Targowisko Góry Zielonego Bambusa,
Cao Yan siedział w drewnianym domu, oddychając spokojnie.
W tym momencie drętwienie w jego lewym ramieniu powoli ustępowało, ale nadal nie mógł użyć dużej siły.
Ten skorpionowy jad był niezwykle jadowity; gdyby nie podjął natychmiastowej decyzji o zażyciu pigułki antytoksycznej i wycięciu zatrutego mięsa, konsekwencje byłyby niewyobrażalne.
Wyjął z torby do przechowywania lepszą partię pigułek antytoksycznych, zażył kolejną, i kontynuował ćwiczenie, aby rozproszyć działanie leku.
Jednocześnie lekko poruszył uszami, uważnie słuchając odgłosów na zewnątrz.
Zgiełk targowiska na zewnątrz ledwo docierał, nic nadzwyczajnego.
Ale struna w jego sercu wciąż była napięta.
Martwił się, że Huoyun zabrał dwie rośliny Kwiatu Czerwonego Słońca; jeśli choćby ślad tej wiadomości się wyda, mogłoby to przyciągnąć chciwość mistrzów na późnej fazie treningu qi, a nawet mistrzów Budowania Fundamentów.
Xiong Kui, choć z pozoru gruboskórny, nie mógł osiągnąć szóstego poziomu treningu qi, będąc głupcem.
On sam również nie rozpowiadałby o tym na prawo i lewo.
Pytanie brzmiało: co z Huoyun... Cao Yan nie był w stanie tego rozgryźć.
Huoyun z natury był zimny, a w jego oczach kryła się nieodłączna duma.
Tacy ludzie przeważnie gardzili przebywaniem z rogue cultivatorami z niższych sfer, ale mogli też zrobić wszystko, by osiągnąć zysk.
„Miejmy nadzieję, że jest wystarczająco mądry."
Cao Yan prychnął w myślach.
Gdyby Huoyun przez chciwość postąpił nierozważnie, nie wahałby się dać mu poznać, że wśród rogue cultivatorów też są twardzi gracze.
Jednak priorytetem było wyleczenie obrażeń.
Cao Yan najpierw odpoczywał dwa dni, usuwając zasadniczo truciznę z lewego ramienia, a jego moc magiczna również powróciła do pełni.
Trzeciego dnia, o poranku, przebrał się w zwykłą, szarą, starą szatę, lekko zakrył twarz płócienną chustą, po czym wyszedł z drewnianego domu.
Nie poszedł do Stu Kowalstw, ale krążył po kilku zakamarkach, wchodząc do kilku niepozornych sklepików.
Najpierw sprzedał luźno kilka ostrych pazurów i pancerzy ognistej skorpiona,
Na końcu skierował się do Stu Kowalstw.
Sklepikarz nadal wyglądał na sprytnego.
– Panie sklepikarzu, kupuję materiały.
Cao Yan nieco ściszył głos, wyjął z torby do przechowywania szczypce Królowej Skorpionów i część najtwardszego pancerza grzbietowego.
Te dwa przedmioty były najcenniejsze i najbardziej rzucające się w oczy.
Oczy średniego wieku sklepikarza rozbłysły, wziął ogromne szczypce i dokładnie je obejrzał.
– Dobry towar! Materiały po skorpionowej królowej z szczytu pierwszego rzędu? Pan ma talent!
Sklepikarz z podziwem pokiwał głową, przyglądając się Cao Yanowi.
Zasięg Cao Yana utrzymywał się na szóstym poziomie treningu qi, ale celowo powściągnął swoją ostrą krawędź.
– Dopisało mi szczęście.
Cao Yan powiedział spokojnie: – Jaka cena?
Sklepikarz zamyślił się chwilę:
– Szczypce są w całości, te płyty pancerza są spore zużyte, razem trzysta pięćdziesiąt kamieni duchowych niskiej jakości.
Ta cena była nieco niższa od oczekiwanej przez Cao Yana, ale mieściła się w rozsądnych granicach.
Cao Yan nie negocjował, skinął głową:
– Zgoda.
Potrzebował szybkiej gotówki, nie chciał dłużej zostawać w sklepie.
Po otrzymaniu kamieni duchowych natychmiast się odwrócił i wyszedł.
Wychodząc ze Stu Kowalstw, ukradkiem rozproszył swoją Boską Świadomość, zwracając uwagę na otoczenie.Chociaż kilka par oczu mnichów przeszło po nim, szybko się odwróciły.Na targowisku codziennie mnisi sprzedają materiały; o ile nie są one szczególnie rzadkie, nie przyciągają zbyt wiele uwagi.
Jednak Cao Yan nie rozluźnił czujności.
Nie wrócił od razu do drewnianego domu, ale jeszcze kilka razy okrążył targowisko, wszedł do kilku sklepów z talizmanami, kupił trzy nowe talizmany pierwszego rzędu niskiej jakości, typu Sharp Gold Talisman, i dwa Talizmany Diamentu.
Dopiero po uzupełnieniu środków obronnych odczuł niewielką ulgę.
Po powrocie do drewnianego domu przeliczył swoje zyski.
