Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 10

1356 słów7 minut czytania

Kobieta otworzyła szeroko oczy, wpatrując się w Hua Chao jak w coś niewiarygodnego. – Pani jest samicą, prawda?!
Hua Chao skinęła głową. – Dzień dobry, chciałabym ubiegać się o stanowisko hodowcy roślin.
Powietrze zamarło na dwie sekundy.
Samica, ubiegająca się o stanowisko hodowcy?!
Maszyna decyzyjna mężczyzny o łagodnej aparycji najwyraźniej uległa przeciążeniu po tych słowach, a jego brwi zwinęły się w supeł.
Jego wzrok przemknął od olśniewająco pięknej twarzy Hua Chao do widocznych kajdanek, po czym gwałtownie odwrócił głowę i ryknął w głąb budynku: – Huòcí! Szybko wyjdź i uderz mnie w twarz! Czy zjadłem jakieś grzybki halucynogenne? Widzę piękną samicę w kajdankach, która mówi, że chce zostać hodowcą roślin!
Na te słowa w środku natychmiast wybuchł chaos, mieszanina pytań i chaotycznych kroków.
– Co takiego?!
– Samica? Hodowca roślin? Te dwa słowa można ze sobą połączyć?
– Lao Mài, na pewno znowu zjadłeś próbkę eksperymentalną!
Wkrótce przy małych drzwiach zebrało się czterech lub pięciu beastmenów, wszyscy w podobnych uniformach roboczych, z rękami ubrudzonymi ziemią lub trzymającymi narzędzia.
Oglądali Hua Chao z różnymi wyrazami twarzy, a ich oczy mówiły "absurd".
Jeden z rudowłosych beastmenów, z rękami założonymi na piersi, uniósł brwi wysoko. – Pani, czy nie pomyliła pani miejsca? To jest Ogród Botaniczny, a nie szlachecka oranżeria na podwieczorek. Co taka delikatna osoba jak pani może tutaj robić?
Hua Chao zachowała spokój.
Reakcja tych beastmenów była w jej zasięgu.
Według zdrowego rozsądku wszystkich beastmenów w tym świecie, samice Imperium były zazwyczaj istotami czcigodnymi i delikatnymi.
Posiadały zdolność posiadania contracted star plant, swoje posiadłości i szlacheckie tytuły.
Wystarczyło, że machnęły ręką, a niezliczona liczba beastmenów podążałaby za nimi, aby zarządzać wszystkim w ich posiadłościach.
Uprawianie ziemi i sadzenie roślin to praca tylko dla beastmenów z niższych sfer.
– Potrafię hodować rośliny – Hua Chao zmierzyła się z podejrzliwymi i obojętnymi spojrzeniami grupy, chcąc zdobyć szansę. – Uczyłam się rzeczy związanych z hodowlą roślin.
– Pfffr – jeden z beastmenów wybuchnął śmiechem, celowo wyciągnął palec z ucha i z przesadzoną intonacją zapytał: – Gdzie się pani uczyła? Na "szlacheckim kursie" Cesarskiej Akademii Królewskiej, który uczy tylko jak urządzać przyjęcia i oceniać biżuterię? Hahaha!
Pełny drwiącego chichotu śmiech rozniósł się przed wejściem do Plant Cultivation Garden.
Dla nich sytuacja była zbyt absurdalna.
Która szanowana samica zmarnowałaby cenny czas na herbatę, ucząc się tego.
Hua Chao spodziewała się, że sprawa nie pójdzie gładko, ale była na to przygotowana.
Chociaż pierwotna właścicielka była zła, aby potajemnie pielęgnować tę Gwiazdową Winorośl, musiała przejrzeć wiele materiałów dotyczących imperatorskiej botaniki.
A ona sama, zanim się tu przeniosła, była najlepszą studentką na akademii rolniczej i nie zdobyła stypendium na darmo.
Dzięki połączeniu wiedzy z obu światów, miała pewność siebie w radzeniu sobie z problemami roślinnymi.
