Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 4

1126 słów6 minut czytania

Kiedy Bai Tao dotarła do stołówki szkolnej, zamarła.
Na pierwszy rzut oka wszędzie byli ludzie.
Podzieleni na pięć grup, przed każdą grupą stał ktoś w jednolitym płaszczu o różnych kolorach, a w rękach trzymali ozdobne, błyszczące tablice z literami.
A przed samą grupą, w pobliżu przejścia, stał stojak o wysokości 1 metra, nie wiadomo do czego.
„Proszę, nie przepychajcie się, ustawcie się w kolejce!”
„Zachowajcie 2 metry odstępu od przejścia! Nie możemy sprawiać problemów F5!”
„Przećwiczyliśmy to wiele razy, nikt nie może się pomylić w okrzykach, które zaraz będziemy wykrzykiwać!”
Czyżby to nie byli… fani wspierający F5?
Bai Tao przełknęła ślinę.
Chociaż była przygotowana na to, że przystojniacy z F5 będą przyciągać uwagę, nie spodziewała się, że aż tak.
Naprawdę godne F5.
Stanęła na palcach, chcąc zobaczyć lepiej, ale ktoś poklepał ją po ramieniu.
„Koleżanko, z której jesteś grupy? Dlaczego nie masz na sobie stroju wspierającego?” nagle przed Bay Tao pojawiła się dziewczyna z wysokim kucykiem.
Bai Tao szybko pomachała rękami. „Ach, nie, ja…”.
Zanim zdążyła wyjaśnić, z boku dziewczyna w okularach straciła równowagę i upadała na ziemię.
Prawie odruchowo Bai Tao złapała ją za ramię i ustabilizowała.
Twarz dziewczyny w okularach była blada jak ściana, jej usta straciły kolor.
Ale obie ręce nadal mocno ściskały metalową flagę z napisem „Senye”, długości około 2 metrów.
Wyglądała na bardzo ciężką, prawie ją przygniatając.
Bai Tao wyciągnęła rękę, podniosła flagę jedną ręką. „Nic ci nie jest, koleżanko?”
Dziewczyna z kucykiem i dziewczyna w okularach były wyraźnie zaskoczone, ich wzrok utkwiony w dłoni Bai Tao, która trzymała flagę.
Bai Tao poczuła niepokój.
Och, to chyba flaga wspierająca, prawda?
Czyżby nie powinna była dotykać ich rzeczy?
„Przepraszam, myślałam, że ta rzecz cię przygniata, więc…”
W następnej sekundzie jej ręce zostały ujęte przez dwie dziewczyny.
„Koleżanko! Proszę, pomóż nam bardzo!”
Zaraz potem na jej ciało narzucono czarny płaszcz wspierający.
Bai Tao nie zdążyła zareagować, rozległ się gwizdek.
„F5 będą w stołówce za 5 minut!! Wszyscy przygotowani!!”
Kolejki przed oczami nagle ucichły, a potem wszyscy automatycznie stanęli po bokach.
Dziewczyna z kucykiem pociągnęła Bai Tao do przodu.
Następnie zatrzymała się przed wysokim podium i złożyła ręce. „Nasza liderka ma kontuzję nadgarstka, ale nie możemy znaleźć nikogo, kto łatwo uniesie flagę wspierającą.”
„Naprawdę nie spodziewałyśmy się, że koleżanka potrafi podnieść flagę jedną ręką, waży 40 kg!”
„Musiałaś zostać wysłana przez niebiosa jako wybawicielka!”
Jej oczy błyszczały. „Wystarczy, że dwa razy nią pomachasz na tym podium, resztę zostaw nam!”
Bai Tao była niezadowolona.
Burczało jej w brzuchu, przyszła jeść.
Każdy, kto przeszkodzi jej w jedzeniu, umrze!
„Przepraszam, koleżanko, ja…”
Dziewczyna z kucykiem niepewnie dodała:
„Zapłacimy ci po wszystkim! Dziesięć tysięcy, co powiesz?”
Och?
W takim razie.
Bai Tao, widząc pieniądze, od razu chwyciła flagę i stanęła na podium.
„Koleżanko, chciałam powiedzieć, że z największą chęcią!”
Naśladowała pozostałe cztery osoby stojące na podium, machając w lewo i prawo.
Na początku trochę sztywno, ale szybko zaczęła robić to lepiej niż tamci.
Machając, krzyczała w myślach:
Dziesięć tysięcy! Dziesięć tysięcy!
-
Jing Wang siedział w samochodzie, z daleka widział ludzi w stołówce i poczuł irytację. „Powiedz, naprawdę nie możemy wejść głównymi drzwiami stołówki?”
Qi Heting uśmiechnął się, jego zazwyczaj rozpuszczone długie włosy były teraz związane gumką.
„A'Wang, nie mów tak, jeśli ktoś usłyszy, będzie mu przykro.”
Jing Wang zirytowany syknął, wyjął telefon i spojrzał. „Gdzie oni są?”
„Si Hansu kazał mi się nie spóźnić, a sam się nie pojawił.”
