Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 4

1658 słów8 minut czytania

Zachód słońca całkowicie zniknął za horyzontem, a ostatnie promienie rzucały na wioskę Niu ciepłe złote światło, lecz nie były w stanie rozproszyć zapachu krwi i grobu, który unosił się nad miejscem młócki po zakończonej potyczce.
Guo Xiaotian i Yang Tiexin spojrzeli na trójkę ludzi, leżących jakby odarci z sił witalnych, z całkowicie zrujnowanym kunsztem walki, Lingzhi Shangrena i pozostałych. Następnie spojrzeli na oddalającą się postać Czou Jiseń, znikającą w zrujnowanym domu z gliny, a ich serca przepełniły sprzeczne uczucia. Ulga, że przeżyli, szacunek dla tajemniczej mocy i mgliste oczekiwania na przyszłość, wszystko to mieszało się w nich.
— Bracie Guo, co… — Yang Tiexin spojrzał na Guo Xiaotiana, nie wiedząc, jak poradzić sobie z obecną sytuacją.
Guo Xiaotian wziął głęboki oddech, tłumiąc wzburzoną krew w żyłach, i rzekł donośnym głosem: — Skoro Pan Czou powierzył nam ich los, to znaczy, że nam ufa. Ci trzej pomagali złoczyńcom i zasłużyli na śmierć! Lecz skoro zostali pozbawieni umiejętności walki, są niczym lew bez zębów. Zabicie ich byłoby bezcelowe i tylko splamiłoby nam ręce. Zwiążcie ich i wyrzućcie z wioski, niech sami sobie radzą!
Yang Tiexin skinął głową, uznając jego słowa za słuszne. Obaj, ignorując ból ran, przynieśli liny i mocno związali Lingzhi Shangrena, Sha Tongtiana i Hou Tonghaia, którzy całkowicie stracili zdolność do oporu. Następnie wezwali kilku odważniejszych i lżej rannych wieśniaków do pomocy. Tych trzech ludzi, niczym przeciągane martwe psy, wytargali z wioski Niu i porzucili na odludziu. To, czy przeżyją w kręgu wrogów w świecie sztuk walki, zależało już od ich przeznaczenia.
Po załatwieniu się z jeńcami, Guo i Yang ponownie nakazali wieśniakom sprzątnąć plac, opatrzyć rannych i pogrzebać zmarłych. Wśród zmarłych byli głównie żołnierze i nieliczni nieszczęśnicy spośród mieszkańców wioski. Podczas całej tej operacji, oczy wszystkich co jakiś czas zerkały w stronę cichego domu z gliny na końcu wioski, pełne wdzięczności, ciekawości i odrobiny niewypowiedzianej pobożności.
— Czy ten Pan Czou… czyżby naprawdę był nieśmiertelnym, który zstąpił na ziemię? — jedna ze starszych kobiet mruczała cicho, pomagając opatrywać rannych.
— Musi tak być! Czy nie widziałaś, jak jednym pstryknięciem palców łamały się miecze żołnierzy? Jednym machnięciem ręki ci źli, demoniczni mnisi i łobuzy padli na kolana! — obok niej podekscytowany młody mężczyzna gestykulował, a jego oczy błyszczały fanatycznym żarem.
— Gdyby nie Pan Czou, nasza wioska Niu prawdopodobnie dzisiaj… — ktoś powiedział, drżąc z powodu niedawnego strachu, a głos mu się łamał.
Po tym wydarzeniu, imię „Czou Jiseń” w sercach ocalałych mieszkańców wioski Niu zrównało się z „nieśmiertelnym” i „zbawicielem”.
……
W zrujnowanym domu z gliny.
Czou Jiseń siedział ze skrzyżowanymi nogami na twardym łóżku. Nie zapalił światła, więc w pomieszczeniu panowała ciemność, tylko przez okno wpadało trochę światła gwiazd i księżyca. Jednak jego wzrok był niezwykły, widział noc jak w dzień.
Nie spieszył się, by sprawdzić worek do przechowywania otrzymany w nagrodzie od systemu. Zamiast tego pogrążył umysł w swoim ciele, aby dokładnie poznać cudowności „Rozwiązanie Drogi Yin i Yang Wszechświata”.
Ta technika boskiej klasy faktycznie była niezwykła. Była to nie tylko metoda kultywowania prawdziwej esencji, ale również dotyczyła hartowania duszy, równowagi yin i yang oraz najwyższej drogi interakcji między niebem a ziemią. Ścieżki obiegu techniki były skomplikowane i subtelne, znacznie przewyższając zwykłe metody wewnętrzne sztuk walki.
