Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 8

865 słów4 minuty czytania

Ostatni zerwany pomidor, pulchny i okrągły, czerwony jakby miał zakrwawić, wyglądał niezwykle kusząco w porannym świetle.
„Cóż, usmażmy go” – pomamrotał Li Zhe, chwytając za nóż. Zwięzłe „tuk, tuk, tuk” rozległo się na desce do krojenia, gdy ostrze szybko opadało, a z deski lekko sączył się świeży, czerwony sok.
Obrócił kwadratowe pokrętło na kuchence, wykonując ruch równie swobodny, jakby rzucał kamyki w parku.
„Psyk–”
Cichy dźwięk i niebieski płomień nagle wystrzelił w górę, cicho i stabilnie liżąc dno czarnego garnka.
Garnek był stary, ale teraz, oświetlony tym niebieskim płomieniem, nabrał dziwnego, nabożnego wyglądu.
Wielkie Qin. Xiányáng.
„Magia Nieśmiertelnych! To musi być Magia Nieśmiertelnych!” Niskie, zduszone okrzyki nagle rozerwały ciszę sali Zhangtai.
Pierwszy Cesarz Ying Zheng zerwał się gwałtownie. Szeroki rękaw jego szaty z ciemnego jedwabiu ze smokami strącił z niskiego stołu jadeitową czarkę, a nektar życia rozlał się po chłodnych złotych płytkach, wijąc się jak wąż.
Piersi Ying Zhenga unosiły się i opadały, a jego głos drżał lekko: „Nie trzeba drewna opałowego, nie boi się wiatru ani deszczu, powstaje znikąd, można nim kierować jak własną ręką…”
Han. Weiyang Palace.
„Sy…” Cesarz Wu z Han, Liu Che, wciągnął gwałtownie powietrze, jego ciało mimowolnie pochyliło się do przodu. „Ogień powstający znikąd? Sztuka panowania nad ogniem osiągnęła tak subtelny poziom?”
Pomidorowo-jajeczne kluseczki w garnku „gotowały się” z radosnymi bulgotami, a bogaty, słodko-kwaśny zapach bezceremonialnie wypełnił małą kuchnię.
Li Zhe pociągnął nosem, zadowolony kiwnął głową, odwrócił się i otworzył wysoki, biały metalowy pojemnik obok – lodówkę.
Gdy tylko otworzył drzwi, strumień zimnego białego powietrza syknął, niosąc chłód nowoczesnego przemysłu. Li Zhe sięgnął do środka, precyzyjnie wyciągnął butelkę coli, która z głośnym „cyk” po otwarciu korka. Nawet nie brał kubka, podniósł ją prosto do ust i wypił wielki łyk. „Bul, bul, bul”.
Zimny, czarny płyn z niezliczoną ilością drobnych bąbelków natychmiast popłynął do jego przełyku.
„Bek–!”
Niezwykle głośny, niezwykle zadowolony bek, z echem pękania bąbelków.
Li Zhe wcale nie zdawał sobie sprawy, że jest transmitowany na żywo na wszystkie światy. Z zadowoleniem strzepnął ustami, odsunął krzesło, usiadł i po drodze chwycił płaski, świecący „cegłę” na stole – telefon komórkowy. Koniuszkami palców zręcznie przesunął, odblokował i nacisnął znajomą ikonę nutki.
„Bum” – lekki wstrząs.
【„Floryda, Ameryka, nigdy nie hodujemy leniwych ludzi!” – porywczy, prowokacyjny głos zza kadru rozległ się natychmiast, niosąc pewną absurdalną misję.]
