Li Xinghe i Geng Liangchen przybyli do niepozornej restauracji na ulicy Guyi, usiedli przy stoliku przy oknie, zamówili cztery dania i dwa kieliszki sorgo. Nie potrzebowali talerzyków na alkohol, pili z brzegów misek, rozmawiając.
„Li-ge, mówisz, że w Jinmen jest tyle szkół sztuk walki, ale żadna nie chce nauczać prawdziwego rzemiosła, nie ma też wielu mistrzów” – Li Xinghe wypił łyk wina i potrząsnął głową.
„Li-ge, przecież twoje sztuki walki nie są źle wytrenowane, czemu dzisiaj nagle o tym mówisz? Czyżbyś chciał wyzwać kogoś na pojedynek?”