Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 10

1124 słów6 minut czytania

W tej chwili!
Z drżącymi dłońmi sięgnęła po jedno jajo.
W sercu czuła ogromne poruszenie!
Aż trudno było jej uwierzyć.
— To, to jest… — Głos Gu Mengqiu drżał z emocji.
Zhang Weidong uśmiechnął się na widok wzburzonej Gu Mengqiu. — Jajka gęsi!
Gdy to usłyszała, Gu Mengqiu poczuła mrowienie na skórze głowy.
— To naprawdę są jajka gęsi!! — krzyknęła Gu Mengqiu.
Jej głos natychmiast przyciągnął uwagę otaczających ją ludzi!
Szybko zamknęła usta, jej mina stała się niezwykle podekscytowana i nerwowa.
Czasami gęsi lądowały samotnie we wsi i można je było złapać.
Ale jajka gęsi były inne, wyraźnie Zhang Weidong znalazł gniazdo!
A gniazda gęsi zazwyczaj znajdowały się w tych zagajnikach.
Można powiedzieć, że jajka gęsi były rzadsze niż same gęsi!
Jeśli trafiłyby do miasta prowincjonalnego, z pewnością zostałyby rozchwycone!
Choćby kilka jajek gęsi, Gu Mengqiu od razu zaczęła wiele rozmyślać.
Uznała te jajka gęsi za swoje i postanowiła je zdobyć!
Zhang Weidong, patrząc na swoją histeryzującą Gu Mengqiu, czuł się bezradny.
W poprzednim życiu też widział Gu Mengqiu, była opanowana i dostojna, dlaczego teraz tak reaguje?
Teraz miał tylko procarz, gdyby miał broń myśliwską, mógłby złapać więcej gęsi.
Zamierzał wrócić i sprawdzić, czy znajdzie sposób na zdobycie broni myśliwskiej!
Gdyby miał broń myśliwską, a do tego swoją celność.
Nawet spotykając dzikie bestie takie jak Tygrys i Czarny niedźwiedź, nie musiałby się cofać!
— Towarzyszu Zhang! Ile te jajka gęsi kosztują? Chcę je wszystkie! —
Gu Mengqiu mocno przycisnęła do siebie koszyk, jej oczy błyszczały żarem.
Zhang Weidong uśmiechnął się, widząc jej minę.
— Szefowa Gu rzeczywiście wie, co dobre, ale te jajka gęsi nie są tanie, cztery juany za sztukę!
— Mam ich tu łącznie 18, 72 juany!
Gu Mengqiu odpowiedziała bez wahania, nawet się nie zastanawiając: — Dobrze! Umowa stoi!
Szybko wyjęła z torby 72 juany i podała je Zhang Weidongowi.
Zhang Weidong uśmiechnął się: — W takim razie Szefowa Gu, jeśli będzie okazja, będziemy dalej współpracować.
Lubił ludzi takich jak Gu Mengqiu, którzy znali się na rzeczy i byli konkretni.
Gu Mengqiu cieszyła się, trzymając w rękach gęsi i jajka gęsi.
Szybko przełożyła jajka gęsi z koszyka Zhang Weidonga do swojego.
Gdy tylko spakowała jajka gęsi, niecierpliwie wsiadła na rower i pognała do miasta.
Zhang Weidong też się zebrał i skierował prosto do miasteczka powiatowego.
Miał zamiar pójść do kooperatywy dostawczo-zbytu, żeby kupić trochę rzeczy dla rodziny!
Słońce właśnie zaszło, a w miasteczku powiatowym wciąż było gwarno.
Śliskie kamienne płyty odbijały barwy zachodzącego słońca.
Otaczające domy nadal były kryte dachówką, a na ścianach widniały charakterystyczne dla tej epoki hasła.
Na ulicach wciąż bawiło się i hałasowało wiele dzieci.
W poprzednim życiu też bywał w miasteczku powiatowym, ale w tym życiu był tu po raz pierwszy, co bardzo go poruszyło!
Nie zatrzymywał się, tylko skierował się w stronę kooperatywy dostawczo-zbytu, którą zapamiętał.
W tym czasie w kooperatywie dostawczo-zbytu było już mało ludzi, a wejście Zhang Weidonga natychmiast przyciągnęło uwagę sprzedawczyni.
Jednak tylko rzuciły na niego spojrzenie i przestały się nim interesować.
Zhang Weidong w ogóle nie przejmował się ich postawą i spokojnym tonem powiedział: — Towarzyszko, chcę kupić dziesięć jin ryżu, dziesięć jin mąki, a także dziesięć jin wieprzowiny! I paczkę soli!
Sprzedawczyni, słysząc słowa Zhang Weidonga, lekko zmarszczyła brwi, jej mina wyrażała niezadowolenie.
— Pochodzisz ze wsi, prawda? Wiesz, ile kosztują te rzeczy?
— Najpierw zapłać, a my ci je przyniesiemy!
