Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 13

1262 słów6 minut czytania

Promienie błyskawic, które spadały z nieba, były nieustannie udoskonalane przez Tang Tiana, całe jego ciało emanowało blaskiem błyskawic. Nad Lasem Spadającej Gwiazdy błyskawice zniknęły, a chmury rozproszyły się. Tang Tian był cały mokry, nie było już wiadomo, czy to od deszczu, czy od potu.
Jego zwęglone ciało i podarte ubranie sprawiały, że wyglądał jak żebrak. W tej chwili Tang Tian nie przejmował się niczym. Energia Istoty pulsowała w jego ciele, błyskawice migotały, potężne i burzliwe.
Nawet praktykujący na wysokim etapie doskonałości Królestwa Spalania Krwi nie dorównywał mu siłą w ciele. — Ten dzieciak, to prawdziwy cud… — mruknął do siebie Pan Fan.
Trzeba przyznać, że Tang Tian sprawił mu nieoczekiwaną niespodziankę. Pierwotnie Tang Tian cały czas tłumił swoją moc, ale teraz, jak rzeka przerywająca tamę, nie mógł jej dłużej powstrzymywać. — Przełamanie!
— Tang Tian natychmiast podjął decyzję, by płynnie przełamać się do Królestwa Spalania Krwi. Królestwo Spalania Krwi, jak sama nazwa wskazuje, polega na spalaniu krwi, całkowitej wymianie własnej krwi i dopasowaniu jej do atrybutu własnej techniki, osiągając tym samym odpowiedni kolor krwi. Na przykład, osoba kultywująca techniki lodu będzie miała niebieską krew.
Ktoś kultywujący techniki zabijania będzie miał ciemnoczerwoną krew. Różne techniki, różne kolory, i tak dalej. — Dzieciaku, teraz możesz przełamać się do Królestwa Spalania Krwi.
Jednakże, radzę ci, abyś nie spalał krwi przed otrzymaniem dziedzictwa Wieży. — Pan Fan pospiesznie go powstrzymał. Chociaż Tang Tian przeżył drugie życie, w poprzednim życiu jego największą specjalizacją było tworzenie pigułek.
— To… — Słysząc to, Tang Tian zaczął się wahać. Musiał zrozumieć, że przybył do Lasu Spadającej Gwiazdy właśnie po to, by dokonać przełomu i zwiększyć swoją moc.
Gdyby udało mu się, jednym tchem, awansować do wysokiego etapu Królestwa Spalania Krwi, przy jego obecnych podstawach, nie byłoby wykluczone, że mógłby walczyć z kimś na wysokim etapie Królestwa Twardości Kości. — Dzieciaku, zapomniałeś, jakie są wymagania drugiego etapu Dziewięciu Rewolucji Niebiańskiego Błyskawicznego Technik? — Pan Fan wiedział, o czym myśli Tang Tian, i roześmiał się szyderczo.
— Drugi etap… — Pierwszy etap Dziewięciu Rewolucji Niebiańskiego Błyskawicznego Technik był tak niebezpieczny i śmiertelny, że Tang Tian wciąż miał dreszcze na wspomnienie o nim. Gdy pomyślał o wymaganiach drugiego etapu, jego oczy rozjaśniły się i wzbudziło to jego zainteresowanie.
— Dobrze, najpierw dokonam przełomu rang. — Tang Tian skierował moc w swoim ciele, a wejście do Królestwa Spalania Krwi było jedynie kwestią naturalnego rozwoju. — Zbieraj!
— Moc pulsująca w jego ciele wpłynęła do jego dantian, gdzie została stłumiona przez Tang Tiana. Niezależnie od tego, jaki tajemniczy cel miał wobec niego Pan Fan, przynajmniej na razie, on jako skromny praktykujący, nie był godzien jego intryg. Skoro oboje byli na jednym statku, naturalnie wzajemnie sobie pomagali.
— Dzieciaku, teraz spróbuj, użyj siły w swoim ciele, by dotknąć Czarnej Wieży. — Pan Fan powiedział z pewnym oczekiwaniem. — Czy mogę teraz spróbować?
Dobrze! — Tang Tian nie zapomniał, że otrzymanie dziedzictwa Czarnej Wieży pozwoli mu stać się jeszcze potężniejszym. Podniósł się i usiadł na ziemi, czując obecność Czarnej Wieży.
Czarna Wieża była eteryczna, niczym duch, stała głęboko w jego dantian. Była mroczna, prastara i emanowała świętą aurą, która sprawiała, że Tang Tian czuł nieodpartą chęć oddania jej hołdu. — W tamtym czasie twoja dusza została zniszczona, i faktycznie Czarna Wieża dała ci szansę.
Ale jeśli twoje talenty nie wystarczą, by zyskać jej uznanie, lepiej przeżyj przeciętne życie. Użyj swojej siły, by uderzyć w Czarną Wieżę, a wszystko oddaj w ręce losu. — Chociaż słowa Pana Fana były zniechęcające, były też realistyczne.
Pochodzenie Czarnej Wieży było tajemnicze, a Pan Fan nie chciał o nim mówić. Posiadanie takiego skarbu bez wystarczającej siły ściągnęłoby na niego tylko kłopoty. — Moi losami kieruję ja, a nie niebo.
