Rozdział szesnasty – Wyrywanie kasztanów z ognia
Wzgórza Hongkongu nocą różniły się od podupadłej i chaotycznej Fortecy Kowloon niczym dwa odrębne światy. Tutaj drzewa uginały się pod ciężarem zieleni, ulice były czyste, a wille i rezydencje o różnorodnych stylach ukrywały się za gęstymi cieniami drzew, migocząc światłami, ciche i luksusowe. W powietrzu unosił się zapach świeżych roślin i lekka słoność morskiej bryzy.
Shen Fei, niczym prawdziwy duch, przemykał w najgęstszych cieniach. Miał na sobie ciemnoszary strój do nocnych działań, twarz zakrytą specjalną maską, a nawet dłonie okrywały cienkie jak skrzydło cykady, czarne rękawiczki. Jego bierny talent – Intuicja Kryzysowa, nagroda od systemu – działał z pełną mocą, czyniąc go niezwykle wrażliwym na zmiany w otaczającym środowisku. Każda zmiana kierunku wiatru, każde drgnienie liścia, malowały w jego umyśle obrazy potencjalnych obszarów zagrożenia.
Celem była willa zlokalizowana na Robinson Road, należąca do "A-Mej", ulubionej metresy Luo Tuo. Według informacji zebranych przez Su Dżiń i wskazówek systemu, wiele z najbardziej sekretnych rzeczy Luo Tuo, w tym dowody jego potencjalnych transakcji z urzędnikami rządu brytyjskiego w Hongkongu, najprawdopodobniej znajdowało się w sejfie w głównej sypialni tej willi.