Nie dokończywszy Lūo Dàorén, przed „Taikaiju” pojawiły się kolejne fale energii duchowej. Wyszło z nich dwóch mnichów: starszy, o miłosiernym obliczu, i młodszy, który kulawszo podtrzymywał się na nogach.
Wàng Yì przyjrzał się bliżej i rozpoznał w starszym mnichu opata Kōng Cí z Klasztoru Narodzin.
Twarz opata Kōng Cí pozostawała spokojna, ale w jego oczach tliła się nuta smutku i rozczarowania.