Wiadomość przyniesiona przez Zhu Zi rozległa się jak groch z nieba w małej kwaterze dowodzenia.
Liu Jinshan został stracony, myślano, że wpływy rodziny Liu zostały wyrwane z korzeniami, ale nieoczekiwanie dwa najważniejsze źródła zła, zwłaszcza Liu Yaozu, który studiował w mieście prowincjonalnym i miał szersze spojrzenie, stały się uciekinierami!
„Jest jeszcze gorzej” – głos Zhu Zi był jeszcze niższy, jakby obawiając się, że coś usłyszą ludzie za ścianą: „Ta stara mamka trzęsąc się dodała, że kiedyś, gdy służyła w domu Liu, przypadkiem usłyszała, jak pijany Liu Jinshan chwalił się, że jego syn Liu Yaozu wcale nie tylko studiował w mieście prowincjonalnym, ale też bardzo dobrze się rozwijał i znał wielu... Japończyków! Wygląda na to, że miał kontakty z jakimś japońskim radnym z „izby handlowej”!”