Hele Dziecko ciężko uderzył czołem w twardą, cementową posadzkę, wydając stłumiony odgłos „dong”.
Za nim, ponad sześćdziesięciu „poległych” weteranów, siedzących lub leżących, zerwało się na nogi.
Póki na ich twarzach nie było już zadumy, ani nonszalancji.