Po wszystkim tym oparł się zadowolony o leżankę i ziewnął. Zmęczenie napłynęło falami. Stworzenie tej „stałej sprężyny balansującej” niemal wycisnęło z niego energię na poziomie atomowym; teraz, nie mówiąc już o naprawie lotniskowca, nawet dokręcanie śruby wydawało mu się męczące.
Zdecydował, że da sobie pół dnia wolnego.
Jednak jego warsztat, zdawał się być z natury wrogi „spokojowi”. Nie minęło dziesięć minut od zamknięcia oczu, a przed drzwiami rozległ się ostry pisk hamulców. Fabrycznie nowy biały samochód serwisowy z logo „Yun Jing Smart Home” wparował na środek warsztatu, blokując niemal całą ulicę.