— Panie, naprawdę nam przykro — powiedział chłopiec hotelowy, podając gorącą wodę i patrząc na strzałę tkwiącą w pokoju z przepraszającą miną.
Strzała wbita była ukośnie w podłogę, z piórami w różnych kolorach na ogonie i bez żadnych oznaczeń.
Ciú Bái wyciągnął strzałę i podał ją chłopcu hotelowemu, pytając z uśmiechem: — Braciszku z karczmy, wczoraj wieczorem było tak gwarno na zewnątrz, czy wiesz, co się działo?