Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 2

1196 słów6 minut czytania

„Kinowe złote światło szybujące po ziemi!?” Biały Fang kiwnął głową. W tym momencie zgromadzeni widzowie zaczęli zadawać pytania w niezrozumieniu. „Kinowe złote światło szybujące po ziemi!?” „Co to jest!?” „Co to za technika? Dlaczego nigdy o niej nie słyszałem!?” Lu Jin zamilkł na chwilę i powiedział powoli. „Kinowe złote światło szybujące po ziemi!” „Technika istniejąca w legendach, ponoć gdy osiągnie się jej szczyt, można pokonać tysiące mil w mgnieniu oka!” „Dla oka wydaje się jak błysk złota.” „Ale jest niezwykle trudna do opanowania i wymaga wielkiego talentu!” „Znam ją, ponieważ w ubiegłym wieku pewien członek Klanu Prawdomównych poświęcił życie, by ją opanować.” „Jednak gdy ją opanował, miał już sto lat.” Powiedziawszy to, Lu Jin ponownie spojrzał na Białego Fanga, w jego oczach malowało się zdziwienie. „Nie spodziewałem się, że w tak młodym wieku opanowałeś tę technikę!” Słysząc wyjaśnienie Lu Jina, wszyscy widzowie spojrzeli na Białego Fanga zszokowani i zamilkli. Nagle ktoś odezwał się szeptem. „Potężny talent.” „W tak młodym wieku posiada taką siłę.” „Wcześniej ukrywał swoje umiejętności, udając, że jest przytłoczony przez te dwa duchy! A potem nagle zaatakował, odpierając oba duchy!” „Co więcej, użył kinowego złotego światła, by znaleźć się przed Wielkim Dziadkiem, otwierając mu środek obrony.” „Gdyby nie wyczerpanie sił, albo gdyby miał przy sobie ostrą broń…” „Wtedy Wielki Dziadek…” Słysząc słowa tej osoby, wszyscy spojrzeli na Białego Fanga z przerażeniem. Gdyby był zabójcą! Jego próba zabójstwa była prawie udana! Lu Jin spojrzał na Białego Fanga, tłumiąc szok w sercu, i zapytał powoli: „Kim są twoi rodzice? Skąd pochodzisz?” Biały Fang pokręcił głową. „Rodzice zmarli wcześnie… nie mam też mistrza!” Biały Fang trafił do tego świata jako sierota. W tym momencie ktoś z tłumu widzów krzyknął. „Chłopcze, kłamiesz!” „Bez mistrza, skąd nauczyłeś się tej techniki!?” „Czy urodziłeś się wszystko wiedzący?Powszechnie uznanym faktem w świecie cudzoziemców (Yiren, czyli osób o nadprzyrodzonych zdolnościach) było to, że techniki są przekazywane, inaczej nie można ich posiąść.
Aby posiąść technikę, trzeba mieć mistrza, który jej nauczy!Z wyjątkiem Osobliwości (Yiren), którzy budzą się z wrodzonymi zdolnościami… Ale techniki, które pokazał Biały Fang, zarówno metody treningu ciała z Gildii Yanwu, jak i kinowe złote światło szybujące po ziemi, wszystkie można znaleźć w zapisach.
Oznacza to, że są to techniki z pewnego dziedzictwa. Wszyscy spojrzeli na Białego Fanga, w ich oczach malowała się niewiara. Biały Fang wzruszył ramionami z bezradnością. Nawet jeśli nie wierzyli, nic nie mogli zrobić, jego techniki były kradzione podczas walk z innymi. Kinowe złote światło szybujące po ziemi zostało przez niego skradzione pewnemu starcowi. Jeśli chodzi o proces... Planowanie przez dwa miesiące. Jedna paczka silnych narkotyków dla zwierząt. Jedna para rąk, jedna para żelaznych pięści. Walka przez całą noc. Cud! Po walce trwającej całą noc zdobył kinowe złote światło szybujące po ziemi, co pokazuje, jak cenne jest to osiągnięcie. W tamtym czasie Biały Fang obawiał się nawet, że zabije starca. Lu Jin spojrzał na Białego Fanga i powiedział cicho: „Mogę nie pytać o kinowe złote światło szybujące po ziemi, ale twoje techniki z Gildii Yanwu, musisz mieć od mistrza, prawda?” „Kim jest twój mistrz z Gildii Yanwu?” Biały Fang pokręcił głową. „Nie mam mistrza, sam na to wpadłem.” Metody Gildii Yanwu zdobyło się nieco łatwiej. Były tylko „nieco łatwiejsze”... Do sali treningowej Gildii Yanwu, nawet nie wydając pieniędzy. Wyzywając na pojedynek, wyśmiewając ich. Biorąc łomot... Po czym wyrzucali cię na zewnątrz. Tak proste. Wszyscy odrzucili słowa Białego Fanga z pogardą. „Sam na to wpadłeś?” „Myślisz, że jesteś założycielem Gildii Yanwu!?” „Kłamiesz bez zastanowienia!” „W Gildii Yanwu jest tylko tylu ludzi, kim jest mistrz? Dlaczego nie możesz tego powiedzieć?” „Będziemy w ciebie wierzyć, jeśli zobaczymy diabła!” Lu Jin również lekko się uśmiechnął