Gu Che podniósł telefon leżący na szafce nocnej, siląc się na otwarcie zaspanego wzroku. Odsunął kosmyki włosów z czoła i spojrzał na wyświetlacz.
Była dopiero siódma trzydzieści rano, a to matka dzwoniła.
I to wideorozmowa.
Gu Che usiadł na łóżku, złapał leżącą obok T-shirt i włożył go na siebie, po czym odebrał.
— Nowy Rok, mamo. — Gu Che mówił cicho, starając się nie obudzić Yan Wan. Jego głos był nadal ochrypły od snu.
Na ekranie telefonu pojawiła się twarz kobiety o nienagannej aparycji i delikatnej urodzie, którą dobrze zachowano, na szyi miała czerwony szalik.
— Mały Che jeszcze nie wstał? Dziś pierwszy dzień nowego roku, twoi wujkowie, ciotki i kuzyni już przyjechali do nas z życzeniami.
— Jest dopiero siódma rano, a ja nie muszę składać nikomu życzeń. Po co dzwoniłaś?
Gu Che podciągnął kołdrę wyżej, przysłaniając śpiącą obok dziewczynę.
Ta mała spała niespokojnie zeszłej nocy, cały czas przytulała się do niego, nalegała, by spać blisko.
Na początku ciągle zmieniał pozycję, żeby się od niej uwolnić, ale potem już go to nie obchodziło, pozwolił jej spać przy sobie.
— Chciałam zobaczyć, czy dobrze sobie radzisz sam na zewnątrz. Po nowym roku kończy ci się kontrakt i będziesz mógł wrócić do domu. Masz już dwadzieścia sześć lat, najwyższy czas pomyśleć o przyszłości. Ja i ojciec znaleźliśmy ci dziewczynę, z dobrej rodziny, to bratanica twojej drugiej ciotki. To znana i szanowana rodzina, a dziewczyna jest piękna. Myślę, że będzie dla ciebie idealną partią. Ona już jest u nas w domu, pośpiesz się, ubierz i obudź, przywitaj się z nią na czacie, porozmawiajcie chwilę.
Słowa Zhou Pinglan były nieprzyjemne dla każdego młodego człowieka.
Gu Che zmarszczył brwi. — Mamo, dopiero co skończyłem dwadzieścia pięć lat, skąd nagle dwadzieścia sześć i zbliżam się do trzydziestki? Jeśli mnie budzisz tylko po to, to nie ma sensu, rozłączam się.
— Poczekaj chwilę, nie możesz się rozłączyć! — Głos Zhou Pinglan natychmiast stał się surowy.
— Kiedy twoja matka była w twoim wieku, ty już wołałeś do niej mama. A ty do tej pory nawet nie umówiłeś się z nikim na randkę. Powiedz mi, czy naprawdę lubisz tę dziewczynę Yu Youyou i czekasz na nią? Powiem ci, nie mów, że Yu Youyou spotyka się z tym chłopakiem z rodziny Fang, ale nawet z jej chorowitym ciałem, nie pozwolę ci jej poślubić!
Gu Che zmarszczył brwi jeszcze mocniej. — Mamo, o czym ty mówisz? Jak mógłbym lubić Yu Youyou? Widziałem ją kilka razy tylko razem z Yu Xiaozhi.
Yan Wan, która w środku kołdry zaczęła się budzić na dźwięk głosu Gu Che, na imię Yu Youyou zareagowała nagłym przebudzeniem. Gdy tylko poruszyła ciałem, poczuła straszny ból w głowie.
— Zdepniesz mi włosy! — krzyknęła Yan Wan z bólu.
Głos dziewczyny był słodki i czysty, ale zabrzmiał niczym zirytowany, kapryśny jęk.
Na ekranie telefonu Zhou Pinglan usłyszała kobiecy głos dochodzący zza jej syna i zamarła.
Oddech Gu Che zamarł, a wszystkie jego emocje zastygły na twarzy.
Z kamienną twarzą, w oczach Zhou Pinglan, jej syn powoli poruszył się, a jego przepiękna, drobna twarz wyłoniła się z kołdry w jego ramionach.
Nie wiedzieć czemu, czy to z powodu ciemnej karnacji jej syna, czy nie, ale dziewczyna była biała jak śnieg, miała owalną twarz, czerwone usta, smukły nos. Jej rysy twarzy były delikatne i wyrafinowane, tak piękna, że nie można było znaleźć żadnej skazy.
Szczególnie jej czyste i przezroczyste oczy, które znajdowały się pod lekko uniesionymi brwiami, były pełne blasku, lśniące, ale nie wyzywające, tak urocze, że serce niemal rozpływało się na ich widok.
