Li Qingxuan odwrócił głowę i zobaczył, jak kierownik Wang Laoshi trzyma w ramionach wiązkę świeżo zebranych ziół zatrzymujących krwawienie, patrząc na niego z otwartymi ustami, z niedowierzaniem i szokiem w oczach.
Obecnie ubranie Li Qingxuana było podarte jak strzępy, poplamione zaschniętą i czarną krwią, ziemią i popiołem, włosy miał w nieładzie, a na twarzy kilka czarnych smug popiołu.
Ale jego postawa była pewna jak góra, a spojrzenie ostre jak błyskawica, emanował słabo wyczuwalną, mrożącą krew w żyłach i wciąż nie do końca rozproszoną aurą morderczej intencji oraz niewypowiedzianą aurą władzy!