Wszyscy przeszli ponad dziesięć li.
W tym momencie wysoki, barczysty mężczyzna w tłumie nagle odłożył broń, którą trzymał, i przywarł do ziemi, przykładając ucho do podłoża.
Żołnierz obok niego z ciekawością zapytał: "Deshui, co robisz?"
Deshui wciąż leżał na ziemi, nie odpowiadając na pytanie towarzysza.
Po uważnym nasłuchu Luo Deshui nagle się podniósł, podszedł do Li Minghua i powiedział:
"Dowódco plutonu, około 3 kim na południowy wschód są cztery konie."
Li Minghua spojrzał na Luo Deshuia ze zdumieniem, chwaląc go:
"Dobry chłopcze, Luo Deshui, ten twój sposób jest genialny! Skąd wiedziałeś, że w tamtym kierunku jadą konno?"
Szczerze westchnął: "Jesteś prawdziwym talentem!"
Luo Deshui uśmiechnął się z dumą, bardzo zadowolony z pochwały Li Minghua.
Powiedział pokornie: "Dowódco plutonu, pan nie wie.
Od dziecka pracowałem u bogatego chłopa, pasąc jego konie i osły, a nocami spałem przy stajni.
Dlatego doskonale znam odgłosy koni i osłów, nawet z daleka wiem, gdzie są osły lub konie.
Bo ich kroki, odgłosy kopyt końskich i osiołkowych, od razu rozpoznaję."
Li Minghua, słysząc to, nie mógł się powstrzymać i postawił Luo Deshuiowi kciuk w górę, chwaląc:
"Dobrze, bardzo dobrze! Jesteś prawdziwym talentem."
Następnie Li Minghua nakazał wszystkim żołnierzom ukryć zdobytą broń.
A potem osobiście poprowadził w pełni uzbrojonych żołnierzy z Niezależnego Plutonu na zbocze przeciwległego wzgórza, aby zbadać sytuację.
Li Minghua ruszył przodem na zbocze, a inni bracia z Niezależnego Plutonu podążyli za nim.
Mimo że było ich wielu, zachowali dyscyplinę i nie wydawali głośnych dźwięków.
Po dotarciu na zbocze, wszyscy znaleźli dogodne miejsca do ukrycia się.
Li Minghua podniósł lornetkę wiszącą na szyi i spojrzał w dal.
Po kilku próbach regulacji i przeszukaniu.
Zobaczył w polu widzenia lornetki dwie grupy ludzi ścigające się konno.
Pierwsza grupa to trzech żołnierzy w szarych mundurach Armii 8 Route, oczywiście nasi.
Druga grupa to 15 osób ubranych w żółte szaty wojsk kolaboranckich (chińskich).
Li Minghua uważnie przyjrzał się trzem żołnierzom Armii 8 Route.
Zauważył, że dowodzący wyglądał na uczonego, wyraźnie był dowódcą.
Pozostali dwaj bardziej przypominali ochroniarzy, obaj trzymali karabiny i z uwagą obserwowali tył.
Ponieważ wojska kolaboranckie (chińskie) utrzymywały jeszcze pewien dystans, nie otworzyły ognia.
Ale dwaj ochroniarze byli gotowi i gdy tylko wojska kolaboranckie (chińskie) zbliżyły się, natychmiast otworzyliby ogień.
Li Minghua, widząc tę sytuację, natychmiast zrozumiał, że to nasi ludzie są ścigani przez wojska kolaboranckie (chińskie).
Dlatego stanowczo rozkazał: "Plutonie, przygotować się, strzelać na mój rozkaz."
Następnie powiedział do Xu Cheng Caia:
"Cheng Cai, ty pobiegnij na drugą stronę, obejdź wojska kolaboranckie (chińskie) z boku i zablokuj ich.
Kto będzie uciekał, tego zastrzelić, pod żadnym pozorem nie pozwolić wrogom uciec."
Kiedy Li Minghua zobaczył, że wojska kolaboranckie (chińskie) jadą konno.
Pomyślał, że jeśli ich zniszczą, konie i broń będą należeć do Niezależnego Plutonu.
To kolejna mała zdobycz, a nawet posiadając konie, można przewieźć sporo materiałów.
Jest to o wiele lepsze niż dźwiganie wszystkiego na plecach, jak poprzednio, w końcu wózków jednokółkowych było za mało!
Następnie Li Minghua dodał:
"Aha, towarzysze, tamci trzej to nasi ludzie z Armii 8 Route, swoich ludzi nie wolno im zrobić krzywdy."
Wszyscy usłyszawszy rozkaz, pokiwali głowami i szybko zajęli swoje pozycje, gotowi do strzału.
Entuzjazm żołnierzy wzrósł, ich bojowy zapał był ogromny.
Ponieważ podczas ataku na posterunek, wielu żołnierzy nie nasyciło się walką, a posterunek został zniszczony przez granatnik.
