Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 4

1275 słów6 minut czytania

— Ty umrzesz! Szybko mów, dlaczego zajmujesz moją jaskinię!
Stojąc naprzeciwko Qingshan z gniewem w oczach, jej starszy brat, He Li, którego poziom kultywacji był wyższy, szybko złożył przeprosiny, składając dłonie:
— Och! Pomyłka, pomyłka!
Jestem He Li, a to mój młodszy brat, He Long. Wczoraj zasłyszałem, że w Dolinie Przerywającej Niemowlę nastąpiła detonacja u kultywatora poziomu Yuan Ying, a wszyscy luźno kultywujący, którzy weszli do doliny, zostali wysadzeni w powietrze. Mój brat i ja wcześniej upatrzyliśmy sobie tę jaskinię. Miała lepszy widok i więcej energii duchowej niż moja, więc przenieśliśmy się tu wczoraj. Kto by pomyślał, że koleżanka Qingshan wciąż żyje? Naprawdę mi przykro.
Ach? Tak przy okazji, gdzie jest twój brat?
— Mój brat… umarł. Qingshan ze smutkiem opuściła głowę.
Wcześniej He Li obawiał się, że Qingsong wciąż żyje, a oni z bratem nie daliby rady trzem osobom, dlatego udawał przepraszający.
W tym momencie, słysząc, że Qingsong już nie żyje, ton i wyraz twarzy He Li natychmiast się zmieniły:
— Umarł? Och… W takim razie może oddacie tę jaskinię nam dwóm?
— Dlaczego mielibyśmy wam ją oddać? Qingshan zdecydowanie odmówiła z pełną furią: — Nie zgadzam się!
— Nie zgadzasz się?
Wraz z zimnym śmiechem He Li w końcu odłożył fałszywą uprzejmość: — Twój brat nie żyje, jakie masz prawo się nie zgadzać? Wynoś się szybko, bo inaczej nie będę miły!
He Li ośmielił się być tak bezczelny, ponieważ ocenił wzajemne siły. Bai Jiu, podobnie jak He Li, był na wczesnym etapie budowania fundamentów, ale jego młodszy brat, He Long, był o jedną małą rangę wyżej od Qingshan. Gdyby naprawdę doszło do walki, Qingshan zostałaby szybko pokonana przez młodszego brata, a późniejsza bitwa przerodziłaby się w ostrzał Bai Jiu przez braci He. Porażka Bai Jiu była tylko kwestią czasu.
— Nie chcę! — W obliczu dominującego He Li, Qingshan wciąż była pełna uporu: — To jedyna pamiątka, jaką zostawił mi brat, nie pozwolę wam jej zajmować!
— Nie pozwolisz? — He Li lekceważąco pociągnął nosem: — Hmph! Dziś i tak ją zajmę, co możesz mi zrobić?
W kwestii jaskini, Bai Jiu pierwotnie nie miał żadnych uprzedzeń. Ponieważ w jego mniemaniu, gdzie by nie mieszkał, wszędzie było tak samo. Niezależnie od tego, czy był to zbocze góry, czy jej podnóże, energia duchowa była tak rzadka, że w ogóle nie mogła się równać z tym, co było w Nianzhou. Ale w tej chwili, widząc smutek na twarzy Qingshan, było jasne, że miała do tej jaskini nierozerwalne uczucia. Jako nowo mianowany partner kultywacyjny, jeśli by się tym nie zajął, wyglądałoby to nieodpowiednio. Co więcej, sam nie lubił dominacji braci He, więc natychmiast ruszył naprzód, uwalniając swoją prawdziwą energię: — Zajmujecie cudzą jaskinię i nadal jesteście tak aroganccy? Naprawdę myślicie, że jesteśmy łatwi do zastraszenia?
Spodziewając się, że jego prowokacja na pewno sprowokuje kontratak braci, Bai Jiu był już przygotowany do walki jeden na dwóch. Ale co zaskakujące, po wyczuciu prawdziwej energii Bai Jiu, bracia He jednocześnie zmarszczyli brwi, a ich oczy były pełne strachu i zdziwienia: — Średnim etap budowania fundamentów?
Zanim zaczęli działać, He Li dokładnie zbadał poziom kultywacji Bai Jiu. Zdecydowanie był na wczesnym etapie budowania fundamentów, dlatego ośmielił się tak krzyczeć. Ale teraz, uwalniana przez przeciwnika siła bojowa była znacznie wyższa niż na wczesnym etapie budowania fundamentów, wystarczająca, by dorównać średniemu etapowi budowania fundamentów, co sprawiło, że He Li natychmiast spanikował: — Ty, ty ukrywasz swoją siłę?
Ukrywasz swoją siłę?
O czym ty mówisz?!
Byłem na wczesnym etapie budowania fundamentów dwadzieścia lat temu. Po wyjściu z więzienia nie ćwiczyłem ani dnia, jak mogłem zostać na średnim etapie?
Czy ten grubas nie ma popieprzonych w głowie?
Wyraźnie jestem… Och?! Coś jest nie tak!
Cholera!
Ja, ja, kiedy zostałem średnim etapem budowania fundamentów?!
