Kobieta miała około pięćdziesiątki, lina mocno zaciskała się na jej szyi, oczy miała szeroko otwarte, przekrwione, język już zaczynał wystawać, a twarz była sina. Dźwięk upadającego ciężkiego przedmiotu zapewne pochodził od kopniętej przez nią taboretki.
— Ratunku! — ryknął Quan Fulu. Dwoje ludzi pospieszyło do kobiety. Quan Fulu złapał ją za wiszące w powietrzu stopy i z całej siły uniósł do góry, próbując zmniejszyć nacisk liny na szyję.
Meng Xianjin szybko pobiegła po schodach na drugie piętro, znalazła w pokoju nóż kuchenny i zaczęła ciąć linę przywiązaną do balustrady. Lina pękła z hukiem, co spowodowało, że Quan Fulu i kobieta stracili równowagę i runęli do tyłu, lądując na ziemi.