Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 5

1416 słów7 minut czytania

Rezydencja rodziny Su znajdowała się w Górnej Dzielnicy Giant Rock City.
Było to serce całego Gigantycznego Miasta, centrum władzy, do którego zamieszkania uprawnieni byli jedynie członkowie wyższych szczebli Human Alliance i przedstawiciele Najwyższych Rodzin.
Każda posiadłość była niczym mała forteca, z własną, niezależną Formacją Obronną i Rdzeniem Energetycznym.
Jednakże w tej chwili w rozległej posiadłości rodziny Su powietrze było tak przygnębiające, że niemal można je było skondensować.
Salon.
Patriarcha rodziny Su, Su Zhennan, ojciec Sū Qīnglí, pił herbatę z pewnym młodzieńcem.
Jego postać była zdumiewająco otyła, niemal w całości wypełniała specjalnie wykonane, przymocowane do krzesła siedzenie. Jego kosztowna, jedwabna szata opinała się na ciele, uwypuklając kontury tłuszczu.
Dziesięć jego palców zdobiły pierścienie z klejnotami w każdym możliwym kolorze, a na twarzy malowała się nieukrywana satysfakcja i chciwość.
Był on synem-jednorożcem rodziny Wang, Wang Tengiem.
Geniusz ziemi klasy S, w młodym wieku już na szczycie Królestwa Przemiany, zaledwie o krok od Stanu Mistrza.
— Wuju Su, czy już się pan zastanowił?
Wang Teng uniósł filiżankę do ust. Nawet sposób, w jaki zdmuchiwał parę z herbaty, zdawał się nacechowany tłustością.
— Moje uczucia do Qingli są tak szczere, że niebo i ziemia są tego świadkami. Od pierwszej chwili, gdy ją zobaczyłem, przysiągłem, że nigdy się z nikim innym nie ożenię.
Choć mówił z głębokim uczuciem, jego spojrzenie przypominało ocenianie cennego przedmiotu, który wkrótce miał trafić w jego posiadanie.
Twarz Su Zhennana była bladozielona, a jego palce zaciskające się na filiżance stały się białe z wysiłku.
Nie mógł sobie wyobrazić, że jego córka, niegdyś okrzyknięta "Nadzieją Ludzkości", duma jego rodziny od stu lat, miała zostać potraktowana jak towar i oddana Wang Tengowi, synowi bogaczy i próżniakowi o złej reputacji.
I to nie jako prawowita żona.
Wang Teng przybył, by prosić o rękę jego pierwszej, nieprawowitej małżonki.
— Mój drogi siostrzeńcu – Wang Teng.
Głos Su Zhennana był niezwykle trudny do wydobycia. – Qingli… źle się czuje i potrzebuje spokoju. Czy ta sprawa małżeństwa… mogłaby zostać odłożona?
— Źle się czuje?
Wang Teng odstawił filiżankę i zaśmiał się szyderczo.
— Wuju Su, obaj jesteśmy ludźmi rozumnymi, po co te kurtuazyjne uwagi?
– Jaka jest sytuacja Sū Qīnglí, czyż nie wie całe Giant Rock City? Jej talent spadł z "Absolutnego Lodu" klasy S, a teraz boję się, że nawet klasy C nie utrzyma!
Jego otyłe ciało pochyliło się do przodu, a chciwość na jego twarzy ustąpiła miejsca dzikości.
– Kiedyś była feniksem na niebie, niedosięgłym dla mnie, Wang Tenga. Ale teraz… heh, jest więcej niż wystarczająca dla mnie! To jej szczęście, że może zostać moją kobietą, a także szczęście waszej rodziny Su!
– Ty!
Su Zhennan wybuchnął gniewem, zerwał się gwałtownie, a przerażająca aura Stanu Mistrza wybuchła z niego, natychmiast zamieniając filiżanki na stole w pył!
Wang Teng jednak pozostał niewzruszony na swoim miejscu.
Na jego ciele pojawiła się gęsta, złocistożółta łuna, nad którą delikatnie błysnął starożytny jadeitowy wisiorek, skutecznie niwelując presję, którą wywierał Su Zhennan ze Stanu Mistrza.
