Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 11

1147 słów6 minut czytania

Sześć dni oczekiwania bynajmniej nie było zmarnowane przez Cao Yana. Codziennie nadal medytował i ćwiczył Qi, umacniając swoją pozycję na szóstym poziomie treningu qi, a w wolnym czasie rysował talizmany. Skuteczność powoli rosła, dziesięć prób kończyło się dwoma lub trzema sukcesami. Narysował cztery kolejne Talizmany Ostrego Złota i dwa Talizmany Diamentu, ostrożnie je chowając. W międzyczasie odwiedził sklep z artykułami różnymi, kupując obszerny czarny płaszcz i drewnianą maskę zakrywającą mu połowę twarzy, wydając na to dwie sztuki kamieni duchowych. Specjalnie też kilkakrotnie krążył w pobliżu opuszczonej kopalni na wschodnim krańcu miasta targowego. Obserwując z daleka, potwierdził lokalizację wejścia, o której mówił stary człowiek, i zapamiętał kilka tras, które pozwoliłyby mu szybko uciec. Ostrożność była wpisana w jego kości.
……… Szóstego dnia, głęboko w nocy. Zbliżała się północ, miasto targowe znacznie ucichło, widniały tylko sporadyczne światła. Cao Yan przebrał się w niepozorną szarą szatę, narzucił na wierzch obszerny czarny płaszcz i założył drewnianą maskę na twarz. Niczym duch wymknął się z drewnianego domu, wtapiając się w noc, i po cichu ruszył w stronę opuszczonej kopalni na wschodnim krańcu.
Księżyc został zasłonięty przez chmury, wejście do opuszczonej kopalni wyglądało jak pożerająca ludzi czarna paszcza, ponure i ciche. Cao Yan stłumił wszelkie swoje energie, jak zwykły śmiertelnik, i krok po kroku wszedł w głąb kopalni. Zgodnie z tym, co powiedział starzec: na trzecim rozwidleniu skręcić w prawo, aż do końca.
Na kamiennej ścianie faktycznie znajdowała się niepozorna szczelina, przez którą można było przejść tylko bokiem. Wewnątrz szczeliny panowała kompletna ciemność, jego Boska Świadomość, wysłana do środka, została lekko zniekształcona i zablokowana. Cao Yan nie wahał się, obrócił się bokiem i przecisnął.
Pierwotnie było bardzo wąsko, ledwo na ludzką postać. Przejrzawszy kilkadziesiąt kroków, przed jego oczami nagle otworzyła się przestrzeń. Ogromna podziemna jaskinia stanęła przed nim. Na ścianach jaskini znajdowały się kamienie emitujące słabe białe światło, zapewniające oświetlenie. Pośrodku znajdowała się otwarta przestrzeń, rozsianych tu było kilkadziesiąt sylwetek, wszystkie ubrane w podobne do jego płaszcze lub ubrania zakrywające ciała i twarze. Stali w dużych odstępach, milcząc, prawie bez żadnej interakcji. Powietrze wypełniała dziwna cisza i czujność. Nikt nie utrzymywał porządku, ale niewidzialna presja spoczywała na wszystkich. Cao Yan czuł, że co najmniej trzy lub cztery Boskie Świadomości przeskanowały go, a ich właściciele byli nie słabsi od niego. Zamarł w sercu, natychmiast schował swoją Boską Świadomość do minimum, spuścił głowę i podszedł do ustronnego kąta, stojąc cicho jak skała. Obserwował po cichu.
Ludzie tutaj mieli co najmniej piąty poziom treningu qi, większość była na szóstym poziomie, a nawet kilku o głębokich jak morze oddechach, być może byli to mistrzowie późnej fazy treningu qi. Nikt nie hałasował, nikt nie handlował, wszyscy wydawali się czekać.
Po upływie mniej więcej jednej pałeczki kadzidła. Przesuwająca się bezszelestnie przednia ściana jaskini otworzyła się, a z niej wyszedł kultywujący również odziany w płaszcz, ale o postawnej sylwetce i oddechu wskazującym na szczyt dziewiątej warstwy Qi. Jego wzrok był jak błyskawica, przeskanował cały teren i powiedział ochrypłym głosem: „Stara zasada, każdy pokazuje towar, wycenia Boską Świadomością, kto da więcej, ten kupuje. Kto ośmieli się robić kłopoty, umrze.” Mówiąc krótko i zwięźle, pełen groźby. Po czym odsunął się na bok, milcząc jak posąg.
Później w sali nastąpiła cisza. Ale wkrótce Cao Yan poczuł, jak fala Boskiej Świadomości spada na ziemię obok karłowatej, pękatej sylwetki. Tam, nie wiadomo kiedy, pojawiła się roślina o pełnej duchowej energii. Karłowaty, pękaty kultywujący lekko poruszył swoją Boską Świadomością. Wkrótce, inny kultywujący przeskanował tę roślinę swoją Boską Świadomością. Cao Yan zrozumiał, taki jest sposób handlu. Sprzedawca kładzie przedmiot przed sobą na ziemi, kupujący bezpośrednio za pomocą Boskiej Świadomości przekazuje cenę, a zewnętrzni obserwatorzy nie mogą poznać ceny transakcji ani tożsamości stron.
