Jak mówi stare przysłowie, człowiek żyje dla twarzy, a drzewo dla kory. Widząc prawdę, nie mów jej, ale jeśli ją wyjawisz… znaczenie staje się inne.
Tang Tian zerwał z Lin Yichena zasłonę wstydu, co zmieniło znaczenie jego zamiarów zaręczynowych.
Niezależnie od tego, jak szarmancki byłby Lin Yichen, słysząc słowa Tanga Tiana, jego twarz nie mogła nie spochyćnieć, i wściekle zapytał: – Tang Tian, co masz na myśli?
– Co mam na myśli?
Chociaż Tang Tian nie dorównywał mu siłą, ani trochę się nie bał, rzucił ukosem spojrzenie na Qin Yuexi i wzruszył ramionami.
– Właśnie zerwałem zaręczyny z moją narzeczoną, a ty już niecierpliwie przychodzisz się oświadczać. Kto by uwierzył, że między wami nic nie ma?
Te słowa były brutalne, całkowicie określające Lin Yichena i Qin Yuexi jako „zdradzieckiego kochanka i rozpustną żonę”!
Twarz Qin Tiande'a spochyłęniała, gdyby nie obecność Tanga Lingyuna, nawet we własnym domu Tangów, zmiażdżyłby przed nim tego nienawistnego smarkacza.
Lin Yichen wyzwolił potężną aurę, ale na szczęście wiedział, gdzie się znajduje, inaczej już by zaatakował.
– Czy bardzo chcesz mnie zabić?
Tang Tian pozostał niewzruszony, z uśmiechem na ustach.
Lin Yichen nie odpowiedział, ale zabójcza intencja w jego oczach była bardzo wyraźna.
– Niestety, nawet gdybym pozwolił ci mnie zabić, nie odważyłbyś się. Gdybyś naprawdę zaatakował, wszystko by się wyjaśniło. Główny powód, ty… boisz się śmierci.
Tang Tian spiął ręce za plecami, emanując aurą, jakby to on był potężnym mistrzem Królestwa Twardości Kości.
Oczy Lin Yichena błysnęły. Chociaż słowa Tanga Tiana były nieprzyjemne, trzeba było przyznać, że wszystko, co powiedział, było prawdą.
– Nie spodziewałem się, że syn marnotrawny Dworu Tangów stał się tak słaby w rozwoju swojej kultywacji, okazuje się, że przez cały ten czas ćwiczył tylko swoje usta.
Lin Yichen zaśmiał się zimno. Gdyby nie Dwór Tang, zabiłby Tang Tiana jednym ruchem ręki.
Dla niego Tang Tian był tylko mrówką, którą w ogóle nie zwracał uwagi.
– Myślisz, że twoja kultywacja jest bardzo silna?
Tang Tian uniósł brwi. Gdyby nie odrodził się w tym ciele, z jego dawnymi talentami, w wieku piętnastu lat byłby już mistrzem Królestwa Skrytych Orgánów.
Czymże jest krótkotrwałe Królestwo Twardości Kości, żeby się tym tak chwalić?
Lin Yichen zamierzał się sprzeciwić, ale nagle sobie przypomniał, że przez takie bezsensowne bzdury Tang Tiana prawie zapomniał o celu swojej wizyty.
Twarz Qin Tiande'a pociągniemyła się, a on sam zaczął się wahać, przez zamieszanie Tanga Tiana.
Już na początku prośba o zerwanie zaręczyn była nie na miejscu, a teraz, gdyby natychmiast zaakceptował oświadczyny rodu Lin, jego reputacja zostałaby zrujnowana, spotkałby się z krytyką i stałby się pośmiewiskiem w Mieście Spadającej Gwiazdy.