Podczas powolnego krążenia techniki, Czou Jiseń czuł, jak ogromna, stuletnia czysta kultywacja w jego ciele jest dalej oczyszczana i zagęszczana, przekształcana w pasma jeszcze czystszej i bardziej duchowej prawdziwej esencji wrodzonej. Te prawdziwe esencje krążyły po tajemnych ścieżkach w meridianach, za każdym zamkniętym cyklem odczuwał subtelniejszą kontrolę nad swoją siłą, a jego boska świadomość stawała się jaśniejsza, a zakres jego percepcji szerszy.
Czuł nawet, że w tym niebie i ziemi unosi się jakaś rzadka i dziwna energia, być może legendarna „energia duchowa”? Jednak energia duchowa w tym świecie zdawała się być niezwykle bierna i trudna do wchłonięcia przez zwykłych wojowników. Ale pod wpływem „Rozwiązanie Drogi Yin i Yang Wszechświata”, pasma energii duchowej były wciągane do ciała, łącząc się z prawdziwą esencją. Chociaż było to znikome, była to zmiana jakościowa.
„Opierając się na tej technice i integrując z kung fu tego świata, być może naprawdę uda mi się wytyczyć nieznaną dotąd ścieżkę” — Czou Jiseń zrozumiał w głębi duszy.
Jednocześnie wyczuł szczególną cechę tej techniki — „podwójna kultywacja” nie odnosiła się do złowrogiej techniki pobierania, ale podkreślała najwyższą zasadę wzajemnego uzupełniania yin i yang oraz spotkania smoka i tygrysa. Samotna kultywacja mogła zrównoważyć własne yin i yang; jeśli znalazłby partnera do kultywacji i jeśli ich umysły byłyby połączone, praktykując prawdziwą podwójną kultywację, ich postępy byłyby dwukrotnie większe, wspólnie dążąc do Wielkiej Drogi. To nasunęło mu na myśl tę dziwną i sprytną, niezwykle inteligentną dziewczynę z oryginalnej powieści…
Potrząsnął głową, odsuwając na bok zbyteczne myśli. Najważniejsze teraz było ustabilizowanie swojej kultywacji i rozpoczęcie pracy nad rozwojem wioski Niu.
Poruszył myślą, a nagrodzony przez system „Mały Worek do Przechowywania” znalazł się w jego dłoni. Był to szary worek, wielkości dłoni, o staroświeckim wyglądzie, niepozorny. Zgodnie z metodą użycia przekazaną przez system, przeznaczył strzęp swojej boskiej świadomości, aby zbadać jego wnętrze.
Wewnątrz znajdowała się stabilna przestrzeń o objętości około jednego metra sześciennego, pusta. Chociaż przestrzeń nie była duża, wystarczała do przechowywania ważnych przedmiotów, pigułek czy broni, które chwilowo nie były używane. Było to bardzo wygodne.
„Rozwiązało to nagły problem” — Czou Jiseń zadowolony schował worek do przechowywania do swojej piersi.
W tym momencie zza drzwi dobiegły ostrożne kroki oraz ściszone głosy Guo Xiaotiana i Yang Tiexina.
— Panie Czou, czy odpoczywa pan?
Czou Jiseń otworzył oczy i odparł beznamiętnie: — Drzwi nie są zamknięte, możecie wejść.
Guo i Yang weszli do środka, niosąc ze sobą pudełka z jedzeniem i dzbanek domowego wina ryżowego z wioski. Obaj zdążyli już opatrzyć rany, przebrać się w czyste ubrania. Choć ich twarze wciąż były lekko blade, ich duch poprawił się znacznie.
— Panie Czou, nie wiemy, jak podziękować! Nasza wioska jest skromna, przygotowaliśmy trochę prostych posiłków i taniego wina, aby wyrazić naszą wdzięczność. Mamy nadzieję, że pan nam wybaczy, jeśli będą gorsze. — Guo Xiaotian postawił pudełka z jedzeniem na drewnianym stole z brakującą nogą, a jego głos był niezwykle pełen szacunku.
Yang Tiexin również skłonił się i rzekł: — Gdyby nie pan dzisiaj, ja, mój brat i nasze rodziny na pewno byśmy zginęli, a wioska Niu doświadczyłaby wielkiej tragedii. Pan naprawdę okazał nam wielkie miłosierdzie!
Czou Jiseń spojrzał na pudełka z jedzeniem, a następnie na dwóch szczerych, nawet nieco spiętych potomków lojalnych urzędników. Poczuł wzruszenie. Wstał, na jego twarzy pojawił się łagodny uśmiech: — Dwaj bracia, nie musicie być tak formalni. Widząc niesprawiedliwość na drodze, pomaganie jest moim obowiązkiem. Poza tym, ja i ta wioska Niu mamy pewien los.