To był Talizman Ochronny podarowany przez przodka rodziny Wang!
– Wuju Su, po co ta złość?
Wang Teng uśmiechnął się pewnie siebie. – Mój ojciec powiedział, że jeśli wasza rodzina Su się zgodzi, nasza rodzina Wang natychmiast prześle partię Zasobów do kultywacji klasy A, aby pomóc wam w szkoleniu kolejnego kluczowego ucznia. Zgoda na Deweloperkę tej Działki na Zachodnim Skraju Miasta, oddamy ją z otwartymi rękami.
Jego ton się zmienił, mówił mrocznym szeptem:
– Ale jeśli… nie zgodzicie się.
– Wuju Su, powinieneś wiedzieć, jak trudno jest rodzinie utrzymać obecną pozycję, kiedy straciła wsparcie geniusza.
– Co więcej, "to coś", z którym Qingli uraziła w strefie zakazanej, wciąż żyje. Co jeśli któregoś dnia przyjdzie po was, jak wasza rodzina Su zamierza to znieść?
Groźba!
To była niekryta groźba!
Przymus i zachęta, nóż i miód, wszystko podane naraz!
Ciało Su Zhennana zadrżało gwałtownie. Wiedział, że każde słowo Wanga Tenga było prawdą.
Dumna rodzina Su w obecnej chwili w dziewięciu dziesiątych opierała się na Sū Qīnglí.
Kiedy ona upadła, niezliczone chciwe wilcze spojrzenia skierowały się na nich.
Rodzina Wang była tylko pierwszą, która rzuciła się do ataku.
Odrzucenie rodziny Wang nie tylko pozbawiłoby ich fałszywego "sojusznika", ale także, natychmiast stworzyłoby potężnego, śmiertelnego wroga.
Wtedy, pod naporem wewnętrznych i zewnętrznych problemów, ich stuletnie dziedzictwo zniknęłoby w mgnieniu oka.
Czyżby… czyżby naprawdę musieli poświęcić Qingli?
W oczach Su Zhennana pojawiły się czerwone żyłki, pełne bólu ojca i rozterek głowy rodziny.
...
W głębi posiadłości, w cichym pawilonie.
Sū Qīnglí siedziała przy oknie, jej spojrzenie było puste, wpatrzone w szare niebo za oknem.
Miała na sobie czystą, białą suknię. Dawny, ostry i lodowy aur zniknął całkowicie, pozostawiając jedynie przenikającą do szpiku kości słabość i martwotę.
Jej twarz, która mogłaby powalić państwo, była blada i pozbawiona rumieńców.
Wyraźnie czuła, jak moc jej ciała przemija z każdą chwilą.
Rdzeń w jej dolnym Dantianie był już rozbity, a odrobina nowo skondensowanej mocy z Królestwa Hartowania Ciała znikała jak piasek między palcami.
Najbardziej rozpaczliwe było dla niej obumieranie jej talentu.
Od "Absolutnego Lodu" klasy S, do klasy B, C… w ciągu zaledwie kilku dni, spadła z niebios w otchłań.
Co więcej, jej upadek wcale się nie zatrzymał.
Przewidywała, że wkrótce stanie się zwykłą osobą, gorszą nawet niż ktoś z talentem klasy F.
Ludziom bez wartości.
Nie zgoda!
Jakże mogła się nie zgodzić!
Przed jej oczami przemknął obraz zaciekłej walki w Twierdzy Numer Trzynaście, obrazy zdeterminowanych spojrzeń towarzyszy broni, którzy ginęli przed nią.
Jej ideałem było stać z mieczem i chronić ludzkość, wypędzić wszystkie potwory z kraju!
Ale teraz, nawet siebie nie była w stanie obronić.
– Heh heh…
Z jej ust wydobył się smutny, gorzki śmiech.
Nie ważyła się myśleć o swojej przyszłości.
Czy zostanie wydana przez rodzinę jako zakład?
Czy zostanie wysłana do Centrum Rozrodcze Humanity Alliance, by jako bydło pozbawione wartości, zwiększać populację ludzkości?