Lin Yichen wykazał się dużą cierpliwością i szybko odzyskał spokój. Na jego twarzy znów pojawił się zimny, wyniosły wyraz, złożył dłonie w geście pozdrowienia do Qin Tiande'a: – Wujku Qin, jestem już muridem w wewnętrznym kręgu Upadającej Gwiazdy. Przybyłem się oświadczyć na prośbę mojego mistrza.
– Co? Upadająca Gwiazda?
Wszyscy obecni byli zaskoczeni. Nawet najbardziej opanowany Tang Lingyun nie mógł powstrzymać zmiany wyrazu twarzy.
Upadająca Gwiazda, opierając się o Góry Spadających Meteorytów, znajdowała się na zachód od Lasu Spadającej Gwiazdy. Jej potęga sprawiała, że nawet Imperium Smoka Niebios darzyło ją szacunkiem.
Miasto Spadającej Gwiazdy było tylko małym miastem podlegającym Imperium Smoka Niebios, a Upadająca Gwiazda była dla nich potężną siłą.
Kto by pomyślał, że Lin Yichen zostanie muridym wewnętrznego kręgu Upadającej Gwiazdy?
Nie wspominając już o sile muridów wewnętrznego kręgu, nawet sama przynależność do zewnętrznego kręgu Upadającej Gwiazdy wystarczyłaby, aby mniejsze rodziny, takie jak ich, darzyły go szacunkiem.
Tang Lingyun i Tang Xiaohai spojrzeli na siebie, ich miny były niezwykle poważne. To, że Lin Yichen został muridym wewnętrznego kręgu Upadającej Gwiazdy, miało zbyt duże konsekwencje.
Nawet jeśli Upadająca Gwiazda nie ingerowałaby w świeckie sprawy Miasta Spadającej Gwiazdy, sama jej obecność wystarczyłaby, by zmienić sytuację w mieście!
Łatwiej było przypuszczać, czy prośba Lin Yichena o rękę Qin Yuexi nie była przypadkiem sugestią ze strony Upadającej Gwiazdy.
– Jako murid wewnętrznego kręgu Upadającej Gwiazdy, oświadczam się teraz siostrze Yuexi. Co na to wujku Qin?
Kąciki ust Lin Yichena uniosły się, a w jego oczach pojawił się błysk.
W momencie, gdy został muridym wewnętrznego kręgu Upadającej Gwiazdy, historia Miasta Spadającej Gwiazdy miała zostać przez niego napisana na nowo!
Wtedy nawet ród Tang zostanie zniszczony, a co dopiero jakiś „frajer” jak Tang Tian.
– Młody krewiaku, jeśli ci się spodobała Yuexi, to jej szczęście. Moja rodzina Qin jest nawet zaszczycona!
Qin Tiande roześmiał się głośno, a jego dotychczasowe niezadowolenie zniknęło bez śladu.
Qin Yuexi również była zawstydzona, jej piękne oczy błyszczały, pełne dumy.
Pierwotnie małżeństwo z „frajerem” Tang Tianem oznaczałoby tylko ciemną przyszłość.
Ale teraz jej mąż, w mgnieniu oka, został muridym wewnętrznego kręgu Upadającej Gwiazdy, Lin Yichenem, mającym nieskończone perspektywy.
– Tsk tsk… widać, że serca do serca, miłość do miłości. Chodźcie, ja was jeszcze raz pobłogosławię i przygotuję papier oraz atrament, abyście mogli spisać akt małżeństwa.
Tang Tian machnął ręką, a lokaj przyniósł potrzebne przybory.
Kąciki ust Lin Yichena zadrżały, miał ochotę uderzyć tego frajera przed nim na śmierć.
Dlaczego podczas radosnego wydarzenia jakim jest ślub, wszystko zmieniło się w jego obecności?
Wyglądało na to, że jeśli mu nie pokaże kilka ostrych sztuczek, nawet po wyjściu z domu Tangów, będzie wyśmiewany.
