Nie wiadomo, z jakim nastawieniem przybył Shi Hao. Po krótkiej ciszy, Lin Yang odezwał się pierwszy: „Dziękuję.”
Shi Hao lekko potrząsnął głową, po czym uśmiechnął się i rzekł: „Nie musisz mi dziękować, to ty wykorzystałeś tę okazję, by się przemienić. W przeciwnym razie pozostała boska energia całkowicie by zniknęła w ciągu trzech dni.”
Gdyby nie jego nagły impuls, żeby wrócić i zobaczyć, nie dowiedziałby się, że Lin Yang ćwiczy w resztkach jego krwi pozostałych po przemianie. Dla niego, będącego w Królestwie Dziewięciu Przemian, była to zużyta krew, ale dla zwykłego człowieka stanowiła okazję do odrodzenia.
„Dla ciebie to drobnostka, niewarta uwagi, ale mimo wszystko jestem ci wdzięczny” – kontynuował Lin Yang. „W mojej rodzinnej miejscowości jest powiedzenie: 'Drobny gest życzliwości zasługuje na strumień wdzięczności'. Gdy nadarzy się okazja, na pewno się odwdzięczę.”
Lin Yang nie miał dokładnego pojęcia o poziomie swojego systemu ani o tym, czy jest w stanie dorównać takim potworom jak Shi Hao, którzy w dwieście, trzysta lat osiągają status Najwyższego Bytu, ale wiedział, że nie będzie dla niego trudno odwdzięczyć się Shi Hao.
Samotna Droga Niebiańskiego Cesarza Pustkowi przemierzała przez wieczność, a jego miecz przecinał bezkres. Jednakże Lin Yang znał kilka jego życiowych żalów, co było jego przewagą.
„Drobny gest życzliwości zasługuje na strumień wdzięczności? W takim razie czekam. Pamiętaj, nazywam się… Pustkowie.”
Shi Hao roześmiał się głośno. Wskazał palcem przed siebie, a promień boskiego światła wleciał do ciała Lin Yanga. Nie podał swojego prawdziwego imienia, obawiając się, że wrogie siły z Górnego Królestwa wyślą Prawdziwych Bogów, by go ścigali. Dopiero co zakończył nirwanę i wciąż doskonalił drogę nieba i ziemi, nie mogąc jeszcze używać techniques.
Boskie światło było niezwykle szybkie. Zanim Lin Yang zdążył zareagować, poczuł ukłucie w mózgu, trafiony boskim światłem.
Boskie światło zawierało migoczące błyskawicami runy. Lin Yang skupił na nich swoją świadomość i poczuł, że są to runy związane z błyskawicami.
„Technika Skarbu Suanni, po opanowaniu pozwala kontrolować wszystkie błyskawice na świecie” – wyjaśnił Shi Hao. Była to potężna technika, z którą szalał w swojej Drodze Jaskiń. Dla niego obecnie nie była czymś ważnym.
„Wielka łaska nie potrzebuje słów wdzięczności!”
Słysząc to, Lin Yang poczuł radość. Na etapie Krwawego Poziomu Zmiany można było ją opanować poprzez powolne ćwiczenia. Jednakże ta potężna technika, jaką była Technika Skarbu Suanni, nawet w Górnym Królestwie nie byłaby łatwo dostępna. Shi Hao był dla niego niczym chłopiec niosący skarby, a nawet więcej, starszy pan. Dał mu zarówno kultywację, jak i technikę zabijania. Dzięki temu, przy kolejnym przeniesieniu, będzie miał co najmniej kolejną kartę atutową.
Świadomy, że nie uda mu się szybko opanować Techniki Skarbu Suanni, Lin Yang postanowił sprawdzić, jaką siłę fizyczną osiągnął. Shi Hao opuścił już wioskę. Dla niego obecny Lin Yang nie był wart dalszej uwagi. Obdarowanie go techniką było jedynie chwilowym kaprysem, bez oczekiwania na nagrodę.
Niecierpliwy Lin Yang, nie zważając na potrzebę odpoczynku, udał się na środek Wieś Zhu, gdzie stał rząd miedzianych kotłów, służących mieszkańcom wioski do testowania siły.
Nie zwracając uwagi na kilka kotłów ważących tysiąc jinów, podszedł bezpośrednio do cięższych, wielotysięcznych kotłów z tyłu.
Miedziane kotły nosiły ślady czasu, ewidentnie były wykute dawno temu.
„Dwa tysiące jinów! Podnieś!”
Lin Yang poruszył jednym ramieniem i swobodnie uniósł gigantyczny kocioł jedną ręką. Dwa tysiące jinów to już siła środkowego etapu Krwawego Poziomu Zmiany, a Lin Yang zrobił to bez wysiłku.
Odłożywszy kocioł na miejsce, Lin Yang minął kolejne kotły i stanął przed ostatnim.
Był to miedziany kocioł ważący pięć tysięcy jinów. Oprócz największych rozmiarów, jego styl był taki sam jak mniejszych kotłów.
„Podnieś!”
Ten kocioł ważący pięć tysięcy jinów był ponad dwukrotnie cięższy od tego ważącego dwa tysiące jinów. Jednak Lin Yang poczuł, że nie wymaga to od niego zbyt wiele wysiłku i tak samo łatwo go uniósł.