Qi Heting zmrużył oczy, jego złote oczy całkowicie zniknęły w białych rzęsach. „A'Wang, czyż nie powiedzieli na czacie, że mają coś do załatwienia i spóźnią się dwie minuty?”
„Nie widziałeś czatu grupowego?”
Jing Wang westchnął. „Zaraz dawno temu go wyciszyłem.”
„Albo te dwie idiotyczne bliźniaczki się kłócą, albo Si Hansu coś ogłasza.”
„Hm… wyciszone, tak…” Qi Heting powoli uniósł powieki, z lekką drwiną. „Trochę mi przykro.”
Jing Wang zmarszczył brwi. „Nie używaj swoich sztuczek, którymi zbywasz innych, żeby mnie obrzydzić, Qi Heting.”
Qi Heting oparł jedną rękę o szybę samochodu, podpierając policzek. „Jakbym mógł, jestem szczery.”
„Myślałem, że A'Wang tak często sprawdzał telefon, bo przeglądał nasz grupowy czat.”
„Wygląda na to, że czeka na wiadomości od kogoś innego?”
„Może zapytam, od kogo?”
Jing Wang nienaturalnie odwrócił telefon. „Od kogo miałbym czekać?”
„Czy nie mogę po prostu pooglądać telefonu, bo czekam?”
Qi Heting uniósł lekko kącik ust. „Czyżby specjalny rekrut z dzisiejszego poranka? Wymieniliście się kontaktami?”
Jing Wang wyraźnie się wahał, ale szybko się opanował.
„Myślisz za dużo.”
Nieco przekorne spojrzenie Qi Hetinga nie zelżało. „Hm, może ja myślę za dużo.”
Jing Wang odwrócił głowę, wzrok skierował za okno.
Ten Qi Heting, jego intuicja jest tak trafna, że to irytujące.
Ta kiełbaska, od kiedy kazał gui Cao podać jej kontakt, minęła już prawie godzina.
A ona nadal go nie dodała.
Oczywiście, on nie chciał jej kontaktu.
Po prostu uważał, że oprócz okularów, które musi jej zrekompensować, rzeczy, które jej dodatkowo podarował, zasługują na natychmiastowe dodanie kontaktu i podziękowanie.
Pewnie… jest zajęta?
Zatracenie.
Albo jest niewdzięczną kiełbaską.
„A'Wang.”
Głos Qi Hetinga przerwał myśl Jing Wanga.
„A'Su i reszta już tu są.”
Jing Wang odparł, wydychając złość, jego pierś unosiła się i opadała. „Wiem.”
Wysiedli z samochodu i zobaczyli pozostałe trzy osoby.
Si Hansu poprawił okulary w cienkiej, złotej oprawce. „Władze szkoły wymagają od nas przedstawienia propozycji planu balu powitalnego w ciągu tygodnia.”
Spojrzał w bok, widząc Jing Wanga, był nieco zaskoczony.
„Jak na temat horroru?” Dość zbliżony męski głos, prawie niemożliwy do odróżnienia, odezwał się jednocześnie.
Jing Wang słysząc to, poczuł irytację, minął Zuo Senye i Zuo Mubai.
„Jaki idiota wymyśliłby taki temat?”
Zuo Senye pochylił się w lewo. „Jing Wang, czy ty się boisz?”
Zuo Mubai pochylił się w prawo. „Jeśli się boisz, możemy zachować pozory.”
„A'Wang jest teraz w złym humorze, radziłbym wam nie wchodzić mu w drogę.” Qi Heting popchnął bliźniaków do przodu.
Si Hansu poprawił marynarkę, zapinając ją. „O szczegółach pogadamy w ogrodzie na dachu.”
Jing Wang szedł sam z tyłu, założył słuchawki Bluetooth i włączył redukcję szumów.
Po wejściu do stołówki, przenikliwe krzyki nadal były trudne do zignorowania.
Jak zwykle, Si Hansu ignorował, Qi Heting grzecznie się uśmiechał, Zuo Senye i Zuo Mubai się witają.
Jego twarz była czarna.
Znów nieco podgłośnił muzykę, próbując zagłuszyć wszystkie krzyki.
Dlatego nie lubił brać udziału w wydarzeniach F5.
Gdziekolwiek się udał, było mnóstwo ludzi.
Było zbyt głośno.
Qi Heting przed nim nagle się zatrzymał, Jing Wang zamyślił się i uderzył go w plecy.
Zanim zdążył zapytać Qi Hetinga, dlaczego nagle się zatrzymał, zobaczył, jak ten się odwraca i mówi coś cicho, a potem wskazuje wzrokiem w kierunku przed siebie.
Przez ruchy ust można było z grubsza rozpoznać:
Specjalny,
Rekrut,
Student.
Specjalny rekrut?
Jing Wang podążył za wzrokiem Qi Hetinga.
Kiełbaska stała na podium, radośnie machając flagą wspierającą w lewo i prawo, z całych sił.
Ubrana w strój wspierający Zuo Senye.
Machając flagą wspierającą Zuo Senye.
Jing Wang: ?

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…