Fu Sheng prowadził Czteroosobową Ekipę Budowlaną, ostrożnie przedzierając się przez poranną leśną gęstwinę. Słabe poczucie wskazania emanujące z "drzwi", które wyryto na jego dłoni, zapobiegło ich zgubieniu się, dzięki czemu ponownie odnaleźli wejście do jaskini, ukryte wśród pnączy u podnóża zbocza.
Stojąc przed ciemnym wejściem, z wnętrza wydobył się chłodny wiatr, niosący zapach wilgotnej ziemi i jakiejś mineralnej woni, od którego mimowolnie przeszedł dreszcz.
„Ho, to wejście wygląda jak paszcza potwora” – Hu Fei (Cement) mocniej ścisnął swój nowiutki, wełniany płaszcz, oświetlając wnętrze pochodnią. Światło pochodni zdołało jedynie rozświetlić niewielki fragment skalnej ściany porośniętej mchem w pobliżu wejścia.