Za Pawilonem Mieszkających Gwiazd poranna rosa wciąż nie wysechła.
Xing Tao powoli podeszła i usiadła przy kamiennym stole na dziedzińcu. Bezceremonialnie wzięła liść z Drzewa Duchowego i włożyła go do ust. Gorzki smak nieco ją ocucił.
Niedaleko, Jun Czao i Mo Li ćwiczyli. Wśród migotania mieczy widać było ich postępy – ciosy Jun Czao były ostre i precyzyjne, a ruchy Mo Li zwinne i podstępne. Byli znacznie silniejsi niż na początku swojej nauki.