W tej chwili, gdyby Frayya odwołała swoją sieć wiatru, z poziomem pływackim tej Koci Neko (który mógł być zerowy) i do tego nieznanymi niebezpieczeństwami tego obszaru, musiałaby stracić skórę, jeśli nie życie. A jednak stała tam, całkowicie bezbronna, pochłonięta planowaniem swojego "wielkiego projektu". A jej inteligencja… to była zagadka. Czasami była tak głupia, że chciało się jej walić w głowę, a czasami potrafiła wymyślić tak sprytne pomysły. Nie rozumiała tego.
Frayya siostra potrząsnęła głową, nie myśląc więcej, tylko z większym skupieniem utrzymując stabilność sieci wiatru, obserwując jednocześnie we wszystkie strony i czujnie wypatrując potencjalnych niebezpieczeństw – rekinów, potworów morskich, czy jakichkolwiek innych pierdołów.
...
Czas powoli upływał. W mgnieniu oka minęła kwadrans. Bai Yue była w tej samej pozycji, nieruchoma jak kamienna rzeźba. Frayya zaczęła się zastanawiać, czy nie powinna jej odradzić tego pomysłu. W końcu i tak radziły sobie dobrze, nie było potrzeby ryzykować.