Niezależnie od tego, która opcja by się spełniła, dla dawnego "Lodowego Feniksa" byłaby to hańba głębsza niż śmierć.
Drzwi do pawilonu zostały lekko uchylone.
Wszedł jej młodsza kuzynka, Su Qingfang.
Su Qingfang również była Geniuszem wiatru klasy S, a jej wygląd można uznać za wybitny. Jednak przez całe życie żyła w cieniu Sū Qīnglí.
– Siostro.
Spojrzenie Su Qingfang było pełne sprzeczności, zawierało nutę współczucia i żalu.
Ale co ważniejsze, zawierało ukrytą radość, której nie mogła już dłużej powstrzymać.
Sū Qīnglí upadła, od dzisiaj ona, Su Qingfang, będzie nowym słońcem młodego pokolenia rodziny Su!
– Wang Teng… był tutaj?
Sū Qīnglí nie odwróciła się. W jej głosie nie dało się wyczuć żadnych emocji.
– …Tak.
Su Qingfang zawahała się, a potem skinęła głową. – Przybył z oświadczynami, chce, żebyś… została jego żoną.
– Heh, żoną?
Śmiech Sū Qīnglí był pełen rozpaczy.
– Siostro, nie bądź taka.
Su Qingfang podeszła i fałszywie ją pocieszała. – Talent Wanga Tenga jest wysoki, a jego rodzina zamożna. Jeśli wyjdziesz za niego, twoje dalsze życie będzie bezpieczne…
– Wynoś się!
Sū Qīnglí nagle ryknęła.
Udawanie Su Qingfang momentalnie zniknęło, a ona rzekła z chłodnym uśmiechem:
– Sū Qīnglí, nadal uważasz się za tego lodowego feniksa zasiadającego wysoko na niebie? Nie bądź taka bezczelna! Jesteś teraz śmieciem!
– Rodzina poświęciła cię tyle lat, teraz nadszedł czas, abyś ty wniosła swój wkład w rodzinę!
– Poślubienie Wanga Tenga to jedyne, co możesz zrobić dla rodziny!
Po tych słowach, zatrzasnęła za sobą drzwi z hukiem.
Pomieszczenie ponownie pogrążyło się w martwej ciszy.
Sū Qīnglí powoli zamknęła oczy.
Dwie strumienie łez ostatecznie bezgłośnie spłynęły po jej bladej twarzy.
Wkład?
Ile krwi przelała, ile ran odniosła dla rodziny, dla ludzkości?
Na koniec, w chwili, gdy najbardziej potrzebowała wsparcia, otrzymała zdradę i porzucenie.
Jak okrutny jest ten świat.
Gdy jesteś na szczycie, wszyscy cię podziwiają;
Gdy upadasz w pył, wszyscy cię depczą.
Nagle w jej umyśle pojawiła się postać.
Ten młodzieniec na murze miasta, który bez strachu rzucił się w stronę Kryształu Energii, by stawić czoła potworowi trzeciej klasy na szczycie.
Co nim kierowało?
Ludzie? Sprawa?
Czy może… tylko ona?
Sū Qīnglí nie wiedziała.
Pamiętała tylko, że gdy młodzieniec został odrzucony przez falę uderzeniową eksplozji i upadł w jej ramiona, te czyste i szalone oczy.
I te dwa ochrypłe słowa wypowiedziane z uśmiechem.
– Warto.
Jak miał na imię?
Qin Feng.
Zwykły uczeń z talentem klasy E.
Kiedy wszyscy inni ją opuścili, zdradzili, spiskowali przeciwko niej, w umyśle Sū Qīnglí pozostało tylko to imię, na które powinna była być obojętna.
Czy to współczucie dla podobnych sobie?
Jeden był pionkiem skazanym na śmierć, drugi – dawnym geniuszem, który miał stać się śmieciem.
Jakże… ironiczne.
W oczach Sū Qīnglí pojawiła się błysk determinacji.
Prędzej zamieniłaby się w pył, niż stała się zabawką Wanga Tenga, produktem przetargowym dla rodziny!

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…