– Czy mogę najpierw spróbować? – jej ton brzmiał niezwykle szczerze.
Ale mimo wszystko, beastmeni przed nią nie wierzyli jej.
Nawet zaczęli zirytowani machać rękami, odganiając ją jak muchę, mówiąc jej, żeby szybko sobie poszła: – Idź sobie, co ty, jako samica, możesz wiedzieć? Co więcej, jesteś przestępczynią! Kto wie, jakie przestępstwo popełniłaś, że wysłano cię tutaj przez tych ludzi z Imperial Capital. Nie ośmielimy się wpuścić ciężko skazanej osoby do Plant Cultivation Garden!
– Dokładnie! Chociaż jesteś samicą, to jest wieża strażnicza, musisz znać swoje miejsce!
Widząc, że beastmeni mają zamiar odejść, Hua Chao natychmiast odezwała się: – Pustkovia mają wysoki poziom promieniowania, a aktywność gleby jest bardzo niska, zwykłe rośliny nie mogą przetrwać. Rośliny, które hodujecie w swoim ogrodzie, to albo odmiany po modyfikacji genetycznej odporne na promieniowanie, albo polegacie na urządzeniach oczyszczających o wysokiej mocy do symulacji mikroklimatu. Niezależnie od rodzaju, wymaga to precyzyjnej kontroli środowiska i zarządzania chorobami.
Wskazała na północno-zachodnią część zewnętrznej powłoki budynku: – Tam zewnętrzne powłoki mają ślady lekkiego przypalenia, spowodowane długotrwałym przeciążeniem urządzenia oczyszczającego, prawda? Czyżby… zbiorniki hodowlane w tamtej części ostatnio cierpiały na rozległą chorobę czarnych plam?
Ta choroba jest zbyt powszechna na planecie spowitej promieniowaniem, a ponieważ jest zakaźna, jej zwalczanie jest niezwykle kłopotliwe.
Na te słowa śmiech kilku beastmenów ucichł.
Spojrzeli na siebie, przez chwilę nie wiedząc, co powiedzieć.
Problemy w Plant Cultivation Garden były obecnie ściśle tajnymi informacjami, o których mało kto wiedział nawet wśród kierownictwa wieży strażniczej!
Rudowłosy beastmen jako pierwszy przestał się uśmiechać, spojrzał na numer na jej kajdankach, upewnił się, że jest to więzień przetransportowany dzisiaj, i zapytał ją surowym tonem: – Skąd o tym wiesz?
– Nierównomierny przepływ energii w urządzeniu oczyszczającym powoduje subtelne różnice temperatur w nacięciach rozpraszających ciepło na zewnętrznej powłoce. Obserwowałam wcześniej, że zewnętrzna powłoka w rejonie północno-zachodnim nosi lekkie ślady przypalenia, co oznacza, że urządzenie oczyszczające było tam używane i pracowało długotrwale w trybie przeciążenia. Zazwyczaj w takiej sytuacji środowisko hodowlane wymyka się spod kontroli i potrzebne jest dodatkowe oczyszczanie, aby zahamować rozwój choroby.
Wśród wszystkich chorób popromiennych tylko choroba czarnych plam może powodować infekcje na dużą skalę. Gdyby chodziło o inne choroby, wystarczyłoby odizolować lub usunąć tę roślinę popromienną. Czy mam rację?
Teraz kilku beastmenów zupełnie straciło chęć do śmiechu. Ich spojrzenia skierowane na Hua Chao zmieniły się w zdumienie i dociekliwość. Łagodny Lao Mài podrapał się po głowie i spojrzał na rudowłosego beastmena na czele grupy: – Huòcí, ona mówi… chyba ma trochę racji? Czyżby nasza partia "Szarej Skały Trawy" w północno-zachodnim rogu miała się wykończyć?
Beastmen zwany Huòcí przez chwilę patrzył na Hua Chao, po czym odsunął się na bok, otwierając przejście. – Chodź za mną.
Hua Chao uśmiechnęła się w duchu i szybko poszła za nim.
