Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 5

1234 słów6 minut czytania

Bai Tao właściwie przez chwilę zastanawiała się nad bardzo poważnym problemem, kiedy machała flagą. Co by było, gdyby F5 zobaczyło ją w tym stanie „taniej siły roboczej”? Pierwsze wrażenie byłoby słabe. Ale po namyśle, oprócz Jing Wanga i Qi Hetinga, nie spotkała pozostałych trzech osobiście. A teraz miała na sobie okulary i znów opuściła grzywkę. Wyglądała wiejsko, bardzo niepozornie. Nie sposób było jej zauważyć. Gdy dostanie nagrodę 10 000 juanów, pójdzie się uczesać, kupi kilka kompletów prywatnych ubrań, a potem odbędzie romantyczne spotkanie z pozostałą trójką. A wtedy, heh heh heh — Tak właśnie myślała.
„Hej.”
Znajomy męski głos wyrwał Bai Tao z pięknej fantazji. Jing Wang miał ręce w kieszeniach, słuchawki na szyi. Stał pod sceną, zadzierając głowę w górę i wpatrując się w nią z nieukrytym zniecierpliwieniem. „Co ty tu robisz?”
Pozostała czwórka zamarła, a kibice na trybunach również stopniowo ucichli. Wszystkie spojrzenia skierowane były na Bai Tao. Przez chwilę czuła się jak na szpilkach. Szczególnie spojrzenia z drużyny kibicującej Jing Wanga, jakby chciały ją zabić. Jej twarz!
Bai Tao podciągnęła kołnierzyk czarnego stroju kibica, zakryła twarz flagą i piskliwym głosem powiedziała: „Wow! To Young Master Ling Zhou! Dzień dobry!” „Naprawdę nie wiem, z kim rozmawia Young Master Ling Zhou?”
Kąciki ust Jing Wanga zadrżały. Zabierając rzeczy, nie powiedział nawet „dziękuję”. Teraz ośmieliła się udawać, że go nie zna? Co jest? Jako członkini stowarzyszenia kibiców Zuo Senye boi się być widziana przez Zuo Senye? Naprawdę jest niewdzięczną kiełbaską fasolową.
Podbiegł i chwycił drugi koniec flagi, wskoczył na scenę, patrząc na nią z góry, zwężając oczy w niebezpieczny sposób, i przykuł ją wzrokiem. „Z kim innym mógłbym rozmawiać?”
Bai Tao przełknęła ślinę, próbując zachować spokój, lekko pchnęła oprawki okularów Ling Zhou i na siłę zasłoniła twarz flagą. „Po pierwsze.”
Jing Wang prychnął, chcąc zobaczyć, co jeszcze z niej wyjdzie. Jeśli jego wyjaśnienie nie będzie satysfakcjonujące, nie łatwo ją odpuści.
„Nie nazywam się 'Hej'.”
Dorożka Jing Wanga pulsowała żyłkami. „Ha?”
„Prychnięcie.”
Qi Heting za jego plecami nie mógł się powstrzymać, odwrócił głowę i wybuchnął śmiechem, a jego ramiona drżały. Zuo Senye i Zuo Mubai stanęli po obu stronach Qi Hetinga. „Qi Heting, z czego się śmiejesz, kto to?” „Co łączą Jing Wanga i nią?”
Qi Heting stłumił śmiech, zaciskając usta. Po raz pierwszy jego zazwyczaj blada i pozbawiona życia twarz nabrała odrobiny koloru od uśmiechu. „To długa historia.” Opuścił oczy. „Ale… czuję, że A'Wang wydaje się nią dość zainteresowany.”
Zuo Mubai odwrócił głowę, zamyślony wpatrując się w dziewczynę na scenie, a kąciki jego ust wykrzywiły się w wyraźnym uśmiechu. „Sen, ten typ nosi strój do kibicowania twojemu idolowi.” „Tak, widziałem.” Zuo Senye lekko zacisnął kły, a ekscytacja stopniowo wypełniała mu oczy. Właśnie się nudził. Chciał nowej zabawki.
W tym czasie Jing Wang i Bai Tao stali już na scenie w impasie od minuty. Ta kobieta, po tym jak powiedziała, że nie nazywa się „Hej”, zamilkła. Rozdrażniony.
Jing Wang lekko się pochylił, jego ciemny cień był pełen agresji, jakby chciał pochłonąć stojącą przed nim osobę. „Ty… niewdzięczna kiełbasko fasolowa.” Wyciągnął rękę, próbując wyrwać flagę, którą zasłaniała twarz. Chciał dobrze zobaczyć jej twarz. Zobaczyć, jak bezczelnie udaje, że go nie zna.
Bai Tao mocno chroniła się flagą, nie zapominając piszczeć: „Young Master Ling Zhou, Pan! Pomylił Pan osoby!” „Ja! Nie nazywam się! Kiełbaska fasolowa!”
Nagle Bai Tao poczuła lodowaty chłód owijający jej talię. Następnie siła pociągnęła ją do tyłu, sprawiając, że zderzyła się z solidną klatką piersiową. Delikatny zapach oceanu otoczył ją szczelnie. „Jing Wang, ona jest w zasadzie moja, nie możesz być łagodniejszy?” Zuo Senye przechylił głowę, a drugą ręką blokował flagę Bai Tao. Bai Tao jeszcze nie zareagowała, kiedy kolejna osoba wskoczyła na scenę. Zuo Mubai pochylił się lekko, zbliżył się do niej, a jego wyraźne rysy stopniowo się powiększały. „Koleżanko, jeśli dołączysz do fanklubu Sena, to znaczy, że… czy ja też będę mógł?” „W końcu wyglądamy identycznie jak Sen.” „Ale jestem od Sena łagodniejszy.”
