Poranny promień słońca wpadał przez zasłony hotelowego okna, gdy Ji Feng otworzył oczy. Znajdujące się na jego kopytach wzory nadal płonęły czerwienią, jakby skrywając jakąś nieznaną tajemnicę.
Ledwo się podniósł, a usłyszał szybkie pukanie do drzwi.
„Ji Feng? Jesteś tam?” – to był głos Twilight Sparkle.
Ji Feng otworzył drzwi i zobaczył Twilight Sparkle stojącą w progu. Jej jednorożcowy róg delikatnie migotał, a ona sama wydawała się nieco podekscytowana.
W swoich kopytach trzymała list ze złoconymi brzegami i czarny kamień.
„Księżniczka Celestia odpisała!” Twilight Sparkle szybko weszła do pokoju i rozłożyła list.
„Powiedziała, że rozpoznaje to przekleństwo i że–” Urwała na chwilę, a potem spojrzała na Ji Fenga ze skomplikowanym wyrazem twarzy. „Ona mi to dała.”