Pięć tysięcy jinów reprezentuje siłę osiągniętą na koniec Krwawego Poziomu Zmiany, a obecna siła Lin Yanga znacznie ją przewyższała. Nie było już cięższych kotłów, by mógł zmierzyć swoją siłę.
„Aby poznać dokładną siłę, trzeba znaleźć specjalne magiczne żelazo…” – Lin Yang na chwilę się zamyślił, po czym jego oczy rozjaśniły się. Spojrzał na poprzednie kotły ważące tysiące jinów.
„Dwa albo trzy ułożone razem, waga w końcu będzie wystarczająca, prawda?” Mówiąc to i wykonując czynność, położył kocioł ważący cztery tysiące jinów na największym miedzianym kotle i spróbował go podnieść.
Tym razem wysiłek był znacznie większy niż poprzednio, wyraźnie czuł zmęczenie, ale nadal udało mu się go podnieść! Oznaczało to, że jego granica siły była wyższa niż dziewięć tysięcy jinów. Dolozoyoł kolejne trzy tysiące jinów. Tym razem podniesienie było niezwykle trudne, Lin Yang czuł, że jego ręce drżą.
Ziemia pod jego stopami pękała na kawałki i zapadała się.
„Jednoręczne uniesienie ponad dziesięciu tysięcy jinów, to jest szczyt Krwawego Poziomu Zmiany!”
Po odłożeniu kotła na miejsce, Lin Yang był oszołomiony własną siłą. Dokładniej mówiąc, jego siła przekraczała dwanaście tysięcy jinów, co oznaczało, że mógł unieść ciężar sześćdziesięciu ton. Gdyby chciał kogoś uderzyć, pełne uderzenie mogłoby spowodować efekt podobny do tego z tanich filmów akcji.
W ciągu mniej niż jednego dnia, jego siła wzrosła ponad sto pięćdziesiąt razy. Gdyby mieszkańcy Wieś Zhu się o tym dowiedzieli, na pewno śliniliby się z zazdrości. Nikt by sobie nie wyobraził, że takie miejsce, uważane za jałowe, może stworzyć taki cud.
Następnego dnia Lin Yang, jak zwykle, kontynuował trening. Odkrył, że po osiągnięciu szczytu Krwawego Poziomu Zmiany, jego kontrola nad subtelnymi niuansami siły znacznie się pogorszyła. Chociaż wcześniej nie kontrolował jej zbyt dobrze, to i tak było lepiej niż teraz. Nie spieszył się z opanowywaniem Techniki Skarbu Suanni. Nawet jeśli wcześniej nie miał do czynienia z technikami, Lin Yang wiedział, że nie da się ich opanować w krótkim czasie.
Przewidział, że jego celem jest wstępne zrozumienie Techniki Skarbu Suanni przed nadejściem kolejnego przeniesienia, nie mając większych oczekiwań.
Upływały dni. Rozpoczął się długo zapowiadany konkurs wyboru wojowników. Młode pokolenie z Wieś Zhu, pragnące zdobyć sławę, wyruszyło wcześniej na konkurs. Shi Hao również dołączył do grupy, chcąc zobaczyć, co się dzieje. Od czasu przybycia do Górnego Królestwa, nie oddalał się zbytnio od Wieś Zhu.
Lin Yang nie wyruszył z nimi. Wiedział, że za kilka dni Wieś Zhu nie zazna już spokoju. Młody Pan z Wiecznej Krainy ścigał srebrnowłosą kobietę posiadającą tajemnicę. Okazje płynące z posiadania przez tę kobietę przyciągną do Leizhou kilku wschodzących gwiazd z Górnego Królestwa, wywołując bitwy na poziomie Bogów.
„Huo Tengjin, Shanzi Zi, Zhen Gu, Yue Chan, Demoness, i ten z Wiecznej Krainy…”
Wspominając wschodzące gwiazdy z Górnego Królestwa, które miały się pojawić, wzrok Lin Yanga stopniowo stawał się głębszy. Nawet jeśli na chwilę obecną czuł ogromną przepaść między nimi, nie przejmował się tym. Przewyższenie ich było tylko kwestią czasu, w co Lin Yang był pewien. Nawet jeśli jeszcze nie osiągnął Drogi Jaskiń, a tamci gwiazdorzy już od dawna panowali niepodzielnie w Królestwie Bogów.
„Jutro będę mógł się przenieść, naprawdę nie mogę się doczekać.”
Gdyby nie fakt, że to miejsce miało wkrótce stać się polem bitwy, na którym miały interweniować nawet Prawdziwe Bóstwa, Lin Yang nie chciałby od razu podróżować, gdy tylko nadejdzie czas. W końcu system nie zmuszał go, a wybór zawsze należał do niego.
Miał przeczucie, że w przyszłości wróci do tego świata, dlatego nie zastanawiał się, jak odwdzięczy się Shi Hao.
„Ciekawe, do którego świata się przeniosę. Jeśli będzie to świat niskopoziomowego wuxia… to byłoby piękne.”
Lin Yang pomyślał o tym, jak jednym uderzeniem pokonałby tak zwanego najlepszego mistrza świata, spłaszczając go jak ciastko. Pokręcił głową. W ten sposób nie zdobyłby punktów treningowych. Od miesiąca nie uruchomił żadnego zadania i nie miał już wielkich nadziei na zdobycie punktów treningowych poprzez zadania.
……
Grupa czytelników:
Historia w Perfecto-tomach dobiegła końca.