Po powrocie z Cesny świątyni dni płynęły cicho i spokojnie.
Qi Ranran opierała się o miękką sofę przy oknie, bezmyślnie gładząc frędzle palcami, z lekko zmarszczonymi brwiami.
W ostatnich dniach budziła się z uczuciem ucisku w klatce piersiowej i nie mogła powstrzymać mdłości na zapach tłustych potraw.