkoda!
Lin Chen nie znał Corpse Demon Old Man, ale wiedział, że ten, kto zadziera z oficjalną organizacją, czeka ponury los. Gdyby ten człowiek przyszedł po niego po zemstę, jeszcze mógłby zebrać trochę Origin. Teraz to jest naprawdę szkoda.
Xu Fei spojrzał na Lin Chena i powiedział z powagą. „Kolego Lin, musisz być ostrożny przez następny okres czasu. Ten Corpse Demon Old Man jest silnym wojownikiem ósmego poziomu. Zepsułeś jego wytworzone zombie, a on na pewno nie daruje ci tego.”
Co?
Oczy Lin Chena rozbłysły. Ten Corpse Demon Old Man chce się zemścić, to po prostu… wspaniale, Origin jest zabezpieczone.
Jednak silny wojownik ósmego poziomu, z obecną siłą, nie da rady. Musi jak najszybciej zdobyć Origin, aby dalej się wzmacniać!
„Nie musisz się zbytnio martwić. Według posiadanych przez nas informacji, jest poważnie ranny i jego siła jest znacznie osłabiona.” Widząc zamyślonego Lin Chena, Xu Fei pośpiesznie go pocieszył. „Chociaż to robota Corpse Demon Old Man, wyraźnie nie została ona wykonana osobiście, w przeciwnym razie wytworzone zombie nie byłyby tak słabe.”
„Dopóki jego siła nie powróci do normy, z pewnością nie ośmieli się łatwo ujawnić swojej lokalizacji, w przeciwnym razie Sektor Marionetek-Trupi i nasza Demon Suppressing Division go nie oszczędzą!”
„Ale nie bądź lekkomyślny. Zebrał grupę złych kultywatorów, musisz uważać na tych złych kultywatorów pod jego dowództwem.”
Lin Chen słysząc to, skinął głową. Jeśli chodzi o Corpse Demon Old Man, to obecny on rzeczywiście nie dałby rady, ale jeśli chodzi o zwykłych żołnierzy, to nie brał ich pod uwagę.
„Kolego Lin, sprzedajesz ten Grobowiec z Brązu?” Xu Fei nagle spojrzał na Lin Chena.
Co?
„Po co ci to? Jako deska do łóżka?” Lin Chen spojrzał na Xu Fei z niedowierzaniem.
Mistrz Yi Jie w pobliżu usłyszał to i pośpiesznie wyjaśnił. „Ten Grobowiec z Brązu jest magiczną bronią, dla praktyków z linii wytwarzania zombie i linii hodowania duchów, jest to nieoceniony skarb.”
„Mam przyjaciela, który jest praktykującym Ghost Path Cultivator, od dawna szuka odpowiedniej magicznej broni. Jeśli kolega Lin zechce się go z niego zrzec, cena na pewno zadowoli kolegę Lin.” Xu Fei spojrzał z powagą na Lin Chena.
„Dobrze, zajmij się tym. Ja już idę!”
Lin Chen nie dbał o pieniądze. Codziennie zarabiał miliony. Jedyną rzeczą, która mogła go interesować, było Origin.
„Kolego Lin, niezwykły człowiek!”
Patrząc na odchodzącego Lin Chena, mistrz Yi Jie z westchnieniem obserwował jego bezwzględne i zdecydowane działania, niczym Wrathful Vajra.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…