Nawet doświadczona kobieta mogła ocenić, że dziewczyna była bardzo młoda, zdecydowanie nie miała dwudziestu lat, wyglądała na siedemnaście, osiemnaście.
Ten Gu Che, czyżby naśladował tych ludzi z „nieprzypadkowych” kręgów i utrzymywał młodą gwiazdkę!
— Wracaj. — Gu Che przycisnął głowę Yan Wan i wepchnął ją z powrotem pod kołdrę.
Nie tłumaczył nic swojej osłupiałej matce.
Nie było sensu tłumaczyć, gdy dziewczyna wyszła z jego kołdry i spała z nim w tym samym łóżku. Takie sceny usprawiedliwiałyby się same, więc nie zamierzał nic wyjaśniać.
Niech matka się myli, najwyżej jak wróci, powie jej, że się rozstał.
— To moja dziewczyna. Wczoraj się jej oświadczyłem, jesteśmy razem, jak pani widzi. — Gu Che powiedział to z normalną miną.
— Dobrze, ty też! — Zhou Pinglan wskazała na Gu Che przez ekran, kiwając głową wielokrotnie. Była jednocześnie zła i rozbawiona, zmuszając go do odpowiedzi: — Dlaczego więc ukrywałeś swoją małą dziewczynę? W pierwszy dzień Nowego Roku, dlaczego nie pozwalasz swojej dziewczynie mi się przywitać?
W oczach Gu Che pojawiło się lekkie zawahanie. — To nie byłoby dobre, ona jest nieśmiała.
Jednak Yan Wan ponownie wyłoniła się z kołdry, podeszła z ciekawością bliżej ekranu telefonu, jej błyszczące oczy spojrzały na elegancką kobietę na ekranie i słodko powiedziała: — Witaj, siostro. Czy jesteś siostrą Braciszka Gù? Twoje oczy są bardzo podobne do oczu Braciszka Gù, ale jesteś ładniejsza od Braciszka Gù.
Gu Che był nieco zaskoczony reakcją Yan Wan.
Czy ona była aż tak inteligentna? Czy też świat podwodny, z którego pochodziła, różnił się od świata ludzi niewiele?
Nawet najzimniejsza osoba poczułaby się miękko na widok przesadnie pięknej twarzy Yan Wan i jej uroczy, słodki uśmiech, a Zhou Pinglan nie była wyjątkiem.
Uśmiechnęła się do Yan Wan łagodnie. — Jestem jego matką, nie siostrą. Złotousty mały dziewczynko, jak znasz Gu Che?
Gu Che szybko przejął inicjatywę. — Przedstawił nas znajomy.
— Jaki znajomy? Czy to Xiao Lu? W końcu Xiao Lu to jedyny twój znajomy.
— Tak. — Gu Che kłamał prosto w oczy, nie zmieniając wyrazu twarzy.
— Dobrze, mamo, już wystarczy, nie będziemy rozmawiać. Nie musisz mi przedstawiać bratanicy drugiej ciotki, my też musimy się teraz budzić. Pogadamy później. — Po tych słowach rozłączył się, bojąc się, że gdy powie za dużo, wyjdzie na jaw prawda.
Odłożył telefon i odwrócił się, by spojrzeć na małą syrenkę obok.
Na ten widok jego źrenice skurczyły się, a serce prawie wyskoczyło mu z piersi!
Dziewczyna była naga, a jej kruczoczarne, piękne włosy rozchodziły się po śnieżnobiałej skórze o cieplej, jadeitowej barwie. Pod smukłą, białą szyją widniały dwie obojczyki, delikatne jak półksiężyce.
Ta figura była idealnie proporcjonalna, bez skazy.
Chciał odwrócić wzrok, ale wyraźnie przecenił swoją siłę woli, zwłaszcza o tej wrażliwej porze poranka…
Dla każdego mężczyzny byłoby to jawne uwodzenie.
— Wasze środowisko życia jest… tak… bezpruderyjne? — zapytał Gu Che drżącym, jąkającym się głosem.
— Jak bezpruderyjne?
Yan Wan nie rozumiała, ale podążała za tęsknym wzrokiem Gu Che w dół. Nagle na jej twarzy pojawił się wyraz przerażenia, po czym szybko podniosła ręce i mocno objęła się w okolicach klatki piersiowej, a jej policzki zaczęły się palić w zastraszającym tempie. — Oczywiście, że nie! Samce syren nie mogą patrzeć na samice syren bez ubrania! Ty też nie możesz na mnie patrzeć!
Jej ramiona były cienkie i białe, i wcale nie mogły zakryć tych kuszących gór, które wychylały się spod jej objęcia.