Rycerz Świętego Światła Żelaznej Czarnej Rundy, który przybył z Rupertem, podbiegł w kilka kroków do stojącego na przedzie Arcydiakona Hoffmanna w niebieskiej szacie i szepnął mu coś do ucha.
Hoffmann słuchał, kiwając głową wielokrotnie. Twarz, na której malował się wyraz zaciętości, nieco złagodniała, a jego trójkątne oczy rozjaśniły się.
Po raz pierwszy odezwał się głosem jeszcze wyższym i cieńszym niż przez magiczny communication array: