Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 14

1006 słów5 minut czytania

— Ćwicz dobrze, a następnym razem, jak cię zobaczę, to cię zabiję! — Soja zagroził, potrząsając pięścią.
Nietoperzowy potwór energicznie skinął głową.
— Powinieneś mi podziękować. Widzisz, moi towarzysze zrujnowali to całe miejsce. Jestem dobrym człowiekiem, nie zabiłem ani jednego potwora! — powiedział Soja ze śmiechem.
Nietoperzowy potwór: „……”
Wolałbym, żebyś mnie zabił.
Dlaczego czuję, że ta wypowiedź jest zbyt trudna?
— Idź, idź. — Soja machnął ręką, dając znak nietoperzowemu potworowi, że może odejść.
Nietoperzowy potwór westchnął długo, zawirował skrzydłami i szybko uciekł. Przed ucieczką nietoperzowy potwór rzucił w stronę Raditza spojrzenie pełne urazy.
To wszystko przez tego dzieciaka, który mnie tak ciężko zranił.
Dlaczego teraz ten dzieciak wydaje mi się taki słaby?
Czy powinienem wykorzystać okazję i go zaatakować?
Nie, nie, demony wokół niego są zbyt przerażające. Lepiej poczekać na inną okazję.
Nietoperzowy potwór ostatecznie nie zaatakował Raditza.
— Hej, Soja, tak po prostu go puściłeś? — Raditz uniósł rękę, celując w uciekającego nietoperzowego potwora.
— Co chcesz zrobić? Z twoją taką małą mocą bojową, czyż nie będzie to łaskotanie dla przeciwnika? — zapytał Soja.
Raditz: „……”
Raditz miał ochotę umrzeć.
Kto sprawił, że moja moc bojowa jest tak niska?
Gdyby nie ty, czy moja moc bojowa byłaby tak niska?
«Dotarła wartość negatywnych emocji od Raditza +999!»
— Ale wracając do tematu… minęły już trzy godziny, a moja moc bojowa wciąż się nie odzyskała? — Raditz miał łzy w oczach, miał ochotę głośno zapłakać.
— Poczekaj jeszcze trochę. — zamyślił się Soja.
— Jak długo jeszcze? — Raditz pociągnął nosem.
— Poczekaj dzień. — odpowiedział Soja.
— Czy po dniu będę mógł się odzyskać? — zapytał Raditz z ekscytacją.
— Po dniu się nie odzyska, prawdopodobnie nie będzie już żadnego sposobu na regenerację, będziesz musiał sam powoli trenować. — westchnął Soja.
Raditz przewrócił oczami, jego ciało osłabło i prawie zemdlał.
Czy to, co powiedziałeś, jest ludzkie?
«Dotarła wartość negatywnych emocji od Raditza +999!»
Soja był w doskonałym nastroju.
To wszystko była solidna moc bojowa!
Niech wartość negatywnych emocji będzie jeszcze silniejsza!
……
Inna okolica.
Vegeta i Kuri już prawie oczyścili potwory w tej okolicy.
— Dziękuję, Prince Vegeta! — Kuri nieustannie dziękował. — Bardzo mi przykro, chyba za bardzo nie pomogłem.
— Hmph. — Vegeta chrząknął, nie zwracając uwagi na Kuri.
— Och? Co to jest? — Kuri odwrócił głowę i nagle zobaczył spadającą gwiazdę na odległym niebie.
Vegeta spojrzał w tym kierunku.
— To… to statek kosmiczny? — Kuri był zaskoczony. — Czyż to nie jest statek kosmiczny naszych Saiyan? Kto przyleciał!
— Powinni to być ludzie Friezy. — Vegeta lekko zmarszczył brwi.
Kuri szybko nacisnął przycisk na swoim scouterze. Kiedy zobaczył wartość mocy bojowej przeciwnika, Kuri nie mógł powstrzymać się od głębokiego wdechu, jego twarz stawała się blada.
— Co? — zapytał Vegeta.
— Ta… ta moc bojowa tego gościa! — Kuri trząsł się ze strachu.
Vegeta zrobił się jeszcze bardziej poważny i pospiesznie sprawdził wartość mocy bojowej przeciwnika przez swój scouter. Po tym sprawdzeniu Vegeta odkrył, że moc bojowa przeciwnika osiągnęła wysoki poziom.