Zuo Mubai pochylił się tak nisko, że Bai Tao mogła rozróżnić jego gęste, ciemne rzęsy. Sylwetka obu braci była nieco smuklejsza niż Jing Wanga, ale nadal mieli charakterystyczne szerokie ramiona i wąskie talie. Srebno-szare oczy były bardzo jasne, a wyraźny pieprzyk pod lewym okiem, przypominał kropkę stawianą po wyznaniu miłości w oczach płatków róż. Czyste, proste brązowe krótkie włosy, lekko przycięte z boku, emanowały młodzieńczym wdziękiem, a na nadgarstkach nosili bransolety w kształcie wężowych pierścieni z fioletowego złota.
Kiedy pomyślała, że tak przystojnych osób jest dwie, Bai Tao na sekundę straciła koncentrację, a kąciki jej ust prawie sięgnęły słońca. Czyli… czy ma jeszcze malutką szansę na spróbowanie legendarnego „ciasteczka w środku”? Ach… czy jedzenie tego w południe to nie jest zbyt wystawne?
W wąskich oczach Jing Wanga, ciemnozielone tęczówki błyszczały złowrogo. „Teraz to ja mam jej coś do powiedzenia, co was obu to obchodzi?” „Odczepcie się.”
„Dlaczego mnie to nie obchodzi?” Zuo Senye uniósł brew. „Ona lubi mnie.” Zuo Mubai również się nie poddał. „Oczywiście, można też błędnie uznać mnie za Sena.” Bracia powiedzieli jednocześnie: „W każdym razie, nie lubi ciebie, Jing Wang.”
Nagle, dotychczas przestronna scena zrobiła się napięta i niezręczna. Cóż, teraz fanki Zuo Mubai i Zuo Senye również zaczęły „strzelać” spojrzeniami. Fatalnie, teraz nie jest czas na rozkojarzenie. Nawet nie wspominając o pierwszym wrażeniu, sami ich spojrzenia niemal ją przeszywały. Chociaż wiedziała, że aby zdobyć F5, nie można uniknąć tych burz i wojen między fanklubami. Ale na pewno nie teraz, jest przeważana liczebnie. Nagle wpadła na pomysł, który był idealnym rozwiązaniem. Odwróciła się plecami, zacisnęła zęby. W następnej chwili straciła całą siłę i zemdlała z zamkniętymi oczami.
Zuo Senye zamarł na pół sekundy, odruchowo mocniej objął ją w talii, a jej ciepła skóra przylegała bezpośrednio do jego brzucha przez cienką tkaninę. Miękkie włosy przypadkowo musnęły jego nos, niosąc zapach świeżych białych brzoskwiń, zerwanych przed chwilą. Delikatny. Taka drobna.
Bai Tao lekko drgnęła rzęsami, jej małe dłonie bezwładnie oparły się o sześciopak Zuo Senye, a potem przeszły dalej, prosto do jego sześciu mięśni brzucha. Ślizg. Twarde, twarde jak skała. Skóra była chłodna, ale przyjemnie się ją dotykało. Nie zapomniała też mocniej wtulić się w mundurek, upewniając się, że zakrywa twarz. To była najlepsza metoda. Pozwalała zasłonić twarz, a jednocześnie cieszyć się przystojniakami. Następnie, cicho wymamrotała: „Głodna…”, „Jestem głodna…”
Zuo Mubai i Zuo Senye, słysząc te słabe, ale bezsensowne słowa, zacisnęli usta, tłumiąc uśmiech. Nagle zrozumieli, dlaczego Qi Heting się śmiał. To naprawdę interesujące. „Żałosne.” Usta Si Hansu otworzyły się, a jego głos był przerażająco zimny. „Dziś mam dużo do załatwienia, nie mam czasu na wasze awantury.”
Zuo Senye spojrzał na Jing Wanga, przyciągnął Bai Tao bliżej, a drugą ręką objął jej nogi, trzymając ją w stylu księżniczki. Nie dotykał jej bezpośrednio dłonią, ale przedramieniem, aby zasłonić jej spódniczkę, która mogła się odsłonić. „Nasz przewodniczący Si ma rację.” Zuo Mubai, rozumiejąc Zuo Senye, położył rękę na ramieniu Jing Wanga, dotknął podbródka i udawał zamyślonego. „Hm… ale zawsze jesteśmy tylko my, pięcioro na zebraniu, jakie to nudne.” Zuo Senye lekko podniósł głos. „Nie możemy jej po prostu tak zostawić, przewodniczący Si?”
Si Hansu chciał tylko jak najszybciej zakończyć zebranie i ustalić sprawy, nie chcąc marnować więcej czasu. „Jak sobie chcecie.” Bracia lekko unieśli podbródki, spoglądając kącikiem oka na milczącego Jing Wanga. „W takim razie, my idziemy pierwsi.” „Jing Wang, ty też spiesz się i dołącz do nas.” Następnie, niosąc Bai Tao, zeskoczyli ze sceny i ruszyli za Si Hansu. Został tylko Jing Wang, trzymający flagę kibica Zuo Senye. Jego twarz była czarniejsza niż lakier samochodowy Bentley.
KONIEC TEKSTU ŹRÓDŁOWEGO.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…