Wielu żołnierzy nie zdążyło osobiście zestrzelić diabłów.
Dlatego teraz, mając taką okazję, byli bardzo podekscytowani, zwłaszcza ci nowi żołnierze.
Wei Dayong również potarł ręce, wyglądając na bardzo podekscytowanego.
Podszedł bezpośrednio do Li Minghua i zapytał:
"Dowódco plutonu, nie mam broni. Czy już będę miał broń, skoro jestem teraz w Niezależnym Plutonie?"
Li Minghua uśmiechnął się i powiedział do Wei Dayonga: "Mnichu, oczywiście, że tak."
Następnie spojrzał na Gao Chenga obok i rozkazał:
"Gao Cheng, szybko daj Mnichowi karabin typu 38 i 80 naboi."
Wei Dayong, słysząc to, był niezwykle podekscytowany i szybko powiedział do Li Minghua: "Dziękuję, dowódco plutonu! Jesteś naprawdę wspaniały!"
Li Minghua poklepał go po ramieniu i uśmiechając się, powiedział:
"Nie bądź taki formalny, skoro dołączyłeś do naszego Niezależnego Plutonu, bądź ze mną, a z bronią i wyposażeniem nie będzie problemu.
A poza tym, uważam, że jesteś bardzo sprawny, twój celność strzelecka musi być dobra. Daję ci więcej amunicji, musisz dzielnie walczyć z wrogiem!"
Wei Dayong poklepał się po piersi i z pełną pewnością powiedział do Li Minghua:
"Dowódco plutonu, dobrze zauważyłeś moją celność strzelecką.
Nie martw się, jestem zręczny, a mój celność strzelecka jest również diabelsko precyzyjna, niedługo zobaczysz mój występ!"
W ten sposób Wei Dayong otrzymał od Gao Chenga karabin typu 38 i pełną torbę na naboje, zawierającą 50 sztuk amunicji.
Był niezwykle podekscytowany, natychmiast udał się na ukryte miejsce i z błyszczącymi oczami wpatrywał się przed siebie.
Niedługo potem Li Minghua przez lornetkę zobaczył, że trzej żołnierze Armii 8 Route coraz bardziej zbliżają się do nich, zbliżając się w zasięgu wojsk kolaboranckich (chińskie).
W tym czasie, wśród wojsk kolaboranckich (chińskie).
Dowódca wojsk kolaboranckich (chińskie), widząc, że zbliża się do trzech żołnierzy Armii 8 Route, widocznie ich dogania.
Pośpiesznie rozkazał: "Bracia, gdy będziemy strzelać, zwracajcie uwagę.
Pod żadnym pozorem nie zabijajcie tego dowódcy Armii 8 Route w środku, chcemy go żywego.
Jeśli go pojmiemy, Imperialna Armia z pewnością hojnie nagrodzi, wszyscy pamiętajcie, nie strzelajcie do koni, strzelajcie tylko do ludzi!"
Szybko obie strony zbliżyły się do efektywnego zasięgu strzału z karabinu.
Ale zanim wojska kolaboranckie (chińskie) zdołały otworzyć ogień.
Dwaj ochroniarze spośród trzech żołnierzy Armii 8 Route odwrócili się i otworzyli ogień jako pierwsi.
Bang, bang, bang, odgłosy karabinów rozległy się w dolinie.
Wojska kolaboranckie (chińskie), widząc to, natychmiast podniosły karabiny typu 38 i odpowiedziały ogniem, bang, bang, bang, dźwięk strzałów nie ustawał.
Jednak przez pewien czas nikt nie mógł nic zrobić.
Wśród trzech żołnierzy Armii 8 Route z przodu.
Oficer Armii 8 Route odwrócił się i oddał strzał, precyzyjnie trafiając jednego z żołnierzy kolaboranckich (chińskie).
Zaraz potem oddał kolejny strzał, a kolejny żołnierz kolaborancki (chińskie) padł.
Dwóch trafionych żołnierzy kolaboranckich (chińskie) spadło z koni, jeden zginął na miejscu.
Drugi jęczał z bólu,
Ale szybko został stratowany przez nadjeżdżające konie, umierając pod kopytami.
Li Minghua, widząc niezwykłą celność strzelecką tamtego oficera Armii 8 Route, był oszołomiony.
Ale w tym momencie zdał sobie sprawę, że to doskonała okazja, więc natychmiast wezwał braci z Niezależnego Plutonu do otwarcia ognia.
Żołnierze z Niezależnego Plutonu zareagowali chóralnie, odgłosy strzałów z karabinów typu 38 rozległy się.
Kule posypały się na pozostałych 13 kawalerzystów wojsk kolaboranckich (chińskie).
Li Minghua szczególnie przypomniał braciom, aby nie strzelali do koni, tylko do ludzi.
Ponieważ te konie były cenne, a ich schwytanie było sporym majątkiem.