Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 10

971 słów5 minut czytania

Rozdział 10: Inwazja na Bazę Powietrzną
Wewnątrz Stingera na ziemi.
Drużyna Druscilla z niepokojem patrzyła na Gaię. Widzieli, że ich towarzysz znalazł się w położeniu gorszym niż kiedykolwiek.
Dowódca Drużyny Druscilla szybko sprawdził Stingera. Okazało się, że tylko system uzbrojenia może jeszcze strzelać. Poprosił swoich dwóch towarzyszy. Wystrzelili pociski ze Stingera.
Pociski uderzyły w małe głowy smoków za grzbietem Ren Smoka. Chociaż nie miały większego wpływu, to jednak udało im się jeszcze bardziej rozbudzić jej gniew.
Jedna z małych głów smoków odwróciła się. Wystrzeliła w stronę Stingera kulę energii.
Nawet będąc najcięższym pojazdem Gai, jakim był Stinger, trafiony wprost, nie mógł sobie z tym poradzić. Po nieustannym obracaniu się... wszystkie systemy Stingera w końcu przestały działać.
Gdyby Ren Smok nie zachowała resztek przytomności, ta kula energii po prostu wysadziłaby ich w powietrze.
Ludzie w Bazie Powietrznej jednak o tym nie wiedzieli. Dowódca z Kamiennej Komnaty krzyknął z niepokojem.
„Stinger, odpowiedz szybko! Stinger!!”
Zza jego pleców dobiegł czyjś leniwy głos.
„Przestań krzyczeć, Ren Smok nie zabiła ich, jeszcze żyją.”
Wszyscy w sali dowodzenia nagle się odwrócili. Tajemnicza postać w czarnym płaszczu stała oparta o framugę drzwi, bawiąc się w dłoni prostokątnym przedmiotem.
Baza Powietrzna została zaatakowana!
Ta myśl przemknęła przez umysły wszystkich obecnych. Szef sztabu Chiba, stojący obok Dowódcy z Kamiennej Komnaty, potraktował sytuację jak nadchodzącego wroga, osłaniając pozostałych i wpatrując się z napięciem w tajemniczego przybysza.
„Nie bądźcie tak spięci, przecież ostatnio całkiem miło się porozmawialiśmy.”
Dowódca z Kamiennej Komnaty wyszedł z tłumu. Wpatrując się w Białego Księżyca, zapytał.
„Czy to prawda? Czy Drużyna Druscilla jest bezpieczna?”
Biały Księżyc uśmiechnął się. Powoli podszedł, mówiąc.
„Nie dziwię się, Dowódco z Kamiennej Komnaty, że nie pytasz o cel mojej wizyty, tylko od razu troszczysz się o podwładnych. Nic dziwnego, że ludzie powierzyli ci dowodzenie Bazą Powietrzną.”
Dowódca z Kamiennej Komnaty spokojnie odrzekł.
„Przesadzasz, to tylko podstawowa kompetencja dowódcy.”
Widząc jego spokój niezależnie od okoliczności, Biały Księżyc uśmiechnął się i podszedł do wielkiego ekranu. Wpatrując się w Gaię, który był mocno pobity i migał na czerwono, tłum podążył za nim. Biały Księżyc nagle odezwał się.
„Drużyna Druscilla jest rzeczywiście bezpieczna. Teraz musicie bardziej martwić się o Światło Ziemi.”
Słysząc słowa Białego Księżyca, Dowódca z Kamiennej Komnaty mruknął z zakłopotaniem.
„Światło Ziemi?”
Słysząc jego pytanie, Biały Księżyc jakby sobie przypomniał. Uderzył się w czoło.
„Ach... dla was, nazwa Ultraman Gaia jest pewnie bardziej znajoma.”
Słysząc to, Sasaki Dunzi zapytała z zakłopotaniem.
„Czy jest jakaś… zależność między nimi?”
Biały Księżyc uśmiechnął się. Następnie, swoim eterycznym głosem zaczął opowiadać.
„W starożytności Ziemia zrodziła trzy światła, reprezentujące Ziemię, Ocean i Niebo.”
Mówiąc to, aktywował Brutona w Mutkach Bojowych. Wszyscy nagle zostali wciągnięci w iluzję stworzoną przez Brutona.
W iluzji. Gaia i Agru stali na ziemi. Pod ich stopami znajdowały się niezliczone, rozmnażające się ziemskie stworzenia. Otaczało ich wielu potworów. Uważni zauważyli Gil, którego zabili poprzednim razem, oraz Ren Smoka walczącą z Ultramanem Gaią.
Głos Białego Księżyca rozległ się ponownie.