i pokręcił głową. „Dziecko…” „Liu Deshui, najzdolniejszy uczeń starego mistrza Gildii Yanwu w twoim wieku, nie dorównywał ci umiejętnościami!” „W tym wieku… kto mógł cię wyszkolić do takiego poziomu…” „Tylko kilku ludzi w całej Gildii Yanwu mogło to zrobić…” „Twój mistrz nie jest trudny do odgadnięcia!” Lu Jin spojrzał z wyrazem zrozumienia na twarzy. Po czym zaczął się śmiać. „Jednak skoro nie chcesz mówić, uznam, że nic nie wiem.” „Starszy, złap go i pozwól mu wziąć udział w próbie!” Mężczyzna w średnim wieku, którego Lu Jin nazwał Starszym, powiedział ze zdziwieniem. „Dziadku, czy masz na myśli!” „Włączyć go do próby, którą Pan organizuje!?” Lu Jin skinął głową. „Tak!” Mężczyzna w średnim wieku zawahał się. „Ale on ma mistrza… czy to byłoby w porządku!” Lu Jin uśmiechnął się. „Sam przecież powiedział, że nie ma mistrza!” „Dlaczego nie miałoby być?” Starszy nadal miał wątpliwości. „Ten dzieciak coś ukrywa, jego charakter może nie być dobry!” Lu Jin pokręcił głową. „Charakter? Ta moja próba będzie sprawdzać właśnie charakter!” Starszy bezradnie pokiwał głową. Dobrze, Dziadku. Nic nie można zrobić, prawda? Chce Pan wcisnąć to dziecko do próby, prawda? Pan upodobał sobie to dziecko, prawda? Machając ręką, Fang Bai został schwytany przez tłum i zaprowadzony do dziedzińca rodziny Lu. Lu Linglong podniosła głowę i spojrzała na pochwyconego Fanga Bai, pełna ciekawości. Czas miesiąca minął w mgnieniu oka. Dziedziniec rodziny Lu. Uczeń rodziny Lu szedł z Lu Jinem w stronę dziedzińca. Mówiąc po drodze. „Dziadku Wielki, o tej porze te małe dranie już śpią,” „Nie ma potrzeby, żeby Pan osobiście tam teraz szedł…” Lu Jin zmarszczył brwi. „Szukam kogoś, kto odziedziczy spuściznę po Sekcie Trzech Jedności, nie mogę tego zrobić kilkukrotnie, nie czuję się bezpiecznie!” „Co z FANG BAI, którego przysłał ostatnio Starszy?” Uczeń rodziny Lu powiedział. „Rąbie drewno i nosi wodę.” „Ma skoczny charakter, już się z nimi zaprzyjaźnił…” „Niech Pan powie, choć jest najmłodszy, ma najwięcej sprytnych pomysłów, te młodsze dzieciaki są przez niego okręcane w kółko.” Gdy rozmawiali, dotarli już do dziedzińca testowego. Był to test, który Lu Jin zorganizował, by ponownie znaleźć dziedzica dla Sekty Trzech Jedności. Fang Bai został wybrany przez Lu Jina. Został siłą wciśnięty do tej próby. Zanim zbliżyli się do dziedzińca, usłyszeli głośne rozmowy. „Dobrze, dzisiejsza lekcja Pana Nauczyciela Małego Białego zaczyna się ponownie.” „Słuchajcie, Pan Nauczyciel Mały Biały dzisiaj dobrze wam opowie o metodzie przejścia tego testu, o który pytaliście.” „Po wysłuchaniu metody Pana Nauczyciela Małego Białego, gwarantuję, że zdacie test i będziecie mogli uczyć się Trójcy Odwróconego Wzrostu od Pana Starszego Lu.” Powołanie dochodzące z dziedzińca sprawiło, że uczeń rodziny Lu, który powiedział, że dzieci już śpią, poczuł się niezręcznie. „Dziadku Wielki, to…” Lu Jin machnął ręką, przerywając rozmowę swojego rozmówcy, w jego oczach pojawiła się ciekawość. „Chciałbym zobaczyć, co ma do powiedzenia.” „Obowiązkowe dołączenie do Sekty Trzech Jedności? Chciałbym zobaczyć, jaka metoda gwarantuje dołączenie do Sekty Trzech Jedności!” Właściwie Lu Jin był też ciekawy. Był ciekawy, jak poradzi sobie w tej próbie Fang Bai, który wcześniej wprawił go w liczne zdumienia, posiadając wielki talent! Talent i zdolności Fanga Bai były jak demony. A ta próba miała sprawdzać charakter. Gdyby charakter Fanga Bai był odpowiedni, byłby zdecydowanie najbardziej odpowiednim i najlepszym dziedzicem Trójcy Odwróconego Wzrostu Sekty Trzech Jedności! Mając to na uwadze, w sercu Lu Jina zaczęło pojawiać się ukrywane podekscytowanie. Dzisiaj przyszedł przypadkiem. I przypadkiem odkrył taką sytuację. Uczeń rodziny Lu uśmiechnął się, czując się zażenowany. „To dziecko nadal jest takie bezpruderyjne.” „Zazwyczaj mówi dużo rzeczy…” „Traktujemy to jak żart.” ps: nowa książka, nowy autor. Przerażony i niespokojny. Proszę, szanowni czytelnicy, dodajcie mnie do zakładek. Możecie mnie skrytykować. Byle nie zostawić mnie samego!

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…