Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 17

1333 słów7 minut czytania

Ji Feng unosił się w Chaos Void. Nie było tu czasu ani przestrzeni, tylko wieczna cisza i połamane szczątki. Ciemność nie była czystą czernią, lecz składała się z niezliczonych, wyblakłych fragmentów światów – popękanych gór, zapadających się zamków, zamarzniętych oceanów, unoszących się w nicości jak pocięte płótna. Czasami przemknęły słabe błyski, które były bańkami czasoprzestrzeni, jeszcze nie całkowicie unicestwionymi, ukazującymi fragment jakiegoś świata, by zaraz zostać pochłoniętymi przez pustkę. Jego ciało było już w strzępach, czysto biała grzywa straciła blask, jakby odebrano jej całą życiową siłę. Znak Cutie Mark na jego zadzie – podzielone słońce – znikał stopniowo, łuszczył się ze skóry jak ziarenka piasku. Wzory kontraktu na jego kopytach były nadal niezwykle wyraźne, emanując słabym czerwonym światłem. — Przepraszam, ten świat kucyków był na skraju zniszczenia, więc musiałem pozwolić tym kilku złoczyńcom cię sprowokować. Chaos Chimera nagle pojawiła się obok Ji Fenga, jego długie, smukłe ciało przypominało smoka, pokryte ptasim futrem, z kozimi kopytami i rogami po lewej stronie, a orlimi szponami i nietoperzymi skrzydłami po prawej.

Zaloguj się, aby kontynuować

Zaloguj się, aby kupić ten rozdział lub subskrypcję.