Zwłaszcza Zhou Bowen zdawał się liczyć na pomoc swojego brata, pułkownika kolaboranckich wojsk w mieście powiatowym, co pozwalało mu zachować pozory spokoju, ale trzęsące się nogi zdradzały jego wewnętrzny strach.
Tłum pod sceną natychmiast wrzasnął! Nienawiść i cierpienie, gromadzone przez dziesięciolecia, wybuchły niczym wulkan.
„Zhou Bowen! Zagrabiłeś nasze pola ryżowe, doprowadziłeś mojego ojca do śmierci, dziś zapłacisz życiem!”