– Jak powiedział wielki pan Tang, ja i siostra Yuexi jesteśmy zakochani i po uszy, więc akt małżeństwa jest całkowicie zbędny. Nie to co ty, mimo że masz akt małżeństwa, i tak jesteś pogardzany? Jednakże, mam nadzieję, że w dniu ślubu, wielki pan Tang, jako ten który wszystko błogosławi, zechce przyjść i wypić z nami kilka kieliszków wina weselnego, co o tym sądzisz?
Lin Yichen uśmiechnął się z piękną twarzą, patrząc na Tanga Tiana. Zabójcza intencja w jego sercu wzrosła.
Nie spodziewał się, że ten człowiek potrafi coś takiego powiedzieć. Jego bezczelność przekroczyła wszelkie oczekiwania Tanga Tiana.
Kiwnął głową: – Jeśli będzie taka okazja, oczywiście z przyjemnością.
Oczy Lin Yichena błysnęły chłodnym światłem. Słowa Tanga Tiana o „jeśli będzie taka okazja” sprawiły, że zaczął się zastanawiać, czy nie kryje się za nimi coś więcej?
– Znam już biegłość słów wielkiego pana Tanga. Tylko nie wiem, czy twoja siła jest równie potężna jak twoje słowa?
Nawet jeśli było to w domu Tangów, Lin Yichen postanowił dać mu nauczkę.
– Co? W końcu nie możesz się powstrzymać i chcesz mi dać lekcję?
Jako były potężny kultywujący, jak Tang Tian mógł nie dostrzec zamiarów tej osoby? Nie okazując mu żadnej łaski, od razu wyłapał przyczyna jego słów.
Lin Yichen skinął głową: – Dokładnie tak.
Tang Tian delikatnie się uśmiechnął: – Jako murid wewnętrznego kręgu Upadającej Gwiazdy, jesteś całkiem bezwstydny. Z siłą w Królestwie Twardości Kości na wysokim poziomie, chcesz nękać słabeusza w Królestwie Rafinacji Żył, jakim jestem ja. Podziwiam, podziwiam.
Lin Yichen powiedział spokojnie: – Mamy podobny wiek, twoje talenty są słabe, a kultywacja gorsza ode mnie, kogo winić? Nie będę cię oszukiwał, wystarczy, że przyjmiesz jeden mój cios!
Tang Xiaohai wściekle rzekł: – Lin Yichen, nie myśl, że skoro jesteś muridym Upadającej Gwiazdy, możesz nękać ludzi z rodu Tang! Jeśli tak, to nawet jeśli jesteś muridym Upadającej Gwiazdy, dzisiaj nie wyjdziesz z domu Tangów!
Tang Tian spojrzał z podziwem na swojego wuja. Wewnętrzne spory w rodzie Tang to jedno, ale w kwestiach zewnętrznych byli absolutnie zjednoczeni.
– Jesteś ode mnie co najmniej dwa poziomy wyżej, chcesz, żebym przyjął jeden twój cios, czy chcesz mnie zabić jednym uderzeniem?
Tang Tian nie był głupi. Przy obecnej sile, po otwarciu Ukrytych Żywych Niebiańskich Gwardii i Ziemskich Klęsk, mógł walczyć jedynie z mistrzami Królestwa Spalania Krwi na wysokim poziomie. Starcie z mistrzem Królestwa Twardości Kości na wysokim poziomie było by samobójstwem.
Tang Lingyun już martwił się, że Tang Tian może naprawdę lekkomyślnie się zgodzić, na szczęście jego syn nie był głupi.
Kąciki ust Lin Yichena zadrżały, ale znowu się uśmiechnął: – Skoro tak, obniżę mój poziom kultywacji i zaatakuję cię jednym ciosem z siłą Królestwa Spalania Krwi.
– Dobrze!
Oczy Tanga Tiana błysnęły, skinął głową, zgadzając się.
Wyraz twarzy Tanga Lingyuna i Tang Xiaohaia strasznie się zmienił!