Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 19

1097 słów5 minut czytania

Chen Changsuo krzyczał, jego usta rozdarły się nagle w wielką szczelinę, z której wypływała krew. Nie byłoby przesadą nazwać tego paszczą krwiożerczego zwierzęcia. Nawet Matka Chen ukazała się w tym momencie, jej śmierć również nie wyglądała lepiej – została zabita cięciem przez szyję. Nie miała głowy i mogła jedynie pasożytować na starej parze butów. Ubrania, które miała na sobie, były tymi z dnia, wypranymi do bielactwa, a krew przesiąkła je do cna. Patrząc na plamy pośmiertne na odsłoniętych dłoniach Matki Chen, można było stwierdzić, że nie żyła co najmniej od trzech dni. — Naprawdę bydlak… zabił własnego ojca, a potem własną matkę. Po co ci Sprawiedliwość Podziemi, jeśli nie popełniłeś zbrodniczej śmierci? — Quan Fulu wypluwał przekleństwa z drwiną. — Xiaojin, rób tak, jak ci dzisiaj pokazałem. Mistrz najpierw zabije tę ciotkę ducha, a potem zajmie się tamtą dwójką… Nie wahając się dłużej, ruszył w stronę ciotki ducha. Meng Xianjin nie miała ochoty na gadki. Oglądała wiele seriali – nieważne, czy bohaterowie byli dobrzy, czy źli, wszyscy umierali, bo za dużo mówili. Teraz czas był dla niej pieniądzem.

Zaloguj się, aby kontynuować

Zaloguj się, aby kupić ten rozdział lub subskrypcję.