Twarz Yao Yu pokryła się chorobliwym rumieńcem zadowolenia. Wyraźnie czuł, jak czyste źródło życia wpływa do niego poprzez linię krwi, sprawiając, że niemal jęknął z rozkoszy.
Siła życiowa Lin Qingfenga w oczach widoczny sposób słabła, skóra traciła blask, a wzrok stawał się rozproszony, jakby jego płomień życia był brutalnie wysysany!
– Zgiń! – Wen Shan nie zmarnowałby takiej okazji!
Jego oczy rozbłysły krwistą poświatą, niczym dwie krwawe księżyce!
Czerwony halabard w jego dłoni wydobył niespotykane dotąd, złowrogie światło, a widmowy smok z krwi na ostrzu wydał ryk!
Jednym krokiem przebił pustkę, łącząc się z bronią w jedną, rozdzierającą niebo i ziemię krwawą błyskawicę. Niosąc niebiańską moc zabijania bogów i demonów, uderzył prosto w nieprzygotowaną pierś Lin Qingfenga!
Ten atak był szybki! Okrutny! Ostateczny!
Miał przebić Lin Qingfenga wraz z otaczającą go pustką, unicestwiając go całkowicie!
Stan beznadziejny! Dziesięć śmierci na jedno życie!
Jednakże, właśnie w tej chwili, gdy jego świadomość miała zostać wciągnięta w zimną, ciemną otchłań przez przerażającą siłę wysysania, na moment przed tym, jak krwawa poświata halabardy miała przebić serce –
W oczach Lin Qingfenga, które stały się ciemne i rozproszone z powodu szybkiej utraty krwi, w najgłębszej głębi zapłonął płomień, spalając wszystko swoją intensywnością!
To nie był desperacja, ale chłód.
A także odrobina… kpiny.
– Yao Yu, od dawna ci mówiłem, że umarlacy nie muszą znać mojego imienia. – Lin Qingfeng powoli uniósł rękę, jego pięć palców zacisnęło się na krwawej linii, która wbijała się w jego łopatkę.
Następna chwila – ryk lwa, niczym pierwszy grzmot otwierający niebo i ziemię, rozległ się w głębi duszy Yao Yu!
– Co to jest?! – źrenice Yao Yu zwęziły się gwałtownie!
– Pięść Rozłupująca Złoto Wściekłego Lwa!
– Złamana Góra Dziesięciokrotna Siła!
Jakby pięść płynąca złotą krwią, wykuta z boskiego metalu, uderzyła wzdłuż krwawej linii! Potężna siła Złamanej Góry przemieniła się w złotą, materialną falę, która rozszalała się niczym tsunami!
Dziki zachwyt na twarzy Yao Yu zamarł, ustępując miejsca przerażeniu i niedowierzaniu!
Szalona siła Lin Qingfenga, która wróciła przez linię krwi, połączona z energią, którą sam połknął, eksplodowała w jego ciele niczym niezliczone wulkany!
Nie–!! Yao Yu zdążył wydać tylko krótki, przerażający wrzask.
Bum!!!
Złamana Góra Dziesięciokrotna Siła!
Siła dziesięciu nałożonych na siebie fal, niczym dziesięćdziesiąt tysięcy wulkanów wybuchających jednocześnie, rozszarpała ciało Yao Yu na kawałki.
Pozostałe szczątki zostały odrzucone przez potężne pozostałości pięści, niczym łachmany, uderzając o odległą, zwęgloną ścianę góry. Kilkakrotnie drgnęły i zamilkły na zawsze.
Przywódca Pałacu Purpurowego Demona poległ!
– Dobrze, Yao Yu już nie żyje. Ja cię zabiję, kamień życia i śmierci nie będzie sporny! – nagle ryknął Wen Shan, czekając na odpowiedni moment!
Chrzęst!
Potężny halabard, który skumulował całą jego brutalną siłę i który był gotowy od dawna, otworzył ostatnią, słabą warstwę ochronną Lin Qingfenga na jego klatce piersiowej. Niosąc ostrość przebijającą wszystko i niszczycielskie krwawe płomienie, głęboko wbił się w lewy bok Lin Qingfenga!
Plum–! Równie obfita, gorąca krew wytrysnęła z ust Lin Qingfenga i z rany na boku niczym fontanna!
Wyraźnie czuł przerażający ból, gdy zimne ostrze halabardy rozdzierało mięśnie i miażdżyło organy wewnętrzne!
Groźniejsza była wszechogarniająca, krwawa energia otaczająca ostrze, która niczym przyczepiona do kości mucha, z niszczycielską mocą spalała esencję krwi i unicestwiała życie, wlewając się szaleńczo do jego ciała i siejąc spustoszenie!
Oczy Wen Shana zabłysły okrutnym uśmiechem.
Nawet jeśli zabijesz Yao Yu, będziesz tylko moim narzędziem! Zacisnął mięśnie ramion, gotów by z całej siły obrócić halabard i zmiażdżyć wnętrzności Lin Qingfenga na proch!