【Scena 1: w środku nocy mężczyzna, skradając się, podważa narzędziem tylne okno domu i zgrabnie się przeciska. Wewnętrzny monitoring wyraźnie rejestruje jego cel – kąt salonu z drapakiem dla kota. Chwyta śpiącego na nim małego kota.】
【Kot budzi się, piszczy przerażony i szarpie się. Mężczyzna go ignoruje, jedną ręką przytrzymuje mu głowę, a drugą wyciąga brzęczącą… maszynkę do strzyżenia włosów!】
【Wśród straszliwych wrzasków kota, z grubiańską zręcznością goli mu futro, pozostawiając łysą skórę i tworząc kota-łysola z poszarpaną sierścią.】
【Po zakończeniu mężczyzna rzuca płaczącego, łysego kota na podłogę, rozgląda się dookoła i, faktycznie, niczego nie bierze, po czym ponownie przez okno znika w nocy, pozostawiając na monitoringu tylko kota z oszołomioną głową pokrytą łysiną.】
【Scena 2: stary pickup zatrzymuje się przed sklepem. Dwóch młodych ludzi w czapkach z daszkiem i szerokich T-shirtach w stylu hip-hop wysiada, znają teren, podchodzą do tylnych drzwi sklepu i zaczynają podważać zamek.】
【Po zaledwie kilku próbach jeden z nich coś wyczuwa, nagle podnosi głowę i trafia wzrokiem w migające na czerwono kamery monitoringu w rogu ściany.】
【Ruchy obu zamierają. Brak paniki, brak ucieczki.】
【Patrzą na siebie przez kilka sekund, jakby uruchomiono jakiś dziwny przełącznik. Odkładają narzędzia, podchodzą niezwykle naturalnie prosto przed kamerę, poprawiają przekrzywione czapki, wygładzają zagniecenia na T-shirtach.】
【Następnie, patrząc w kamerę, pokazują standardowy uśmiech modelki z ośmioma zębami. Ten po lewej nawet podnosi rękę i wykonuje sztywny gest „V”. Ten po prawej usilnie próbuje napinać swoje nieistniejące mięśnie piersiowe, próbując przybrać pozę kulturysty.】
【Kadr zatrzymuje się na trzy sekundy, po czym obaj, jakby wykonali jakieś ważne zadanie, kiwają sobie głowami, przestają podważać zamek i nonszalancko odjeżdżają pickupem.】
Lin'an. Lu You „Prychnął!” gorąca herbata prysnęła na rozłożoną przed nim poezję.
Dla starej, pożółkłej lampy naftowej kilku młodych wojowników w spranych ubraniach, wstrzymując oddech, słuchało strzępków informacji o „Ameryce”.
Tang. Liangyi Hall: Li Shimin zmarszczył brwi, jego palce bezwiednie wybijały rytm na cesarskim biurku. Jego bystre spojrzenie wielokrotnie przesuwało się po napisie "Floryda, Ameryka" w Lustrze Wodnym i tych niewiarygodnych obrazach.
„Ameryka… patrząc na nazwę, brzmi jak nazwa kraju?”
„Mogą pozwolić na bezkarne szaleństwa tak głupich i buntowniczych, bezprawnych typów…”
Zamyślił się na chwilę, w jego oczach pojawiła się cesarska czujność. „Czy zarządzenia tego kraju nie są tylko formalnością? Czy moralność jego ludu spadła tak nisko? Gdyby ten kraj graniczył z Wielką Tang…”. Umysł władcy epoki Zhēnguān pracował na najwyższych obrotach, podświadomie oceniając poziom zagrożenia ze strony nigdy nieistniejącego „sąsiada”.
Na polu, na ulicy:
„Hahaha! Spójrzcie! Ten barbarzyńca goli kota! Kot jest w szoku!”
„Tsk, ta Ameryka… rodzi takich wariatów!”
„Otwiera się! Naprawdę się otwiera! Ciekawe bardziej niż małpie sztuczki na festiwalu! Ależ pyszny kąsek!”
Li Zhe oglądał z wielkim zainteresowaniem, szybko przesuwając palcami, od czasu do czasu wydając okrzyki „Kurwa mać!” lub „Hahaha!” z powodu niedorzecznych działań w filmie.
Z jednej strony stała miska makaronu z pomidorami i jajkami, pachnąca i apetyczna, para unosiła się nad nią. Na butelce z colą, napoczętej o połowę, skraplały się zimne krople wody, powoli spływając.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…