Po dokładnym zbadaniu własnego poziomu kultywacji, Bai Jiu odkrył, że przeciwnik miał rację. W tej chwili faktycznie posiadał siłę bojową średniego etapu budowania fundamentów. Co do powodu, Bai Jiu nie wiedział. Ale zgadywał, że może to być związane z obrazami, które pojawiły się w jego głowie. Ponieważ mgliście pamiętał, że na obrazie pojawiły się słowa "średni etap budowania fundamentów"…
Chociaż nie był pewien, skąd wzięła się dodatkowa siła kultywacyjna, przed braćmi He, Bai Jiu nigdy nie ujawnił swojego wewnętrznego zdziwienia. Udając, że kaszle, i mówiąc z pewnością siebie: — Kasz, kasz, starożytne przysłowie mówi: Kto zna siebie i wroga, sto razy zwycięży. Wy dwaj nawet nie potraficie ocenić siły przeciwnika, a już biegniecie zajmować jaskinię, czy to nie za dziecinne?
Nie spodziewał się, że przeciwnik ukrywał część siły. He Li, który jeszcze przed chwilą był pewny siebie, natychmiast stracił pewność. Po dokładnym rozważeniu, na jego twarzy ponownie pojawił się wymuszony uśmiech: — Kolega Daoista ma rację, to He miał ślepe oczy, mam nadzieję, że kolega Daoista mi wybaczy. Mój brat i ja zaraz się stąd wyniesiemy i zapewniam, że nigdy więcej nie wrócimy.
Jak to mówią, wielki mąż potrafi zginać się i prostować. Dla jednej jaskini, ryzykować walkę z kimś o wyższym poziomie?
He Li nie zrobiłby czegoś takiego, co przynosi więcej ryzyka niż zysku!\Przepraszając i ciągnąc brata, szybko pobiegli w dół góry. Ale po przebiegnięciu dwóch kroków, w uszach ponownie usłyszeli niski głos Bai Jiu: — Poczekaj! Ten formacja ochronna tej jaskini… czy to wy ją zniszczyliście?
— Er, tak, tak, to ja. Oto sto… ach nie! Dwieście Kamieni Duchowych, traktujcie to jako odszkodowanie za zniszczenie formacji. Aby okazać szczerość, He Li bez wahania wyjął z pierścienia dwieście Kamieni Duchowych i podał je Bai Jiu. Formacja ochronna, której używała Qingshan, była bardzo niskiego poziomu, wartą co najwyżej sto Kamieni Duchowych. He Li od razu zapłacił dwieście, przyznając się do błędu był dość aktywny. Ważąc Kamienie Duchowe w ręku, Bai Jiu nie pozwolił im od razu odejść, ale pozwolił Qingshan najpierw rozejrzeć się po jaskini. Dowiedziawszy się, że niczego nie brakuje, dopiero wtedy wypuścił braci w dół góry.
Ledwo bracia odeszli, a Qingshan z uwielbieniem wpatrywała się w Bai Jiu i zapytała: — Starszy, pańska technika ukrywania kultywacji jest naprawdę potężna, a ja byłam z panem tak długo i nigdy tego nie odkryłam. Jak pan to zrobił?
W obliczu wątpliwości Qingshan, Bai Jiu tylko lekko się uśmiechnął. Pozornie wyglądało to na udawanie głębokiej mądrości. Ale prawdziwym powodem było to, że sam nie wiedział, jak tego dokonał.
Bai Jiu słyszał wcześniej, że życie luźno kultywujących jest niezwykle trudne, ale nie wiedział, jak trudne może być. Dopiero dzisiaj, po zwiedzeniu jaskini rodzeństwa Qing, wreszcie zrozumiał, co to znaczy "trudne". Po objeździe w środku nie było ani pokoju do alchemii, ani pracowni do produkcji narzędzi, nie mówiąc już o polu na zioła i sali do treningu fizycznego. Jedynymi rzeczami były dwa "wykończone" bardzo prymitywnie pokoje do kultywacji. W środku, oprócz poduszek do siedzenia i nocnych kamieni do oświetlenia, nie było niczego innego. Nawet podstawowa formacja gromadzenia duchów nie istniała. W porównaniu do pokoi uczniów Szkoły Pioruna Zen, to była przepaść.
Tak prymitywna jaskinia, a bracia He nadal chcieli ją zająć, co pokazywało, jak okropne było środowisko kultywacyjne luźno kultywujących w Wuzhou. Pod przewodnictwem Qingshan, Bai Jiu zamieszkał w pokoju do kultywacji Qingsonga. Po zjedzeniu czegoś prostego, użył pretekstu odpoczynku i odesłał Qingshan z pokoju. Od razu usiadł po turecku i rozpoczął swoją podróż "odkrywania prawdy".
W tej chwili naprawdę chciał wiedzieć, co się dzieje z jego poziomem kultywacji. Aby rozwiązać zagadkę nagłego wzrostu kultywacji, pierwszym krokiem Bai Jiu było znalezienie sposobu na ponowne przywołanie tej tabeli. Tylko badając zawarte na niej teksty i wartości, mógłby ocenić, czy jest z tym związana. Wobec tego Bai Jiu przeprowadził różne eksperymenty: raz regulował oddech i kierował energię, raz uwalniał świadomość duchową, raz szeptał tajne hasła… Po czterdziestu dziewięciu próbach w końcu udało mu się trafić! Wystarczyło pomyśleć o "partnerze kultywacyjnym", a magiczny obraz pojawiał się w jego umyśle.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…