— Znowu się odwróciła, a jej spojrzenie przejechało po mężczyźnie jak ostrze. — Obliczasz szanse przeżycia? Oceniasz ryzyko? To jest twój powód?
— To optymalne rozwiązanie — odparł Jiang Che, zatrzymując się. — Moja kondycja fizyczna jest gorsza od ich, tylko bym przeszkadzał.
— To twój problem — przerwała mu Zhu Jinxiao. — W mojej drużynie nie ma miejsca dla leni. Albo się udzielacie siłą, albo umysłem, albo… — Podeszła bliżej, a wrażenie presji zmieszanej z zapachem krwi sprawiło, że Jiang Che odruchowo wstrzymał oddech. — Albo umieracie.