Potwierdziło się, Po chwili, Karłowaty, pękaty kultywujący zebrał zioło, po czym skierował Boską Świadomość na wysokiego, chudego kultywującego naprzeciwko, wydając się zakończyć jakąś formę rozliczenia. Wysoki, chudy kultywujący zebrał zioło i szybko wyszedł. Transakcja była cicha i wydajna.
Po kolei kilku innych zakończyło transakcje, głównie były to materiały z demonicznych bestii, które nie powinny ujrzeć światła dziennego, magiczne artefakty o nieznanym pochodzeniu, lub niektóre pigułki o niezwykłych efektach. Serce Cao Yana zadrżało. Ten czarny rynek musiał być wspierany przez potężną siłę, inaczej nie byłby w stanie utrzymać porządku. Ten strażnik na dziewiątym poziomie treningu qi był kotwicą.
Cierpliwie obserwował, nie spiesząc się z działaniem. Po upłynięciu godziny liczba osób w sali nieco się zmniejszyła. W tym momencie przed jednym z kultywujących na ziemi pojawiła się mała buteleczka pigułek. Natychmiast kilka Boskich Świadomości skierowało się w jej stronę. Cao Yan również ostrożnie wysłał strzęp Boskiej Świadomości.
„Pigułka Hartująca Kości?” Jego serce zadrżało. Była to pigułka, która mogła nieznacznie wzmocnić ścięgna i kości, miała dobry efekt na kultywujących w średniej fazie treningu qi, idealnie dla niego. Spróbował przesłać sprzedawcy Boską Świadomość: „Piętnaście kamieni duchowych.” Szybko nadeszła lodowata odpowiedź Boskiej Świadomości: „Dwadzieścia, cena nie podlega negocjacji.” Cao Yan zamilkł na chwilę. Cena rynkowa wynosiła około osiemnastu kamieni duchowych, dwadzieścia było nieco drogo, ale tutaj była jeszcze rozsądna. Nie wahał się dłużej, przesłał Boską Świadomość: „Dobrze.” Wyjął dwadzieścia kamieni duchowych, włożył je do małego woreczka z tkaniny i delikatnie rzucił przed siebie. Tamten rozejrzał się Boską Świadomością, zebrał kamienie i rzucił Cao Yanowi buteleczkę pigułek. Transakcja zakończona.
Cao Yan sprawdził pigułki, upewnił się, że wszystko jest w porządku i schował je. Był to jego jedyny zysk z wizyty na czarnym rynku. Po krótkim pobycie i zobaczeniu kilku transakcji, cicho odwrócił się i ruszył tą samą drogą.
Dopiero gdy wyszedł ze szczeliny, wrócił do opuszczonej kopalni i poczuł chłodny nocny wiatr, nieco odetchnął. Czarny rynek rzeczywiście istniał, a sposób handlu był ukryty. Ale nie widział nikogo handlującego cennymi ziołami, takimi jak Kwiat Czerwonego Słońca. W zadumie zniknął w nocnej ciemności.
Doświadczenie na podziemnym czarnym rynku nieco uspokoiło serce Cao Yana. Następnie Cao Yan uspokoił się i codziennie w drewnianym domu ćwiczył i tworzył talizmany. Jego pozycja na szóstym poziomie treningu qi stopniowo się umacniała, a kontrola nad Mieczem z Czerni Żelaznej stawała się coraz bardziej biegła. Skuteczność tworzenia talizmanów powoli rosła, chociaż nadal zużywał kamienie duchowe, przynajmniej widział pewien postęp. Czasami chodził po mieście targowym, kupując niezbędne rzeczy, ale częściej po prostu obserwował w milczeniu.
W mieście targowym stopniowo pojawiało się coraz więcej plotek na temat misji górniczej. „Słyszeliście? Ród Zhang kilka dni temu stracił tam kolejnych dwóch ludzi, dobrych specjalistów z piątego poziomu treningu qi, zniknęli bez słowa…” „Ród Li też nie ma lepiej, podobno znaleźli coś nieczystego, kilku górników oszalało i gryzie każdego, kogo spotkają.” „Te kamienie duchowe… zarobione, aż parzą w ręce…”
Słuchając tych rozmów, Cao Yan pozostał obojętny. Takie niebezpieczne interesy nie miały z nim nic wspólnego. Bardziej interesował się poprawą własnej siły. Pigułka Hartująca Kości z czarnego rynku okazała się lepsza niż się spodziewał. Łagodna, ale wytrzymała moc leków rozeszła się po kończynach i kościach, stopniowo wzmacniając jego ścięgna, kości, skórę i mięśnie. Chociaż proces był powolny, czuł wyraźne wzmocnienie siły fizycznej i niewielki wzrost obrony. Dawało mu to dodatkową pewność siebie w walce wręcz.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…