Poprzednio ze sprzedaży luźnych materiałów uzyskał dwieście kamieni duchowych,
Główne materiały po królowej skorpionów – czterysta pięćdziesiąt, wcześniej zostało dziewiętnaście, na talizmany wydał trochę.
Teraz w jego torbie do przechowywania kamienie duchowe w końcu nie były puste.
Do tego jedna roślina Kwiatu Czerwonego Słońca, wartą ponad tysiąc kamieni duchowych.
Jednak Cao Yan patrząc na niemal pustą torbę do przechowywania, westchnął.
Jego miecz klasy magicznej Qing Gang Jian zniknął, potrzebował nowego.
Jego pigułki do kultywacji również się kończyły.
Kamienie duchowe szybko się rozchodzą.
Co najważniejsze, co zrobić z tym Kwiatem Czerwonego Słońca?
Sam go spożyć? Kwiat Czerwonego Słońca zazwyczaj trzeba przetworzyć na pigułkę, aby osiągnąć maksymalną efektywność leczniczą; bezpośrednie połknięcie to ogromne marnotrawstwo, a on nie rozumiał alchemii.
Przez następne kilka dni Cao Yan unikał kontaktów ze światem.
Codziennie zażywał pigułki i kultywował, utrwalając szósty poziom treningu qi.
W wolnym czasie studiował szczątkowe notatki o tworzeniu talizmanów, które zdobył od jakiegoś zmarłego rogue cultivatora, próbując rysować Sharp Gold Talisman.
Skuteczność nadal była niska; jeśli udało mu się raz na dziesięć prób, było już dobrze, a zużyte materiały kosztowały dwa lub trzy kamienie duchowe.
Ale był to konieczny wydatek.
Opanowanie rzemiosła było podstawą długoterminowego przetrwania rogue cultivatora.
W międzyczasie raz spotkał Xiong Kuaia na targowisku.
Xiong Kui wyglądał znacznie lepiej, widząc Cao Yana, entuzjastycznie pociągnął go na bok i szepnął mu do ucha.
– Towarzyszu Cao, jak z obrażeniami?
– Już nie ma większych problemów. Towarzyszu Xiong, pana zbiory wydają się dobre?
Cao Yan przyjrzał mu się.
Xiong Kui zachichotał, ściszając głos:
– Słyszałem, że ten Huoyun kilka dni temu opuścił targowisko, nie wiadomo, dokąd poszedł.
Oczy Cao Yana lekko zabłysły:
– Och? Odszedł?
– Dobrze, że odszedł!
Xiong Kui splunął.
– Ten gość od razu budzi we mnie wstręt. Towarzyszu Cao, następnym razem, gdy będzie coś dobrego, proszę mnie pamiętać!
Cao Yan skinął głową, nie mówiąc więcej.
Odejście Huoyuna było dobrą rzeczą. Przynajmniej przez krótki czas wiadomości o Kwiatcie Czerwonego Słońca nie miały łatwo się rozchodzić.
Po kilku kolejnych dniach obrażenia lewego ramienia Cao Yana całkowicie się zagoiły, a jego kultywacja całkowicie ustabilizowała się na szóstym poziomie treningu qi.
Zdecydował się odwiedzić Wieżę Dziesięciu Tysięcy Spraw, aby zobaczyć, czy nie ma odpowiednich zadań, albo... szansy na zakup nowego magicznego przedmiotu.
Nie mógł przecież cały czas chodzić z pustymi rękami.
Wieża Dziesięciu Tysięcy Spraw jak zwykle tętniła ludźmi.
Cao Yan stanął przed jadeitową tablicą z zadaniami, dokładnie przeglądając.
Większość polegała na zbieraniu, patrolowaniu, lub asystowaniu przy alchemii i kowalstwie magicznym, z niewielkim wynagrodzeniem.
Sporadycznie pojawiały się zadania polowania na bestie, niosące ryzyko i nagrodę.
Przesunął wzrokiem, ale nie znalazł nic szczególnie odpowiedniego.
Kiedy już miał wychodzić, kątem oka dostrzegł nowe zadanie wiszące w rogu.
– Rekrutujemy tymczasowych górników, wymagany poziom treningu qi powyżej czwartego, dwa kamienie duchowe niskiej jakości dziennie, okres pracy dziesięć dni. Lokalizacja: zewnętrzna część żyły kamieni duchowych Góry Zielonego Bambusa.
Cao Yanowi coś przemknęło przez myśl.
Targowisko Góry Zielonego Bambusa zostało założone właśnie z powodu pobliskiej, miniaturowej żyły kamieni duchowych, która była wspólnie kontrolowana przez te kilka Rodzin Kultywujących Nieśmiertelność.
Normalnie nie pozwalali zbliżać się rogue cultivatorom.
Nagle zaczęli rekrutować pracowników?
Ale dzienna nagroda w wysokości dwóch kamieni duchowych była całkiem dobra jak na rogue cultivatora ze średniej fazy treningu qi.
Po cichu zapisał to zadanie, nie przyjmując go od razu.
Odwrócił się i wyszedł z Wieży Dziesięciu Tysięcy Spraw.
Musiał dowiedzieć się więcej, co się dzieje w kopalni.