Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 15

949 słów5 minut czytania

„BUM!”
Vegeta nie zawahał się ani przez chwilę, natychmiast wyzwolił całą swoją aurę.
Ogromna energia rozprzestrzeniła się dziko na zewnątrz od Vegety.
Vegeta zamienił się w jasny strumień światła i z ogromną prędkością wystrzelił w kierunku Cui.
„Puk!”
Vegeta wykonał prawy sierpowy, trafiając prosto w brzuch Cui.
Ciało Cui wygięło się od razu jak krewetka.
Następnie Vegeta mocno kopnął Cui, wyrzucając go na sto metrów w górę.
„Szum!”
Vegeta błysnął, w jednej chwili pojawił się dokładnie nad Cui, wykonał z kopa odwróconego hak, ponownie trafiając ciało Cui.
Nagle ciało Cui jak pocisk spadło z nieba.
Kuri spanikował i zaczął uciekać.
„Grzmot!”
Z głośnym rykiem ciało Cui mocno uderzyło o ziemię poniżej, pozostawiając na niej duży krater po meteorycie.
Vegeta zanurkował z powietrza, zaciśniętymi pięściami, zadał Cui kolejne potężne uderzenie.
„Hmph.” Vegeta splunął obok, z kamienną miną skrzyżował ręce na piersi, jego czerwona peleryna powiewała za nim.
„Skończone! Jak przystało na Prince Vegeta!” Kuri był podekscytowany, klaskał i bił brawo.
„Hmph, to nic takiego.” Vegeta odburknął, ale w głębi serca czuł się lekko dumny.
Na szczęście szybko się na niego rzuciłem!
To jego wina, że ten ropuch był nieostrożny.
Kiedy się zorientował, było już za późno.
Hahaha, ten idiota!
Jednakże, gdy Vegeta poczuł się lekko dumny, Cui wydał długie westchnienie i wygramolił się z wielkiego dołu.
„Co?” Oczy Vegety lekko się zwęziły, jego dziecięca twarz zmieniła kolor.
Co to za żarty?
Moje pełne ataki nie spowodowały mu obrażeń?
„Nieźle, Vegeta, atak był bardzo rytmiczny!” Cui uśmiechnął się, potarł usta i splunął na bok odrobiną krwi.
Twarz Vegety stawała się coraz bardziej ponura.
Wygląda na to, że nie ma innego wyjścia!
Różnica 2000 punktów mocy bojowej rzeczywiście nie jest łatwa do pokonania.
Do licha! Myślałem zbyt naiwnie!
Teraz muszę użyć Sztucznego Księżyca, żeby go pokonać.
„Teraz moja kolej na atak!” Cui potarł pięści, uśmiechał się coraz szerzej.
Kuri obok pobladł ze strachu.
Ten ropuch jest po prostu przerażający.
Tak zaciekły atak Prince Vegeta nie był w stanie go poważnie zranić?
Cui rzucił okiem na Kuri, jego usta lekko się uniosły, a w oczach błysnęła mordercza intencja.
Kuri nie mógł powstrzymać drżenia, nagle poczuł złe przeczucie.
„Świst!”
Cui szybko zaatakował, natychmiast rzucił się w kierunku Vegety i uderzył go otwartą dłonią w klatkę piersiową.
Ten cios był tak szybki, że Vegeta nie zdążył zareagować.
Vegeta niefortunnie trafił, jego ciało poleciało do tyłu.
Oczy Kuri zwęziły się, jego twarz stawała się coraz bardziej blada.
Ponieważ Kuri wyraźnie widział, że Vegeta leciał w jego kierunku.
Jeśli uderzy go Prince Vegeta, czy umrę na miejscu?
Jednak Kuri nie miał już czasu się uchylić.
„BUM!”
Ciało Vegety z hukiem uderzyło w Kuri.
„Ała……”
Kuri wydał rozpaczliwy krzyk, czując się, jakby całe jego ciało się rozpadało, a mózg był pusty.
„Chlap!”
Vegeta, lecąc do tyłu z Kuri, przeleciał ponad tysiąc metrów, zanim mocno uderzył w ziemię.
„Bum! Bum! Bum!”
Ich ciała odbiły się od ziemi kilkukrotnie, zanim w końcu się zatrzymały.