W poprzednim życiu nie miałem wyboru. W tym życiu wybiorę sam! Co z tego, że jest niebo?
Zbuntuję się! — Tang Tian zacisnął zęby i skierował siłę ze swojego dantian, by uderzyć w Czarną Wieżę. — Dobrze powiedziane, moje losami kieruję ja, a nie niebo!
Dzieciaku, nawet jeśli twoje talenty nie wystarczą, sama ta odwaga wystarczy, bym cię podziwiał. — Pan Fan roześmiał się głośno, Tang Tian podobał mu się coraz bardziej. Po tym, jak Czarna Wieża została uderzona siłą, z jej wnętrza wypłynęła moc, która natychmiast rozprzestrzeniła się, otaczając Tang Tiana.
Tym razem moc wypływająca z Czarnej Wieży nie była tak przerażająca, jak za poprzednim razem, lecz prześlizgnęła się przez każdą kostkę i każdy włos Tang Tiana jak delikatna zasłona. — To… To jest!
— Po niedługim czasie w umyśle Tang Tiana rozległ się krzyk Pana Fana. — Panie Fan? — Tang Tian był zdezorientowany.
W jego opinii, wiedza Pana Fana była niezrównana i nic nie mogło go zaskoczyć. Dlaczego tym razem był w takim nieładzie? — Oj, dzieciaku, ty jesteś moim dziadkiem!
Po prostu siedzisz na górze skarbów, nie wiedząc o tym, a jeszcze stałeś się kaleką, ech, błoto nie da się podeprzeć, błoto! — Głos Pana Fana był pełen szału. Czy to było pochwała, czy nagana?
Tang Tian czuł, że gdyby Pan Fan mógł się pojawić, prawdopodobnie natychmiast by go uderzył. — Co mi się, do diabła, stało? Panie Fan, mów mi!
— Umysł Tang Tiana wypełniały krzyki Pana Fana, których nie można było zignorować. — Dzieciaku, ty… Nie, nie powinno się mówić ty, powinienem mówić o tym poprzednim dzieciaku w tym ciele, to zbyt wielka szkoda.
Nikt cię nie uczył, co doprowadziło do tego, że klejnot jest zakurzony. Pierwotne Ciało Chaosu, to jest nieporównywalna konstytucja! Nie spodziewałem się, że Pan będzie miał okazję ją spotkać.
— Pan Fan nieco opanował swoje emocje, ale jego głos nadal drżał, wyraźnie podekscytowany. — Pierwotne Ciało Chaosu? Dlaczego nigdy o nim nie słyszałem?
— Tang Tian był zaskoczony. Jednak słysząc słowa Pana Fana, był bardzo szczęśliwy. Przynajmniej nie był prawdziwym zerem.
Mając tak nieporównywalną konstytucję i ciężko pracując, dlaczego miałby się martwić, że nie zostanie niezwykłym silnym człowiekiem? — Dzieciaku, ty o tym nie słyszałeś, bo jesteś niewiedzący i ograniczony. Czego tu się dziwić.
Wejdź. Jeśli chodzi o to, czy nie jesteś godny dziedzictwa w tej wieży, to na tym świecie prawdopodobnie nie ma drugiej osoby, która byłaby godna. — Pan Fan westchnął z podziwem i jednocześnie wyśmiał Tang Tiana.
Tang Tian skrzywił usta. To przecież on przed chwilą był zaskoczony, prawda? On sam wciąż był w stanie kompletnego zamieszania, więc skąd to zdziwienie?
— Panie Fan, ta Czarna Wieża jest w moim dantian. Jestem teraz tylko w Królestwie Spalania Krwi, jak mam wejść? — Tang Tian był bezradny.
Oczywiście wiedział, że wiele potężnych magicznych przedmiotów może tworzyć własne przestrzenie, ale wymagało to odpowiedniej, potężnej siły do wsparcia. Jego obecna siła nie pozwalała mu na to. Słysząc, co powiedział Pan Fan, Tang Tian nie mógł powstrzymać swojej tęsknoty i ciekawości dziedzictwa Czarnej Wieży.
— Nie osiągnąłeś jeszcze Królestwa Skrytych Orgánów, twoje boskie zmysły nie są otwarte, więc jest to rzeczywiście niewygodne. Ale nie martw się, skup swoją uwagę, a ja cię tu wprowadzę. — Po tym, jak Pan Fan dowiedział się o talencie Tang Tiana, jego ton stał się znacznie lepszy.
Kiedy Tang Tian się przygotował, siła otoczyła go, i cały zniknął z urwiska. — Gdzie ja jestem? — Tang Tian poczuł, jakby jego oczy na chwilę oślepły, a krajobraz przed nim zmienił się.
Nie mógł powstrzymać się od rozejrzenia się. Głos Pana Fana rozległ się: — To jest pierwszy poziom Wieży, a także świat. Kontynent, po którym stąpasz, jest centrum tego świata.
Miejsce, w którym się znajdujesz, to najwyższa góra tego świata, Szczyt Świętej Esencji. — Samodzielny świat, Szczyt Świętej Esencji? — Tang Tian był zdumiony.
Wyglądało na to, że ta Czarna Wieża jest jeszcze bardziej tajemnicza i potężna, niż sobie wyobrażał!

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…