W letni skwar, w ciasnej kuchni, gdzie paliło się ogniem, Cz'iang Gu i Xiao Hong pociły się obficie, ale robiły to z zapałem, na ich twarzach gościł uśmiech szczęścia.
Kładły szynki jedne po drugich na bambusowych tyczkach, a gdy już nie było miejsca na tyczkach, wieszały je na drewnianych kijach. Przestrzeń w pomieszczeniu była wypełniona po brzegi.
Cz'iang Gu delikatnie przesunęła palcami po kawałkach mięsa i wyszeptała: – Nawet w snach nie marzyłam, że pewnego dnia mój dom będzie miał tyle mięsa!