„Te trzy światła, wraz z Ren Smoka reprezentującą żyły smocze, wspólnie strzegły ziemi, pozwalając życiu się mnożyć.”
Dowódca z Kamiennej Komnaty, widząc to, zapytał z zakłopotaniem.
„Więc dlaczego teraz Gaia walczy z Ren Smokiem?”
Obraz przed nimi przewijał się jak malarska rolka, aż doszedł do pierwszego najazdu Ciała Przywołującego Zagładę. Na Gobie.
„Ponieważ wyczuło najazd Ciała Przywołującego Zagładę, Ziemia stworzyła niezliczonych geniuszy, tworząc Gwiazdę Alchemii, i dała światła Ziemi i Oceanu dwóm osobom, odpowiednio Ultramanowi Gaia i Agru.”
Szef sztabu Chiba wpatrywał się w Agru, mówiąc.
„To... niebieski Ultraman, którego obserwowaliśmy ostatnio!”
Dowódca z Kamiennej Komnaty powiedział zszokowany.
„Czy chcesz przez to powiedzieć… że teraz Gaia i Agru to dwie osoby ludzkie?”
Biały Księżyc skinął głową.
„Tak, ale osoba, która odziedziczyła Światło Ziemi, była zbyt niedojrzała. Nie posiadała wspomnień Gai, więc nie wiedziała o swojej odpowiedzialności. Z ludzkiego punktu widzenia wybrała ekstremalną ścieżkę.”
Rolka obrazu ponownie się przesunęła, ukazując przeciwnika Gai z drugiego starcia. Podziemnego potwora Gil.
„Gil jest również członkiem ziemskich potworów. Pojawił się w miejscu zniszczonym przez Gob poprzednim razem. Pod wpływem Woli Ziemi, pierwotnie miał walczyć z Ciałem Przywołującym Zagładę, jednak... przyszedł trochę za późno.”
Sasaki Dunzi lekko powiedziała.
„Więc poprzednio źle zrozumieliśmy Gila.”
Biały Księżyc zaśmiał się lekko. Niezależnie od tego, czy był to sarkazm czy bezradność.
„Ściślej mówiąc, Ultraman Gaia jest szefem Gila. Ponieważ Gil przyszedł za późno do pracy, zabił go. Dlatego powiedziałem, że jest zbyt niedojrzały i... zdecydowanie zbyt stronniczy wobec ludzi.”
Słysząc to, wszyscy zamilkli. Chociaż Gaia postąpił niewłaściwie, nie mieli podstaw, by go oskarżać. Przecież to ludzi byli chronieni.
Obraz przed nimi ponownie się zmienił, aż zatrzymał się na Ren Smok. Głos Białego Księżyca rozległ się ponownie.
„W starożytności, zanim ludzie uformowali cywilizację, Ren Smok już ich chronił.”
Na obrazie, pod Ren Smokiem znajdowało się niezliczone, kłaniające się jej ludności. Klejnot na jej czole emitował światło, przynosząc ludziom pomyślność.
„Jednak w czasach współczesnych, aroganccy ludzie myśleli, że pokonali naturę i przestali czcić Ren Smoka. Ona jednak nie miała do nich pretensji, lecz schowała się głęboko pod ziemię i zaczęła spać.”
Następnie obraz zmienił się na rozwój miast przez ludzi, aż zaczęli dotykać żył smoczych.
„Jednakże ludzki rozwój nie ma końca. Zaczęli ingerować w żyły smocze strzeżone przez Ren Smoka. Gdy cierpliwość się skończyła, Ren Smok zareagowała, lecz została powstrzymana przez swojego dawnego kolegę, Ultramana Gaię.”
Obraz zmienił się na konfrontację Ren Smoka i Gai. Następnie wszyscy wydostali się z iluzji. Dowódca z Kamiennej Komnaty pospiesznie zapytał.
„Czy chcesz przez to powiedzieć, że osoba, która odziedziczyła Światło Ziemi, nie znała relacji między Ren Smokiem a ziemią, dlatego wszczęli walkę?”
Biały Księżyc rzekł chłodno.
„Światło Oceanu obrało inną ekstremalną ścieżkę, podczas gdy Światło Ziemi, wręcz przeciwnie, zaczął bezgranicznie faworyzować ludzi. A wy, chcę zobaczyć wasz wybór.”
Słysząc to, Giorgi zapytała.
„Wybór… co to znaczy?”
Biały Księżyc rzekł powoli.
„Chcę zobaczyć, co zrobicie z Gaią i tymi potworami, wiedząc te rzeczy. Czy chcecie kontrolować moc i wybić ich wszystkich, czy z nimi współistnieć?”

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…