Krótki odpoczynek miasteczka Death Valley Town został przerwany. Ostry, bluźnierczy ryk rogu rozległ się z głębi dżungli, niczym jęki niezliczonych umierających bestii zmieszane z bluźnierczymi pieśniami. Zaraz potem, niczym przypływ rozkładu, ponad dwieście Szaleńców Nurgle'a wyłoniło się z cieni gęstwiny, wrzeszcząc i śmiejąc się szaleńczo, pędząc na prowizoryczne linie obronne Death Valley Town!
Ubrani w podarte, brudne czarne szaty, nosili odrażające pryszcze, robaki i bluźniercze symbole ósemek. Ich skóra gnila i ropiała, oczy były mętne i szalone, a w dłoniach trzymali zardzewiałe, splamione brudem maczety, widły i broń własnej roboty. Nieprzyjemny, duszny zapach rozkładu niósł się z daleka, przyprawiając wielu obrońców na murach miejskich o blade twarze i mdłości.
„Gotowi do walki!” — krzyknął ostro burmistrz Lei Min, jej głos zagłuszał strach w sercu. Obrońcy zmobilizowali resztki ducha, chwytając za proste bronie i włócznie.