Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 16

1615 słów8 minut czytania

Gęsta mgła, niczym wata nasączona atramentem, szczelnie otuliła Kamienną Osadę. Wu Jing skulił się w piwnicy apteki, a w uszach wciąż rozbrzmiewał głuchy odgłos ciała aptekarza przybitego do ściany. Gdy tylko trzeci uderzenie bębna wybiło północ, całe miasto nagle pogrążyło się w martwej ciszy. Pierwsze pukanie, które dobiegło z góry, Wu Jing pomylił z myszą przewracającą słoik z ziołami. Ale zaraz potem nadeszło drugie, trzecie, gęste jak deszcz uderzający o dachówki. Przycisnął się do wilgotnej ceglanej ściany i wspinał wyżej, a przez szpary w drewnianej podłodze piwnicy zobaczył, że drzwi apteki gwałtownie drżą. To nie wiatr. Wu Jing przełknął ślinę. Zasuwka była zatrzaśnięta od wewnątrz, ale dwucalowe dębowe drzwi były uderzane przez jakąś niewidzialną siłę, a zawiasy wydawały nieprzyjemny zgrzyt. Co bardziej dziwne, gdy jego wzrok padł na okna, zauważył, że wszystkie okna drżą w tym samym czasie – nawet okna wentylacyjne na poddaszu, które były zablokowane gwoździami.

Zaloguj się, aby kontynuować

Zaloguj się, aby kupić ten rozdział lub subskrypcję.