Wang Changming patrzył z powagą na zbliżającą się postać, ogromnie zaskoczony – ktoś potrafił latać!
Czujność podpowiadała mu, żeby nie popadać w nadmierną pewność siebie. Ledwie poczuł się niezwyciężony w tym świecie, a już pojawił się ktoś, kto go zbił z pantałyku. Ponieważ nie doszło jeszcze do starcia, nie był pewien, czy zdoła pokonać przeciwnika, dlatego na razie pozostał bezczynny.
Gdy przybysz zbliżył się, powoli wylądował niedaleko nich. Widać było, że rozłożył ręce, sygnalizując brak złych zamiarów.