Następnego dnia Karol dał świeżo wcielonym żołnierzom wojsk obrony miasta jeden dzień na załatwienie prywatnych spraw, pożegnanie z rodzinami i przygotowanie do wymarszu.
Sam jednak nie próżnował. Zabrał ze sobą Brendana, Rolana i starca Mol, który nie mógł się doczekać, by wnieść swój wkład, i znów udał się na zabałaganiony i przygnębiający targ niewolników w zachodniej dzielnicy Fortecy Fran.
Przed wyruszeniem musiał rozwiązać problem z siłą roboczą. Odbudowa Karnfordu wymagała ogromnej liczby ludzi, a jego obecna garstka żołnierzy była zdecydowanie niewystarczająca.