Kto to był?
Po co tu przyszedł?
«Bum!»
Kula w kształcie miniaturowego statku kosmicznego ciężko uderzyła o ziemię niedaleko, tworząc krater po meteorycie.
Cała ziemia zadrżała.
«Šššš!»
Dodoria wyleciał ze statku kosmicznego, unosił się wysoko w powietrzu, natychmiast sprawdził pozycję Vegety i innych za pomocą scoutera, a na kąciku jego ust pojawił się lekki uśmiech, ukazując pewność siebie.
Lord Frieza kazał mi wyeliminować wszystkich Saiyan oprócz Vegety, Nappy, Raditza i Goi. Ale skoro już tu jestem, najpierw rozprawię się z tym Vegetą. Czyż ten dzieciak nie był uważany za najzdolniejszego wojownika wśród Saiyan? Zobaczmy, jak silny naprawdę jesteś!
«Šššš!»
Dodoria w powietrzu zamienił się w smugę światła i z ogromną prędkością poleciał w kierunku Vegety i Kuri. W ciągu kilkunastu sekund Dodoria unosił się nad Vegetą, patrząc na niego i Kuri z góry.
— Kim jesteś? — Vegeta zapytał ostrożnie, podnosząc głowę. — Czy Frieza cię przysłał?
— Nie. — Dodoria zaśmiał się lekko, zniżył się w powietrzu i wylądował naprzeciw Vegety.
Twarz Vegety lekko się zmieniła.
Ten facet nie został wysłany przez Friezę?
Co więc się dzieje?
— Po prostu przechodziłem obok i zauważyłem silną reakcję mocy bojowej, więc przyszedłem zobaczyć. — Dodoria mówił z uśmiechem, mając już przygotowaną wymówkę. Lord Frieza kazał mi potajemnie wyeliminować wszystkich Saiyan poza Vegetą, Nappą, Raditzem i Goi. Więc nie mogę powiedzieć, że zostałem wysłany przez Lorda Friezę. Ponieważ Lord Frieza ma jeszcze inne wielkie plany! Jeśli zrujnuję plany Lorda Friezy, zostanę przez niego zabity!
— Naprawdę po prostu przechodziłeś? — twarz Vegety pociemniała.
Ten powód jest trochę naciągany!
Coraz bardziej czuję, że zostałeś wysłany przez Friezę!
— Ty jesteś Prince Vegeta, prawda? Najzdolniejszy wojownik wśród Saiyan, mówię dobrze, prawda? — Dodoria nie kontynuował poprzedniego tematu, ale z zainteresowaniem przyglądał się Vecie.
— Hmph, co właściwie chcesz powiedzieć? — Vegeta prychnął, jego mina była zimna, ale dłonie pociły mu się z nerwów. Ta jego moc bojowa jest o 2000 wyższa ode mnie! Jeśli dojdzie do walki, muszę go zaskoczyć!
— Jest wiele rzeczy, które chcę powiedzieć! — zaśmiał się Dodoria. — Słyszałem, że Saiyanie są wojowniczym ludem, a ty jesteś uważany za najzdolniejszego wojownika Saiyan! Co powiesz, zmierzymy się?
— Hmph, chętnie podejmę wyzwanie! — Vegeta nie okazywał strachu. Jeśli nie da rady, będzie musiał przemienić się w Great Ape. Szkoda tylko, że na tej planecie nie ma księżyca. Wygląda na to, że trzeba będzie wymyślić sposób na stworzenie Artificial Full Moon.
— Dodam jeszcze, że jestem prince z planety Kiui, a ja jestem geniuszem-wojownikiem nazwanym na cześć naszej planety! — powiedział Dodoria z uśmiechem, podpierając się pod boki i ukazując drwiącą minę.
— Och? Naprawdę? — Vegeta prychnął. — Ale co mnie to obchodzi?
— W takim razie pozwól nam, dwóm prince, dobrze się zmierzyć! — uśmiech Dodori stał się jeszcze bardziej pewny siebie, wskazał na scouter, który miał na sobie. — Jednakże, twoja moc bojowa jest niższa od mojej o 2000, więc uważaj! Nie będę miał litości! Oczywiście, możesz być spokojny! Nie zabiję cię!
Kuri po jego stronie drżał ze strachu.
Co robić? Co robić?
Czy powinienem teraz uciekać?

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…