Alonso aż promieniał ze szczęścia, słysząc to. Ważne, że Rupert był zainteresowany, ale talent to coś, czego ludzie nie rozumiejący tego nie dostrzegą – potrzeba czasu i pielęgnacji, by go odkryć.
Jednak zanim zdołał go dalej namawiać, rozległ się szorstki głos: „Alonso, wyżarty mięśniem łeb, co ty tutaj robisz?”
Alonso, który właśnie knuł plany, aż podskoczył ze strachu. Szybko odwrócił głowę i zobaczył, że Wielki Arcydiakon Hoffmann zmaterializował się obok niego na koniu, nie wiadomo kiedy.