Jednak gdy tylko weszła do wnętrza Plant Cultivation Garden, osłupiała.
Przytłaczające myśli napłynęły do jej Morza Duchowego jak fala, panował chaos, a były to słabe głosy roślin z tego Plant Cultivation Garden:
– Ach, ach, tak duszno… nie mogę oddychać… Czy ci głupi beastmeni mogą w końcu wymienić tę śmieciową ziemię! Jeśli nie, pokażę wam, jak umieram!
– Woohoo, ta brzydka roślina obok znowu kradnie mój płyn odżywczy! Ona go pije! Na pewno go pije!
– Pragnę… jestem spragniona… Obiecaliście, że podlewanie będzie o piątej! Usta beastmena, oszustwo dla roślin!
– Ach, życie roślin jest pozbawione światła, życie jest pozbawione światła… Dziś znowu mam ochotę wysadzić tę planetę w powietrze…
– Pozwólcie mi umrzeć… pozwólcie mi umrzeć! Uhhhh!
Hua Chao: „…”
Czy to naprawdę jest Plant Cultivation Garden? Dlaczego czuje, jakby była w miejscu wielkiej konferencji narzekania roślin, gdzie wszyscy są emo.
– Co się stało? – Huòcí, widząc, że Hua Chao stoi w miejscu, myślał, że przestraszyła się brudnego i śmierdzącego środowiska tego Plant Cultivation Garden i boi się podejść dalej. W jego oczach malowało się podejrzenie.
Hua Chao mrugnęła, znosząc nieustanne lamenty w swoim Morzu Duchowym, i odpowiedziała spokojnym tonem: – W powietrzu unosi się kwaśny zapach gnijących grzybów. Czy inne rośliny też chorują? A ta higiena… jeśli tego nie posprzątacie, rośliny tutaj wkrótce umrą. Czy podręczniki dla hodowców roślin Imperium nie wspominają o znaczeniu środowiska dla wzrostu roślin?
Te słowa sprawiły, że twarze kilku beastmenów poczerwieniały ze wstydu.
W rzeczywistości wszyscy byli hodowcami zatrudnionymi tymczasowo przez zarządców wieży strażniczej. Jeśli chodzi o profesjonalizm i doświadczenie, tylko Huòcí i Lao Mài odwiedzili posiadłości samic i pomagali w pielęgnacji contracted star plant.
Lao Mài podrapał się po głowie i z głupawym uśmiechem chwalił Hua Chao: – Jesteś naprawdę niesamowita, wystarczyło powąchać powietrze i wiedziałaś, że jedna z naszych puszystych grzybów w ogrodzie jest chora.
Huòcí uderzył tego gadatliwego kompana łokciem w brzuch. – Za dużo gadasz.
Odwrócił się do Hua Chao, nie podając żadnych dodatkowych wyjaśnień, ale jego ton był wyraźnie łagodniejszy. – Chodź za mną, pokażę ci sytuację.
Hua Chao skinęła głową i poszła za nim w głąb Plant Cultivation Garden.
Przestrzeń w środku była znacznie większa, niż się spodziewała.
Idąc wzdłuż, można było zobaczyć rzędy metalowych zbiorników hodowlanych, ustawionych schludnie, w których znajdowały się sztucznie przygotowane podłoża, na których rosło wiele roślin o dziwnych kształtach.
Niektóre miały liście grube jak guma, inne miały łodygi pokryte naroślami przypominającymi guzy, wyraźnie były to odmiany po modyfikacji genetycznej, odporne na promieniowanie.
Wiele roślin wyglądało na chore, ich liście były żółte, wyglądały na prawie całkowicie zwiędnięte.
W miarę mijania każdej rośliny posiadającej świadomość, kilka słabych jęków wyskakiwało w jej Morzu Duchowym, sprawiając, że Hua Chao miała przez chwilę wrażenie, że znajduje się w przedszkolu.
Wkrótce Huòcí zaprowadził ją do północno-zachodniego rogu.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…