W tym momencie czarująca kobieta w wieku czterdziestu, pięćdziesięciu lat odezwała się z wyższością.
Zhang Weidong zmarszczył brwi i spojrzał na kobietę, która przemówiła, po czym wyjął z kieszeni dwa banknoty Wielka Jedność.
— Lin Xiaocui? Zapamiętałem cię! Widzisz?! Szybko przynieś!
Skoro tak się do niego odnosi, Zhang Weidong nie zamierzał być wobec niej uprzejmy.
Lin Xiaocui, słysząc słowa Zhang Weidonga, natychmiast zrobiła się blada, zacisnęła zęby, rzuciła gniewne spojrzenie na Zhang Weidonga i odwróciła się, odchodząc.
Chciała go trochę potrudzić i zawstydzić, ale nie spodziewała się, że Zhang Weidong ją przechytrzy!
Zwłaszcza gdy poczuła rozbawione spojrzenia innych sprzedawczyń, natychmiast znienawidziła Zhang Weidonga!
Wkrótce.
Lin Xiaocui wniosła dwie torby ryżu i mąki oraz dziesięć jin wieprzowiny, wyraźnie niechętna.
Zhang Weidong nie miał tyle czasu, by się z nią użerać!
Natychmiast zabrał się do sprawdzania ryżu, mąki i wieprzowiny!
Ryż i mąka były w porządku, ale wieprzowina ewidentnie nie była świeża!
— Wymieńcie na inne! Chcę najnowszy ryż i mąkę, a także świeżą wieprzowinę!
— Jeśli jeszcze raz spróbujecie mnie oszukać, uwierzycie, że was zgłoszę! —
Zhang Weidong powiedział zimno.
Słysząc to, Lin Xiaocui natychmiast pobladła. Wiedziała, że tym razem natrafiła na twardy orzech do zgryzienia!
Nie odważyła się dłużej zwlekać i natychmiast wymieniła towar!
Zhang Weidong zapłacił bezpośrednio, włożył rzeczy do koszyka i odwrócił się, odchodząc.
Po odejściu Zhang Weidonga, Lin Xiaocui położyła się na stole i zaczęła płakać, sprawiając wrażenie osoby, która doznała ogromnej krzywdy.
Pozostałe sprzedawczynie nie odważyły się podejść.
Zhang Weidong natomiast nie zatrzymał się w miasteczku powiatowym, tylko ruszył z koszykiem poza jego granice.
Aby Song Qingning niczego się nie domyśliła, chciał jak najszybciej wrócić do domu.
W tym czasie!
We wsi Zhangjia.
Song Qingning siedziała na progu z Nannan na kolanach, pogrążona w myślach.
W jej sercu panowała bezradność i rozpacz!
Teraz była już pewna, że Zhang Weidong ponownie ją oszukał.
Skoro wejście w góry jest tak niebezpieczne, jak mógł tam pójść?
Czyżby szukał śmierci?
Dlatego jedynym wyjaśnieniem było to, że Zhang Weidong znów stał się dobrym człowiekiem!
Dalej nie mogła zrozumieć, dlaczego Zhang Weidong mógł pomagać innym, ale nie mógł pomóc jej.
— Zhang Weidong… dlaczego tak traktujesz nas, matkę i córkę! — Song Qingning mocno przytuliła Nannan, a jej łzy nadal płynęły strumieniami.
Czuła, że jej życie jest porażką!
Rodziny już nie miała, a mąż ją i dziecko opuścił!
Ponownie w jej głowie pojawiła się pewna myśl.
Objęła Nannan i wróciła do domu, wzięli z córką kąpiel, a potem dała Nannan owsiankę z rana!
— Mamo, ty też jedz! — Nannan zmarszczyła brwi i spojrzała na Song Qingning.
Popchnęła owsiankę w stronę Song Qingning.
Od rana do teraz nie widziała, żeby Song Qingning cokolwiek jadła.
Song Qingning, widząc uparty wzrok Nannan, uśmiechnęła się łagodnie.
— Dobrze! Mamo zjem!
Song Qingning wzięła duży kęs, ale patrząc na swoją niewinną córkę, poczuła, jakby serce ściskał jej ból.
Łzy płynęły jej po policzkach niekontrolowanie.
Po jedzeniu, wzięła Nannan na ręce i wyszła z domu.
Wkrótce przyciągnęła uwagę wielu mieszkańców wsi!
Szczególnie Wang Mazi, który natychmiast zagrodził jej drogę.
— Ty dziwko, gdzie chcesz iść?
— Zhang Weidong cię już nie chce, radzę ci, poddaj się mnie!
Song Qingning, widząc Wang Mazi stojącego przed nią, natychmiast zrobiła się blada!
Jej serce zabolało jeszcze bardziej!
Czy Zhang Weidong ją sprzedał?
Wolałaby już umrzeć!
W jej oczach pojawiła się determinacja!
— Nigdy!
Song Qingning z Nannan na rękach pobiegła w dal, a właśnie wtedy silna dłoń chwyciła ją!

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…