Taka postawa Guo i Yanga przyniosła ulgę, a jednocześnie jeszcze bardziej ich podziwiali. Posiadając taką potęgę, która mogła zdziałać cuda, nie wykazywał żadnej pychy, był łagodny i przystępny. To była prawdziwa postawa mistrza.
Trzej mężczyźni, korzystając ze słabego światła gwiazd, zjedli tę prostą kolację w zrujnowanym domu. Chociaż jedzenie było proste, atmosfera była bardzo harmonijna.
Podczas posiłku Guo Xiaotian i Yang Tiexin ponownie szczegółowo opowiedzieli o swoich powiązaniach z Qiu Chuji, a także o tym, jak zostali oszukani przez Duan Tiande. Ich słowa były pełne gniewu na zepsucie dworu i bezczelność ludzi z Jin.
Czou Jiseń słuchał uważnie, czasami wtrącając kilka słów, które trafiły w sedno sprawy, sprawiając, że Guo i Yang mieli wrażenie nagłego olśnienia, co jeszcze bardziej utwierdzało ich w przekonaniu, że Pan Czou jest nieprzenikniony.
— Po tym incydencie, wioska Niu nie jest już bezpiecznym miejscem — Czou Jiseń odłożył pałeczki, przesunął wzrokiem po twarzach obu mężczyzn i powoli rzekł: — Ludzie z Jin i ten zdradziecki kanclerz prawdopodobnie nie odpuszczą. Jakie macie plany na przyszłość?
Guo Xiaotian i Yang Tiexin spojrzeli na siebie, a na ich twarzach pojawiły się bezradność i powaga. Byli potomkami lojalnych urzędników, pragnęli służyć krajowi, ale zostali oszukani. Teraz stali się „ścigany przestępcą”. Na tym wielkim świecie, wydawało się, że nie ma dla nich miejsca.
— To… — Guo Xiaotian westchnął. — Nie będę ukrywał przed panem, że obecnie jesteśmy bezradni.
Czou Jiseń lekko się uśmiechnął i rzekł: — Jeśli dwaj bracia nie mają nic przeciwko, możecie pozostać w tej wiosce Niu.
— Zostać tutaj? — Yang Tiexin zaskoczony — Ale to miejsce zostało już odkryte…
— I co z tego, że zostało odkryte? — Ton Czou Jiseń był spokojny, ale zawierał absolutną pewność siebie — Dopóki ja tu jestem, kto ośmieli się tu narozrabiać?
Zatrzymał się na chwilę i kontynuował: — Ludzie tutaj są prostolinijni, a teren jest odpowiedni. Zamiast ukrywać się tu i tam, lepiej jest już tutaj zakorzenić się, przekształcić wioskę Niu w prawdziwy raj, miejsce do życia, a nawet… w przyszłości może stać się siłą, której nie można lekceważyć.
Guo Xiaotian i Yang Tiexin usłyszeli to, a ich serca zabiły mocniej! Słowa Pana Czou miały głęboki sens! Stworzyć raj? Stać się siłą? Czyżby…
Myśląc o niewytłumaczalnych środkach Pana Czou, niespotykana dotąd myśl szalała w sercach obu mężczyzn.
— Panie, czy masz na myśli… — Głos Guo Xiaotiana był lekko ochrypły.
— Dokładnie to, co mówię — Czou Jiseń spojrzał na nich — Czy dwaj bracia mi pomogą?
Guo Xiaotian i Yang Tiexin nie wahali się dłużej. Jednocześnie wstali, głęboko skłonili się przed Czou Jiseń i rzekli stanowczo:
— Guo Xiaotian (Yang Tiexin) jest do pana dyspozycji, gotów przejść przez ogień i wodę, czego nigdy nie odmówimy!
Wiedzieli, że obecna osoba jest ich największą szansą w życiu! Podążając za nim, być może rzeczywiście uda im się w tym chaotycznym świecie wyrwać nowy kawałek ziemi, a nawet… zrealizować niezrealizowane aspiracje przodków!
【Bip! Pomyślnie pozyskano kluczowe postacie „Guo Xiaotian”, „Yang Tiexin”, zdobyto ich lojalność, zalążek sił został wstępnie utworzony. Nagroda: Schemat Prostej Formacji Gromadzenia Dusz, dziesięć Kamieni Duchowych Niskiej Jakości.】
Sygnał systemu rozległ się w odpowiednim momencie.
Starszy Czou lekko uniósł kąciki ust i osobiście pomógł obu wstać.
— Tak jest dobrze. Od jutra ta wioska Niu nie będzie już tą samą wioską Niu co dotychczas.
Jego wzrok zdawał się przenikać przez zrujnowane ściany, widząc przyszłe wspaniałe miasto, które tu powstanie — Miasto Xianwu!
Fundament został cicho położony.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…