Biednym Kuri został po prostu żywcem zmiażdżony przez Vegetę.
Cui w duchu cieszył się.
Widzicie!
Nie zużywając zbytnio wysiłku, wykonałem jedną trzecią zadania od Lord Frieza.
Zostało jeszcze dwóch Saiyan!
Po chwili znajdę okazję, żeby ich wykończyć!
Chwileczkę, nie, nie!
Z reakcji skanera wynika, że pozostała jeszcze jedna osoba.
Czy drugi zginął podczas przybycia na tę planetę?
Jest to bardzo prawdopodobne!
Potwory na tej planecie mają niezłą siłę bojową.
Trzej Saiyanie o mocy około 500, śmierć na tej planecie jest czymś normalnym.
Tak więc, jeśli pokonam jeszcze jedną osobę, wykonam zadanie powierzone mi przez Lord Frieza.
Mhm, najpierw porządnie zmuszam tego małego księcia, Księcia Vegetę, do walki.
Ten facet naprawdę nie daje się długo bić!
Vegeta podniósł się z trudem, wypluł krew i czuł się okropnie.
Czy to właśnie jest różnica 2000 punktów mocy bojowej?
„Chlap!”
Cui przyleciał szybko z daleka, wylądował naprzeciwko Vegety i uśmiechnięty patrzył na niego: „Przepraszam, Vegeta, trochę za mocno uderzyłem.”
„Pluj!”
Vegeta odburknął, jego dziecięca twarz była pełna niechęci.
„A także, twój towarzysz nie żyje… to nie ma ze mną nic wspólnego, to ty go rozjechałeś!” Cui wskazał na Kuri leżącego obok Vegety i zrzucił całą winę.
Vegeta nawet na niego nie spojrzał.
W oczach Vegety śmierć towarzysza nie miała znaczenia.
Teraz Vegeta chciał tylko zgnieść tego ropucha na ziemi.
„Mały książę Saiyan, nazywany najgenialniejszym wojownikiem, tylko tyle! Naprawdę mnie rozczarowałeś!” zakpił Cui.
Vegeta trząsł się ze złości.
„Chcesz kontynuować, Vegeta?” Cui uśmiechał się, patrząc na Vegetę, w jego oczach pełen pogardy.
„Hmph, cieszysz się za wcześnie!” Vegeta wydał chłodne odburknięcie, prawą ręką uniósł lekko w górę, a w dłoni zebrał błyszczącą kulę.
„Co? Co to jest?” Cui lekko się zdziwił i mruknął cicho: „Co on robi? Ta rzecz pochłonęła co najmniej połowę jego energii, teraz jego moc bojowa wynosi tylko 7000! Czyżby… to jest…”
Cui nagle zdał sobie sprawę z czegoś, jego brwi mocno się zmarszczyły.
Vegeta zaśmiał się zimno i gwałtownie rzucił kulę w powietrze.
Nagle błyszcząca kula wystrzeliła z ogromną prędkością w górę.
„Źle!” twarz Cui zmieniła się wielokrotnie.
To Sztuczny Księżyc!
Ten facet chce zmienić się w Wielką Małpę!
„Myślisz, że pozwolę ci to zrobić?” Cui wykrzywił się z pogardą, prawą rękę uniósł wysoko, celując w błyszczącą kulę lecącą w górę.
Twarz Vegety stężała, wiedział, że ten ropuch chce zniszczyć Sztuczny Księżyc.
W decydującym momencie Vegeta zacisnął zęby i rzucił się w kierunku Cui, chcąc powstrzymać go przed zniszczeniem jeszcze nie uformowanego Sztucznego Księżyca.
„BUM!”
Cui uderzył kolanem w biegnącego na niego Vegetę, mocno trafiając go w okolice nerek.
„Prychnięcie…”
Vegeta ponownie wypluł krew z ust, czując zawroty głowy.
„Co? Chcesz się zmienić w Wielką Małpę i walczyć ze mną? Myślisz, że dam ci tę okazję?” Cui zaśmiał się zimno.
„Świst!”
Pocisk energetyczny wyleciał z ręki Cui, lecąc prosto w stronę błyszczącej kuli kierującej się w górę.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…