Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 18

1434 słów7 minut czytania

Świt przenikał przez miętowe grzywy Lyry Heartstrings, tworząc na jej czubku nosa puszystą aureolę. Ji Feng patrzył na nią z otępieniem, nagle odkrywając, że jej rzęsy są jasnokanarkowe — niczym brzegi młodych liści przeszytych słońcem, mrugając w takt jej mrugnięć. Lyra nagle pacnęła go kopytem w czoło. Ji Feng gwałtownie odchylił się do tyłu, jego tylne kopyto nadepnęło na własny ogon, niemal powodując upadek. Lira zsunęła się z magicznego blasku, jej struny wybrzmiewały kilka radosnych nut na trawie. Uszy Ji Fenga zapłonęły. Nieporadnie bawił się mniszkami rosnącymi na ziemi, puch spadał na jego kopytka i nie chciał odejść. Lyra nagle zbliżyła się, jej miętowy oddech musnął jego nos: — Chcesz posłuchać piosenki? Zanim zdążył odpowiedzieć, lira uniosła się w powietrze. Róg Lyry zajaśniał szmaragdowym blaskiem, a struny zaczęły drygać same.

Zaloguj się, aby kontynuować

Zaloguj się, aby kupić ten rozdział lub subskrypcję.