Zhou Cui, uderzona dwoma policzkami przez Wang Xiaochuana, zakryła usta i bała się odezwać. W sercu była jeszcze bardziej zdziwiona. Ten smyk zwykle był uległy i nieśmiały, więc skąd dziś taka odwaga i w ogóle śmiał ją uderzyć?
Wang Biao z Brother Hu udali się już do kliniki. Teraz, nie widząc nikogo wokół siebie, wiedziała, że lepiej ustąpić. Dlatego nie chciała oberwać i nie odważyła się już nic mówić.
Wang Xiaochuan splunął mu prosto w twarz i zaklął: – Stary capie, nigdy nie widziałem takiej matki! Nawet jeśli się spieszysz, by znaleźć mężczyznę dla swojej córki, powinieneś zapytać ją o zgodę. Jeśli jeszcze raz zobaczę cię przy takim podłym uczynku, kopnę cię jeszcze raz, do cholery.