Właśnie w tej krytycznej, decydującej o życiu i śmierci chwili!
Lin Qingfeng, na skraju śmierci, z twarzą pokrytą własną i cudzą krwią, wykrzywił się w bezbrzeżny, szaleńczy uśmiech!
Ten uśmiech, niczym asura powracający z piekła, sprawił, że serce Wen Shana, przyzwyczajonego do krwi, zamarło!
– Ty też chcesz mnie zabić! – ryknął Lin Qingfeng!
Jego prawa ręka nagle otworzyła pięć palców, nie zważając na nic, mocno chwyciła za krwawy trzon, który wbijał się w jego bok i szaleńczo niszczył jego siły życiowe, zatrzymując go niczym żelazne kleszcze!
Jednocześnie jego lewa pięść, z dziwnym, ciężkim rytmem przypominającym pulsowanie gór, uderzyła mocno w miejsce trzonu, blisko ostrza!
– Złamana Góra! Dziesięciokrotna siła!
Bum! Bum! Bum! Bum!……
Nie był to jeden wielki huk, ale dziewięć kolejnych, przytłaczających, przerażających wybuchów, jakby bezpośrednio uderzających w głębię duszy!
Jakby dziewięć pradawnych gór zawaliło się w podwójnych ramionach Wen Shana i jego ciele!
Potężne, nieodparte fale ukrytej siły, jedna silniejsza od drugiej, przez trzon halabardy, ignorując otaczający go krwawy opancerzony wzór, niczym niewidzialne, niszczycielskie fale, uderzyły mocno w jego ramiona, łopatki, klatkę piersiową i organy wewnętrzne!
Argh–!
Uśmiech Wen Shana zamarł, ustępując miejsca przeszywającemu bólowi i przerażeniu!
Czuł, jak jego chwytające halabard ramiona są nieustannie uderzane niewidzialnymi, gigantycznymi młotami, a kości wydają odgłos pękania pod nadmiernym obciążeniem!
Krew w jego ciele burzyła się jak wrząca woda, a organy wewnętrzne były ściskane, ugniatane i rozrywane przez niewidzialną dłoń!
A to była dopiero dziewiąta fala!
Gdy dziesiąty, przytłumiony wybuch rozbrzmiał w ciele Wen Shana, niczym niszczycielska lawa skumulowana w najgłębszych odmętach milczącego od miliardów lat wulkanu, nagle wybuchła!
Trzask! Trzask! Trzask!
Niezwykle wytrzymała, ciemnoczerwona zbroja Wen Shana, wraz z otaczającą ją warstwą ochronną, niczym rozcięta przez miliardy niewidzialnych ostrzy, natychmiast pokryła się pajęczyną pęknięć!
Następnie –
Bum!!!
Potężne ciało Wen Shana, niczym rozbity przez gigantyczną siłę krwawy arbuz, połowa ciała – lewe ramię, lewa ręka, wraz z niewielką częścią klatki piersiowej i brzucha – eksplodowała!
Niczym krwawy latawiec bez sznurka, rozbił kilka ogromnych kamieni, ostatecznie lądując w błocie zabarwionym trucizną na ciemny kolor.
– Dlaczego jesteś takim potworem! – Wen Shan spojrzał z niedowierzaniem.
Nie mógł uwierzyć, że on, będący w środkowej fazie Wcielenia Energii, posiadający dwa tysiące Znaków Mocy, został przez umierającego początkującego Wcielenia Energii pozbawiony połowy ciała!
– Ja… jestem tylko łowcą. – Lin Qingfeng uśmiechnął się.
Jego postać, oblana krwią, ledwie dychała, niczym płomień świecy na wietrze, ale emanowała z niej groza i niezłomność, która wstrząsała duszą!
Niczym nieśmiertelny bóg wojny, który wydostał się z góry trupów i morza krwi.
Strach!
Strach, który przeszedł do szpiku kości, po raz pierwszy przytłoczył pychę i brutalność Wen Shana.
Wiedział, że przegrał! Przegrał całkowicie!
Pozostanie tu jeszcze chwilę, a zginie!
Bum!
Przestrzeń zaczęła falować, a Wen Shan natychmiast odleciał i uciekł, bez wahania.
Lin Qingfeng nie ruszył w pościg. Był w bardzo złym stanie. Chociaż miał o tysiąc Znaków Mocy więcej niż obaj przeciwnicy, byli to szczytowi niebiańscy młodzieńcy, i zabicie ich wszystkich za jednym razem było zbyt trudne.
Zebrał resztki sił życiowych, uciszył burzące się obrażenia w swoim ciele i dziwny wpływ Kamienia Życia i Śmierci, a Lin Qingfeng z trudem wstał.
Szybko rozejrzał się wokół, wybrał ukrytą szczelinę skalną, zasłoniętą przez wielki szkielet i poszarpane kamienie, i chwiejnym krokiem wszedł do niej, rozstawiając kilka prostych zakazów odcinających od otoczenia.
Ledwo to zrobił, gdy fala silnego zawrotu głowy i osłabienia zalała go.